Czesi nie zmieniają zdania. Zakaz dla Szwedów, Portugalczyków i… Ślązaków dalej obowiązuje

Trwa kolejna runda rozmów między polskimi a czeskimi samorządowcami. O otwarcie granic apeluje też europoseł Grzegorz Tobiszowski. Nasi południowi sąsiedzi jednak nie zmieniają zdania. Śląskie to dla nich dalej region podwyższonego ryzyka.

Czeski minister zdrowia Adam Vojtiech poinformował, że nie będzie jeszcze zmiany zasad gry na ich granicach. I zakaz dla Szwedów, Portugalczyków oraz mieszkańców województwa śląskiego ciągle obowiązuje. 

Bizblog.pl poleca

Zaktualizowaliśmy europejską mapę ryzyka COVID-19. Europa znów jest bardziej zielona. Sytuacja w Belgii poprawiła się. Anglia pozostaje pomarańczowa, ze średnim ryzykiem. Szwecja, Portugalia i województwo śląskie w Polsce są obecnie krajami wysokiego ryzyka

– poinformował Vojtiech na Twitterze.

Otwarcie granic Czech nie dla wszystkich

Obecnie dla Czechów wysokim ryzykiem epidemicznym wykazuje się Szwecja, Portugalia i województwo śląskie. Średnie za to jest tylko w Wielkiej Brytanii. I jedni i drudzy nie mogą podróżować do naszych południowych sąsiadów w celach turystycznych. Z kolei przebywający tam Czesi po powrocie do kraju muszą udać się na obowiązkową kwarantannę. Lista krajów i regionów pod względem zagrożenia epidemicznego ma być aktualizowana co tydzień – w zależności od aktualnej sytuacji.

Interwencja u czeskich europarlamentarzystów

Do sprawy postanowił odnieść się też Grzegorz Tobiszowski, eurodeputowany ze Śląska, były wiceminister energii. Wysłał do wszystkich europosłów z Czech maila z prośbą o interwencję u premiera Czech Andreja Babisza. W swojej wiadomości nakłania do wzajemnego wspierania się i pomagania, a nie tworzenia niepotrzebnych murów, które mogą u niektórych wzbudzić odczucie dyskryminacji. 

To ważne, aby sąsiedzi tak bliscy, w tej części Europy, mieli dalej dobre kontakty

– przekonuje w swoim mailu Tobiszowski.

Autor maila miał dostać zapewnienie od części swoich kolegów z Czech, że się sprawą zajmą i będą interweniowali u szefa swojego rządu. Na razie jednak nic to nie zmienia i dla mieszkańców województwa śląskiego czeskie granice nadal pozostają zamknięte.

Wydaje się, że od co najmniej paru tygodni marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski kreuje się na tego, który w walce z COVID-19 staje w pierwszym szeregu. Nawet przed przedstawicielem rządu, czyli śląskim wojewodą. I też nie kto inny jak właśnie marszałek Chełstowski postanowił podjąć rozmowy z samorządowcami z Kraju Morawsko-Śląskiego, po tym, jak okazało się, że zagrożenie epidemiologiczne w województwie śląskim na tyle wystraszyło Czechów, że ci postanowili na razie tamtejszych mieszkańców do siebie nie wpuszczać. Wychodzi jednak na to, że kolejne tury rozmów, także na szczeblu czeskich i polskich służb sanitarnych, na razie nie za wiele wnoszą.