Miliony złotych w błoto. Ruszyła rozbiórka węglowego bloku elektrowni w Ostrołęce

To miał być dla Polski energetyczny Święty Graal, dzięki któremu uniezależnimy się od innych krajów, w tym głównie Rosji, skąd importowaliśmy miliony ton węgla. Już wiadomo, że nic z tego nie będzie. W Ostrołęce właśnie ruszyła rozbiórka nieskończonego bloku węglowego.

Rozbiórka bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka miała rozpocząć się w drugim kwartale, ale dekonstrukcja chłodni kominowej i pylonów – jak donosi serwis moja-ostroleka.pl – zaczęła się jednak z początkiem marca. Prace mogą potrwać nawet kilka miesięcy.

Bizblog.pl poleca

Raptem rok temu Polska Grupa Energetyczna poinformowały o zawieszeniu finansowania budowy bloku energetycznego Ostrołęka C. Tak samo zrobiły później spółki Enea i Energa. Potem z kolei podjęto polityczną decyzję o wstrzymaniu inwestycji, której tak po prawdzie od początku sprzeciwiał się premier Mateusz Morawiecki. Chociaż jeszcze w 2018 r. szef rządu jednak zapewniał, że dzięki tej inwestycji uda się poprawić bilans energetyczny Polski w ciągu najbliższych 10 lat. 

Ostrołęka miała nas uratować przed blackoutem

Budowa nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka od początku była oczkiem w głowie byłego już ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. To jego działania przyczyniły się do tego, że państwowe spółki Enea i Energa mocno zaangażowały się w tę inwestycję. „Mam przekonanie, że jest to ogromny wysiłek finansowy ze strony Skarbu Państwa” – mówił Tchórzewski jeszcze w 2016 r. Jednocześnie przekonywał, że budowa elektrowni wynika z zobowiązań dotyczących synchronizacji krajów bałtyckich z unijnym systemem elektroenergetycznym. Mimo że od początku zaprzała temu np. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot wykazując, że nie ma żadnych dokumentów potwierdzających ową synchronizację. 

Tchórzewski w sprawie Ostrołęki był jednak nieprzejednany. I miał też swoich sprzymierzeńców. W 2015 r. kandydujący z ramienia PiS na urząd prezydenta Polski Andrzej Duda rezygnację z tej budowy nazwał „zbrodnią”, która uderza i w nasze bezpieczeństwo energetyczne i w lokalny rynek pracy. Sam Tchórzewski w 2018 r. przekonywał, że o niepotrzebnych inwestycjach węglowych słyszał już lata wcześniej – przy okazji budowy takich bloków w Kozienicach i Opolu. „Dziś bez tych bloków Polska by była w stanie blackoutu, mielibyśmy duże kłopoty” – twierdził minister Tchórzewski. 

Górnicy nie będą zadowoleni

Z takiego obrotu sprawy, który oznacza definitywny koniec budowy nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka, najmniej zadowoleni będą górnicy. Przy okazji finału negocjacji z rządem w sprawie umowy społecznej, to dla nich może być jasny sygnał, że na węglu postawiono już bardzo wyraźny krzyżyk. „Wydaje nam się, że jako państwo ponieśliśmy tam już zbyt duże koszty, żeby w tej chwili marnotrawić parę miliardów złotych” – przekonywał jeszcze w styczniu 2021 r. Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Przypomnijmy, że pierwsza szacunki o kosztach tej inwestycji mówiły o 6 mld zł. Potem było to nawet 8-9 mld zł. Pierwsze wstrzymanie budowy nastąpiło już w 2012 r. Wtedy niespodziewanie spółka Energia po wydaniu na ten cel ok. 200 mln zł stwierdziła, że inwestycja będzie jednak nierentowna i nie ma co brać w niej dalej udziału. Budowa ruszyła znowu z kopyta w 2015 r., kiedy nastaje rząd Zjednoczonej Prawicy. Politycznej pary najwyraźniej starczyło tylko na parę lat. 

A co z zamianą węgla na gaz?

Przy okazji rozbiórki w Ostrołęce wracają pytania o zastąpienie węgla w Ostrołęce gazem. Porozumienie dotyczące warunków budowy bloku energetycznego w Ostrołęce opalanego gazem Orlen, Energa i Enea podpisały w połowie ubiegłego roku. Potem naftowy gigant podpisał jeszcze dodatkową umowę z PGNiG. Bo też zdaniem prezesa Orlenu Daniela Oblajtka nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego, by kontynuować budowę bloku węglowego. W ciągu paru najbliższych miesięcy ma dojść do wyboru wykonawcy bloku gazowego w Elektrowni Ostrołęka. 

Reprezentujemy pieniądze akcjonariuszy i musimy ich szanować. Nie ma mowy, aby Ostrołęka C powróciła do technologii węglowej

– stawia sprawę jasno szef Orlenu.