Niemcy przykręcają klimatyczną śrubę i wymierzają potężny cios w transport lotniczy

Zajmująca raptem godzinę z kwadransem podróż samolotem z Monachium do Hamburga może być za kilka lat u naszego zachodniego sąsiada wspomnieniem. Przyjęte ustawy pakietu klimatycznego to gwóźdź do trumny dla wewnętrznych połączeń lotniczych.

W przyjętym przez niemiecki rząd w pakiecie znalazły się zapisy mające u naszych zachodnich sąsiadów wprowadzić neutralność klimatyczną od 2050 r., dopłatę do samochodów elektrycznych, podwyższyć ceny biletów lotniczych oraz działania wspierające transport publiczny.

Dwa ostatnie elementy łączą się ze sobą. I idą w kierunku wcześniejszej propozycji Zielonych, którzy chcieliby do 2035 r. zlikwidować większość wewnętrznych połączeń lotniczych. Transport wtedy byłby oparty głównie na kolei. Do tego czasu Deutsche Bahn miałoby otrzymywać co rok dotację w wysokości 3 mld euro.

Bizblog.pl poleca:

Chociaż już wcześniej rząd Niemiec zdecydował o zwiększeniu rocznej pomocy finansowej dla transportu publicznego z obecnych 330 mln euro do 665 mln euro w 2020 r. i 1 mld euro w 2021 r., to teraz dodatkowo ustalono przekazywanie na ten cel co roku 2 mld euro od 2025 r. Jednocześnie do łask mają wrócić ścieżki rowerowe. O ich rozbudowę zadbać ma dwa programy: „Miasto” i „Kraj”, o szczegółach których na razie nie poinformowano. 

Pakiet klimatyczny wycelowany w samoloty

Rząd Angeli Merkel chce zachęcać obywateli do podróżowania koleją, jednocześnie zniechęcając do samolotów. A, że jak wiadomo nic tak nie przekonuje, jak pieniądze, to wśród przyjętych ustaw znalazła się też ta dotycząca obniżenia podatku na bilety koleją dalekobieżną z 19 do 7 proc. W efekcie bilet na pociąg ma być tańszy o ok. 10 proc. 

Jednocześnie pakiet zawiera poprawki do ustawy o podatku od ruchu lotniczego. Tutaj efekt będzie odwrotny i za podróżowanie w chmurach przyjdzie w Niemczech zapłacić więcej. 

Wkrótce naftowy podatek

Celujące w drastyczne obniżenie emisji CO2 Niemcy nie mogą pozwolić na dalszy parasol ochronny dla linii lotniczych. Jeden Boeing 747 emituje w ciągu doby tyle dwutlenku węgla, co 250 samochodów w rok. Jeżeli więc federalny gabinet Merkel chce być wiarygodny i konsekwentny – tego obszaru w swoich klimatycznych działaniach pominąć nie może. 

Majstrowanie przy cenie biletów samolotowych przy jednoczesnej obniżce tych na pociąg – to dopiero początek. Niemcy coraz głośniej zgadzają się z Francją, Szwecją, czy Holandią w sprawie podatku na paliwo lotnicze. W tym ostatnim kraju, zgodnie z rządowymi wyliczeniami, taka danina, która będzie tam wprowadzona prawdopodobnie od 1 stycznia 2021 r., dałaby co roku do budżetu kraju 200 mln euro.

Niemiecka Agencja Ochrony Środowiska ma swoją propozycje. Chce, żeby podatek na paliwo lotnicze wynosił 33 eurocentów za litr, co odpowiada minimalnej stawce podatkowej określonej w dyrektywie UE w sprawie podatku energetycznego. Na początku miałoby to dotyczyć rejsów między poszczególnymi krajami członkowskimi UE. Ale do wprowadzenia takiej daniny na rynku wewnętrznym – już tylko mały krok.