Kupują tanie samoloty, biorą bezrobotnych pilotów. Tak w epidemii rodzą się nowe linie

Wydawało by się, że największa zapaść w historii lotnictwa cywilnego to niezbyt trafiony moment na debiut. Kilku śmiałków twierdzi inaczej. Korzystając z przecen, bezrobocia wśród pilotów i opuszczonych tras, chcą zawojować rynek.

Kryzys wymiata powoli z nieba starych gigantów. Lufthansa, British Airways, Air France – wszyscy siedzą po uszy w długach. Pod znakiem zapytania stoi także ich model biznesowy, bo eksperci wieszczą, że podróże klasą biznes (a to właśnie na nich zarabiali przewoźnicy) odchodzą właśnie w zapomnienie.

Jak będzie wyglądać latanie po covidzie? Dobra kondycja lowcostów i szybka odbudowa popytu każe sądzić, że to właśnie tanie turystyczne loty opanują teraz przestrzeń powietrzną. Ryanair i Wizzair wychodzą z zapaści obronną ręką.

Bizblog.pl poleca

Samoloty za pół ceny

Ich śladem chcą pójść kolejne firmy. Twórcy nowych lowcostów korzystają na tragedii wykończonych pandemią rywali. Samoloty można leasingować za bezcen, pracownicy siedzą na bezrobociu. Tylko w samych Stanach Zjednoczonych na bruk albo przymusowe urlopy poszło 150 tys. osób.

Nadeszła okazja. Możesz zawrzeć umowę, jakiej w 2019 r. nigdy byś nie znalazł. Okno prawdopodobnie nie będzie otwarte dłużej niż kilka lat

– przekonuje Peter Morris, główny ekonomista w Ascend, oddziale konsultingowym Cirium

Jedną z nowych linii jest Flypop. Brytyjczycy złożyli wniosek o wydanie certyfikatu przewoźnika lotniczego (AOC) i wyleasingowali airbusy A330. Linia płaci za nie o połowę mniej niż rynkowi konkurenci. Zamierza nimi kursować między Wielką Brytanią a Indiami, łącząc największą mniejszość narodową na Wyspach z ich macierzą.

Cena? Od 1800 zł, czyli dość okazyjnie. Szefowie Flypop liczą, że z ich usług regularnie będzie korzystać około 700-800 tys. obywateli Indii. Swoją drogą założyciel Flypop, Nino Singh, lubi przedstawiać się jako… Sikh Michael O’Leary.

Breeze chce ograć huby

Do boju ruszają także inni przedsiębiorcy. W USA David Neeleman zbiera lotniska, które zostały pominięte przez największych amerykańskich przewoźników i chce latać z nich liniami Breeze Airways. Przewoźnik uniknie dzięki temu dużych opłat, jakie narzucają na linie huby lotnicze, a pasażerom pozwoli docierać z punktu A do punktu B bez przesiadek.

Breeze zamierza też ostrożnie szafować częstotliwością kursów. Wszystko po to, by finalnie na pokład zabierało się jak najwięcej osób. Zero pustych przelotów.

Idąc dalej, w Islandii w miejsce Wow Air, które poszło z torbami przed pandemią, zamierza wskoczyć Play. We Włoszech rynkowy debiut 30 marca miało Ego Airways. Norwegię zamierzają natomiast podbijać marki Flyr (kupiła ośmioletnie samoloty od tanich linii z Turcji) oraz Norse Atlantic Airways,

Nie rozpoczęlibyśmy działalności bez pandemii

– przyznał z rozbrajającą szczerością Tonje Wikstrøm Frislid, dyrektor generalny Flyr.