Paliwa kopalne idą w odstawkę? Dobry żart, popłakałem się ze śmiechu

Jeżeli ktoś wierzy, że Porozumienie Paryskie oznacza, że faktycznie zaczęliśmy odchodzić od paliw kopalnych, to raport think-tanku REN21 musi podziałać na niego jak zimny prysznic. Okazuje się, że tak to wszystko bujda na resorach. A ropa, gaz ziemny i węgiel jak miały się dobrze, tak dalej nie mogą narzekać na swój los.

Do tej pory panował taki porządek: podpisane Porozumienie Paryskie wskazywało, co ludzie muszę zrobić, żeby nie dopuścić do znacznego podwyższenia temperatur, tak żeby udało się nie przekroczyć wartości 2 st. Celsjusza. I każdy stara się to robić, tak jak umie. Joe Biden wraca do tej międzynarodowej umowy Stany Zjednoczone, Unia z kolei ogłasza Zielony Ład, który ma poprowadzić ją do neutralności klimatycznej w 2050 r. Chiny też coś kombinują z odnawialną energią. Może i są jacyś po drodze maruderzy, ale wszystko idzie w uzgodnionym kierunku. 

Bizblog.pl poleca

Niestety, najnowszy raport think-tanku REN21 jednoznacznie pokazuje, że to bardziej myślenie życzeniowe, które zupełnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ta zaś wcale nie jest taka różowa, jakby mogło się to wydawać. Okazuje się, że udział paliw kopalnych w międzynarodowym miksie energetycznym prawie nie różni się od tego sprzed 10 lat, kiedy emisja CO2 na nikogo nie działa jeszcze jak płachta na byka.

Paliwa kopalne mają się bardzo dobrze

Think-tank REN21 wyliczył, że jeszcze w 2009 r., na długo przed podpisaniem Porozumienia Paryskiego, udział paliw kopalnych w globalnym miksie energetycznym wynosił 80,3 proc. Odnawialne źródła energii stanowiły wtedy 8,7 proc. tego tortu.

Wydawać więc się może, że po następnych 10 latach, jak już do walki ze zmianami klimatu nie trzeba szukać żadnej zgody politycznej, te proporcje będą zgoła inne. Niestety, nic bardziej mylnego. Okazuje się, że jeżeli paliwa kopalne w ostatniej dekadzie zrobiły jakiś krok do tyłu, to o jakiś milimetr i to w porywach. W 2019 r. ich udział w światowym miksie wyniósł 80,2 proc., a na OZE przypadło 11,2 proc. światowej energii.

Eksperci z REN21 zauważają, że tak się dzieje, mimo że w wielu regionach świata już teraz budowa nowych elektrowni wiatrowych lub fotowoltaicznych jest tańsza niż eksploatacja istniejących elektrowni węglowych. A mimo to, żadnego wyraźnego odejścia od paliw kopalnych nie ma.

Obietnice polityki klimatycznej w ciągu ostatnich dziesięciu lat były w większości pustymi słowami

– twierdzi cytowany przez Reutersa Rana Adib, dyrektor wykonawczy REN21.

0,2 stopnia Celsjusza w każdej dekadzie

Raport REN21 nie napawa optymizmem. Tym bardziej że są gotowe analizy wskazujące, że przed globalnym ociepleniem o 1,5 st. C będzie nam już naprawdę trudno uciec. Na przykład Colm Sweeney z NOAA, amerykańskiej instytucji zajmującej się prognozowaniem pogody, wylicza, że ocieplenie klimatu – spowodowane przez przeszłe i obecne emisje gazów cieplarnianych – będzie powodować wzrost średniej temperatury na świecie o około 0,2 stopnia Celsjusza w każdej dekadzie. Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ szacuje, że jeżeli w najbliższym czasie nic się nie zmieni, ocieplenie osiągnie pułap 1,5 st. C już w latach 2030-2052.