Rząd zmienia ustawę o OZE. Małym firmom być łatwiej produkować zieloną energię

Ustalenie nowej definicji dla małej instalacji OZE, złagodzenie regulacji dotyczących planowania przestrzennego dla źródeł odnawialnych oraz kompetencje resortu klimatu i środowiska względem aukcji zaplanowanych na lata 2022-2026 – takie m.in. rozwiązania zawiera nowelizacja o OZE, którą przyjął rząd.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekonuje, że proponowane zmiany w regulacjach dotyczących OZE przyczynią się m.in. do ograniczenia obowiązków koncesyjnych dla przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą w zakresie małych instalacji.

Bizblog.pl poleca

Z projektu nowelizacji, który we wtorek został klepnięty przez rząd, wynika też, że minister odpowiedzialny za sprawy klimatu będzie miał możliwość określenia ilości i wartości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, które mogą zostać sprzedane w drodze aukcji w latach kalendarzowych 2022-2026.

OZE: nowa definicja dla małej instalacji

Nowela przepisów o OZE zakłada zmiany w definicji „małej instalacji” i zwiększenie maksymalnej mocy zainstalowanej elektrycznej z 500 kW do 1 MW, a maksymalnej mocy osiągalnej cieplnej w skojarzeniu – z 900 kW do 3 MW. Proponowane przepisy zakładają, że posiadający już odpowiednie koncesje, których instalacje spełnią nowe warunki – będą automatycznie przeniesieni do rejestru wytwórców energii w małej instalacji. 

Zakłada się także przedłużenie do 30 czerwca 2045 r. m.in. obowiązku zakupu niewykorzystanej energii elektrycznej przez mikro instalacje OZE działające poza systemem prosumenckim, czy koniecznego zakupu energii elektrycznej po stałej cenie albo prawa do dopłaty do ceny rynkowej energii elektrycznej w ramach systemu aukcyjnego. Projekt regulacji obejmuje także zmiany w planowaniu przestrzennym. Resort klimatu i środowiska proponuje, żeby instalacje OZE o mocy powyżej 100 kW były uwzględniane w studium uwarunkowań i kierunkach zagospodarowania przestrzennego danej gminy.

Rząd i opozycja chcą zmiany zasady 10H

Zdaniem wielu ekspertów jedną z więcej ważących kul u nogi polskiego OZE jest m.in. zasada 10H, wedle której nowe wiatraki na lądzie muszą być oddalone od zabudowań mieszkalnych o dystans odpowiadający co najmniej 10-krotnej wysokości wiatraka wraz z łopatami. Zdaniem Janusza Gajowieckiego, prezesa zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, ta reguła nie ma racjonalnego uzasadnienia w oddziaływaniu turbin na człowieka czy na środowisko.

Nie jest zasadne tak daleko sytuować wiatraków od gospodarstw domowych. Właściwy kierunek to sytuowanie ich na planach miejscowych

– przekonuje szef PSEW w wywiadzie dla serwisu prawo.pl.

W najbliższym czasie, jak słyszymy od posłanki Beaty Maciejewskiej z sejmowej Komisji do spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, Lewica ma zaproponować zmianę tych regulacji. Ale być może, że rząd ich w tym ubiegnie. Bo jak zapowiada Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, projekt nowelizacji ustawy odległościowej ma trafić do Sejmu jeszcze w pierwszym półroczu 2021 r.

Według tych propozycji to samorządy terytorialne wraz ze swoimi mieszkańcami mają decydować o rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie na swoim terenie. Nowe regulacje pozwolą gminie zmienić tak plan zagospodarowania przestrzennego, żeby elektrownie wiatrowe mogły powstawać w mniejszej odległości niż to zakłada zasada 10H. Zaproponowano jednocześnie minimalną odległość, która miałaby wynieść 500 m.

Aukcje OZE na przełomie maja i kwietnia

Jak już wcześniej informował resort, przeprowadzenie aukcji na sprzedaż energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych planowane jest na przełomie maja i czerwca br. Pierwsze mają odbyć się 26 maja, a ostatnie 11 czerwca. Zgodnie z przepisami prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) powinien je wszystkie rozstrzygnąć najpóźniej do 30 czerwca br.