Opłaty za śmieci. Podwyżki o 100 proc. na nikim nie robią już wrażenia. Rekordziści podbili stawki o 300 proc.

Dzisiaj w Polsce trudno znaleźć miasto, które nie przyjęło lub nie planuje przyjąć nowych taryf za odbiór odpadów. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, jakie są tego przyczyny i przeanalizował sytuację we wszystkich gminach miejskich w Polsce.

Według Ministerstwa Środowiska nowe regulacje dotyczące gospodarki odpadami mają zdecydowanie wzmocnić rolę samych gmin w całym procesie. Dzięki rozliczaniu na podstawie masy śmieci przeznaczonych do recyklingu będą wreszcie płacić za rzeczywistą ilość odebranych odpadów. 

Bizblog.pl poleca:

Z kolei samorządowcy wskazywali m.in. na rosnące koszty pracy, wzrost cen energii, czy podwyżkę opłat za przygotowanie odpadów do spalarni. Ich zdaniem te czynniki wpływają na falę podwyżek, która opływa już całą Polskę. Gdzieniegdzie wyższe ceny osiągnęły astronomiczny poziom. Np. w gminie Marki w przypadku deklaracji o segregacji trzeba zapłacić o 294 proc. więcej niż dotychczas. Bez segregacji – 282 proc. W Zielonce równo: tu i tu po 210 proc., a w Tarnobrzegu segregujący śmieci zapłacą o 177 proc. więcej, a ci niesegregujący o 160 proc.

UOKiK bierze miejskie gminy na celownik

Dlaczego tak się dzieje – postanowił sprawdzić UOKiK, który przyjrzał się bliżej w tym celu wszystkim 302 gminom miejskim. Tak powstał „Raport z badania rynku usług związanych z gospodarowaniem odpadami komunalnymi w gminach miejskich w latach 2014-2019”

Badanie urzędu pokazało, że wzrost opłat płaconych przez mieszkańców za odbiór śmieci rozpoczął się w 2017 r, a potem z roku na rok był coraz większy. W latach 2018 -2019 ponad 60 proc. gmin podniosło lub planuje zwiększyć ceny. Skala podwyżek różni się w zależności od regionu Polski. Największe dotyczą woj. mazowieckiego, gdzie w jednej z gmin stawki wzrosły blisko trzykrotnie – wskazuje Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Brak konkurencji – jeden z głównych powodów

Jeszcze przed wejściem w życie nowych regulacji dotyczących gospodarki odpadami (tych, które zakładają, że wybór firmy odbierającej śmieci od mieszkańców należy tylko i wyłącznie do gminy) samorządowcy, ale też UOKiK ostrzegali, że taki zapis może spowodować eliminację konkurencji. W efekcie wiele przedsiębiorstw przestało istnieć, a te które się utrzymały przy ustalaniu ceny już na nikogo nie muszą się oglądać.

Z roku na rok maleje liczba podmiotów, które biorą udział w przetargach. W ciągu ostatnich dwóch lat w ponad połowie gmin miejskich o zamówienie ubiegał się tylko jeden przedsiębiorca. Jednocześnie widać, że tam gdzie o kontrakt z gminą walczy większa liczba firm mieszkańcy płacą taniej za odbiór śmieci. Na marginesie można zauważyć, że w 2011 r., przed zmianami, tylko w 8 proc. tych gmin usługi świadczył jeden podmiot – wskazuje szef UOKiK.

Nigdzie nie odnotowano maksymalnej stawki

Chociaż utyskiwanie na coraz wyższe opłaty za odpady usłyszymy jak Polska długa i szeroka, to z analizy UOKiK wynika, że nigdzie samorządowcy nie podnieśli cen najwyżej jak tylko mogli. Wszędzie zostawili jednak lekki oddech dla mieszkańców. Obecnie maksymalna stawka za śmieci segregowane to blisko 34 zł. W przypadku deklaracji o braku segregacji to dwa razy więcej. Tylko trzy gminy przekroczyły poziom 90 proc., a dodatkowe siedem – 70 proc. tej sumy. 

Zdecydowana większość z nich (9 na 10 gmin, które przekroczyły 70 proc. stawki maksymalnej) leży na Mazowszu. Tu najwięcej płacą lub będą musieli zapłacić w gminach: Józefów, Marki i Otwock (32 zł za odpady segregowane i 65 lub 63 za niesegregowane). 

Z dużymi podwyżkami za śmieci muszą zmierzyć się też mieszkańcy województwa podkarpackiego, podlaskiego, kujawsko-pomorskiego, śląskiego i warmińsko-mazurskiego. Najmniej (podwyżka na poziomie 25 proc.) odczują to w swoich kieszeniach mieszkańcy opolskiego. Z kolei najniższe stawki jeżeli chodzi o miasta są w Białymstoku (5 i 11 zł) oraz Stalowej Woli (6 i 12 zł).

Odbiór odpadów: polityka Chin też nie bez znaczenia

Przebadane przez UOKiK gminy wskazywały też na inne powody. Samorządowcy wymieniają chociażby wzrost opłaty marszałkowskiej za składowanie śmieci. Wyższe są też koszty regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Do tego dochodzi zwiększenie liczby surowców, które muszą segregować mieszkańcy oraz nieprawidłowa segregacja, która też generuje dodatkowe koszty.

Z kolei UOKiK wskazuje na jeszcze jeden czynnik. Chodzi o politykę Chin, które wprowadziły zakaz importu odpadów. M.in. z Europy. Wcześniej zaś Państwo Środka było światowym liderem jeżeli chodzi o odbiór odpadów z papieru i plastiku. Przed wprowadzeniem zakazu, w 2016 r. w UE zebrano 8,4 miliona ton odpadków plastikowych – z czego 1,6 miliona trafiło do Chin. 

Teraz pod lupę RIPOK w całym kraju

UOKiK przyznaje, że raport jest tylko częścią pełnej diagnozy. Istotnym uzupełnieniem będzie analiza regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych. Urząd zamierza zbadać ich działalność zarówno pod względem pozycji rynkowej i polityki cenowej, jak i szczegółów dotyczących technologii przetwarzania oraz ilości i przyjmowanych śmieci.