Victor Orban bohaterem dla Kremla – powiedzieli to głośno. Węgierski premier puszy się jak paw

Orban szantażuje całą Europę, kłamiąc, że brak rosyjskiej ropy to bomba atomowa dla węgierskiej gospodarki. I nawet roczna taryfa ulgowa dla nic nie da, bo Węgry potrzebują pięciu lat, żeby nauczyć się przerabiać w rafineriach inną ropę niż rosyjska. To wszystko stek kłamstw, żeby powstrzymać europejskie embargo na rosyjską ropę. A jak już trzeba będzie jednak zrobić koledze Putinowi kuku, to przynajmniej za dobre pieniądze.

Węgry nie są jedynym krajem, który ma problem z szóstym pakietem europejskich sankcji na Rosję, w ramach którego ma zostać wprowadzone embargo na rosyjską ropę. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen chce, by Wspólnota w ciągu pół roku zakończyła import ropy naftowej, a do końca 2022 r. import produktów rafinowanych.

Ale ponieważ Węgry, Czechy i Słowacja są najbardziej uzależnione od rosyjskiego surowca, mają dostać od Unii dłuższe okresy przejściowe.

Ale to właśnie Węgry krzyczą najgłośniej, że to niemożliwe i na embargo się nie zgodzą, a Orban raczy porównywać odcięcie jego kraju od rosyjskiej ropy do uderzenia bomby atomowej w węgierską gospodarkę. 

Tylko że kłamie. I to w dodatku dość bezczelnie, bo dodaje jednocześnie, że właściwie to wcale nie chce wetować unijnych sankcji, ale zależy mu na „konstruktywnej współpracy” nad pakietem, która miałaby „uwzględniać interesy Węgier”.

Co to właściwie znaczy? W wolnym tłumaczeniu: wystawię wam mojego kolegę Władimira, ale ponieważ to jednak mój kolega, będzie was to, Europo, drogo kosztowało.

Obrzydliwy szantaż Orbana

Udowadnia to pięknie na Twitterze Wojciech Konończuk, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Viktor Orban żąda od Unii pięcioletniego zamiast rocznego okresu przejściowego na embargo na import rosyjskiej ropy. Dlaczego? Bo przecież skąd on biedny weźmie ropę dla swojej gospodarki. A jak już skądś weźmie, to jego rafineria potrzebuje czasu i miliardów euro na to, by te rafinerię przebudować tak, by mogła inną niż rosyjska ropę przerabiać (to prawda – ropa ropie nierówna).

Bizblog.pl poleca

Tylko że Orban, biorąc pod uwagę istniejącą już dziś sieć ropociągów oplatających Węgry, mógłby już dziś w całości zastąpić rosyjską ropę dostawami z innych źródeł.

Ale ale, jak tak nowa ropa przypłynie, jedyna rafineria na Węgrzech, która ropę przerabia, będzie musiała zostać istotnie zmodernizowana, co potrwa pięć lat, a nowe technologie pochłoną majątek.

Zaraz, a czy choćby Niemcy nie będą miały podobnego problemu? Ich dwie rafinerie Schwedt i Leuna przerabiają 24 mln ton rosyjskiej ropy i jakoś Niemcy uznali, że przestawią je na przerób nierosyjskiej do końca 2022 r. Węgierska Diuna, która przerabia 8,1 mln ton, nie może?

Oczywiście, że może! A nawet będzie miała łatwej niż jej niemieckie odpowiedniki, które obecnie przerabiają ropę wyłącznie rosyjską, a Diuna przerabia rosyjska tylko w połowie.

Ale na to potrzeba pieniędzy. I tu dochodzimy do sedna. Orban po prostu walczy o odblokowanie dostępu do Funduszu Odbudowy, który Unia trzyma od niego z daleka za karę za brak praworządności. Podobnie zresztą jak w Polsce.

Węgry mają do ugrania 7,2 mld euro i te pieniądze są Węgrom bardzo teraz potrzebne – nie, wcale nie na modyfikacji swojej rafinerii. Na tyle potrzebne, że węgierski premier będzie kłamał i szantażował, a na koniec sprzeda za nie swojego kolegę Putina.

Kreml: Orban jako jedyny nie daje się prowadzić na rzeź

Ale zanim sprzeda, jeszcze się od niego nasłucha pochwał, jaki to odważny i męski.

Właśnie pogłaskał go po głowie były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który obecnie pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji.

Najwyraźniej najrozsądniejsi przywódcy UE mają już dość spokojnego staczania się ku przepaści wraz z całym wysterylizowanym stadem europejskim prowadzonym na rzeź przez amerykańskiego pasterza

– powiedział Miedwiediew.

Zobaczmy, co zrobi ten pasterz. I oczywiście, jak zachowa się ta część stada, która jest gotowa poświęcić się dla dobrze odżywionego życia pasterza

– dodał.

Zobaczymy też, ile warta jest przyjaźń tego „odważnego przywódcy UE”, kiedy UE da mu chociaż część z tych 7 mld euro. Obawiam się, że jednak Orban dołączy do „wysterylizowanego stada”. A jak dostanie 5 lat, których żąda, to „wysterylizowane stado” przywali mu podatek od tej rosyjskiej ropy. Ostatecznie jest ona o jedną trzecią tańsza – to byłaby nierówna konkurencja.