Skarb Państwa weźmie sobie ziemię bez przetargu. Sejm już naprawił ustawę zepsutą w Senacie

Senatorowie nie chcieli się zgodzić, żeby Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) przekazywał w dzierżawę grunty rolne Skarbu Państwa bez jakiegokolwiek przetargu. Ale Sejm już to naprawił.

W Sejmie przetrwała poprawka Senatu dotycząca ustawy o OZE o zmianach w planowaniu przestrzennym. Chodzi o obowiązek umieszczania w dokumentach dotyczących zagospodarowania instalacji wytwarzających odnawialną energię – nie do 100 a do 500 kW. Wyjątkiem od tej reguły będą wolnostojące urządzenia fotowoltaiczne o mocy do 1MW oraz „urządzenia fotowoltaiczne inne niż wolnostojące”, np. panele dachowe. 

Zgodnie za to z intencją rządu przepadła poprawka regulująca przekazywanie gruntów pod OZE z Zasobu Własności Rolnej na rzecz Skarbu Państwa. Zdaniem Ministerstwa Klimatu i Środowiska dzięki temu można wreszcie mówić o realnym rozwoju OZE w Polsce. Przeciwnicy takich zapisów w ustawie zwracają uwagę, że faworyzują one wyłącznie spółki Skarbu Państwa.

Instalacje OZE w Polsce bez przetargu

Senatorowie wykreślając ten zapis z projektu nowelizacji ustawy o OZE uważali, że zbytnio faworyzuje on przede wszystkim spółki Skarbu Państwa. W kwietniu br. do tych propozycji odniosła się Kancelaria Prawna CCLAW. Stwierdzono wtedy, że w tak ustalonym procesie dzierżawy uprzywilejowane będą „spółki kapitałowe Skarbu Państwa prowadzące działalność w sektorach energii elektrycznej, ropy naftowej oraz paliw gazowych, których mienie zostało ujawnione w jednolitym wykazie obiektów, instalacji, urządzeń i usług wchodzących w skład infrastruktury krytycznej”.

Bizblog.pl poleca

Na budzące wątpliwości zapisy zwracała też uwagę Konfederacja Lewiatan. Zauważyła, że mowa jest o ogromnym potencjale do wykorzystania na rzecz OZE.

„W skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa wchodzi 31 427 ha gruntów – w tym 1 551,5 ha niezagospodarowanych i 29 875,5 ha znajdujących się w dzierżawie, które potencjalnie mogą być wykorzystane do wytwarzania energii odnawialnej” – czytamy we wrześniowym liście do Ireneusza Zyski, pełnomocnika rządu ds. OZE.

Nowe źródła energii z OZE muszą mieć równe warunki uczestnictwa w procesie inwestycyjnym, którego pierwszym etapem jest pozyskanie gruntu pod budowę instalacji

– przekonują przedsiębiorcy.

Wiceminister klimatu Adam Guibourgé-Czetwertyński jeszcze w Senacie podkreślał, że ten zapis absolutnie nie dotyczy tylko państwowych firm, tylko każdej innej, która posiada infrastrukturę krytyczną w Polsce. Rezygnacja z niego zaś spowolni całą transformację energetyczną w kraju. Ostatecznie posłowie zgodzili się z tą argumentacją i przystali na bezprzetargowe przekazywanie gruntów.

Musimy cały czas gonić Europę

Z opracowania Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Rozwój i potencjał energetyki odnawialnej w Polsce” dowiadujemy się, że udział OZE w 2019 r. osiągnął poziom 12,2 proc. do założonego przez UE celu na 2020 r. – 15 proc. trochę brakowało (2,8 proc.). Wynik za 2020 r. powinien być jednak znacznie lepszy, bo w poprzednim roku tylko z fotowoltaiki Polska uzyskała 1,5 proc. energii elektrycznej – czyli siedem razy więcej niż jeszcze w 2018 r. Jak to wskazuje Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu w latach 2021-2030 powinniśmy osiągnąć 21-23 proc. udziału OZE. Tymczasem zgodnie z unijną dyrektywą w sprawie odnawialnych źródeł energii, która zmieniona weszła w życie już w grudniu 2018 r., do 2030 r. w UE już ok. 32 proc. energii powinno pochodzić z OZE. Stawkę dodatkowo podbił Zielony Ład, który wprowadza m.in. regułę o 14 proc. udziale OZE do 2030 r. w transporcie, czy 3,5 proc. zaawansowanych biopaliw i biogazu do końca tej dekady.