Nie dajcie się nabić w „opłatę covidową”. UOKiK grozi naciągaczom karami do 20 tys. zł

Średnio 70 zł żądają dentyści lub placówki medyczne w ramach tak zwanej opłaty covidowej. Uzasadniają to kosztami zabezpieczenia higienicznego w związku z epidemią koronawirusa. Bardzo często chodzi jedynie o wyciągnięcie od klientów dodatkowych pieniędzy, ale UOKiK zapowiada kontrole.

Masz poczucie, że 100 zł „opłaty higienicznej”, jaką dentysta właśnie doliczył do swojego rachunku, to jednak trochę za dużo? Czy przypadkiem nie wykorzystał obostrzeń jako pretekstu, by dodatkowo zarobić? Jeśli masz takie wątpliwości, to najwyraźniej są one uzasadnione, bo sprawą nadmiernych i nieuczciwych opłat właśnie zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Bizblog.pl poleca

Pod pretekstem wystąpienia dodatkowych kosztów niektórzy przedsiębiorcy realizują dodatkowe wynagrodzenie, weryfikujmy zatem całkowitą cenę usługi jeszcze przed jej rozpoczęciem lub podpisaniem umowy

– apeluje do konsumentów Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK-u.

Tomasz Chróstny przy okazji apeluje do konsumentów, by zgłaszali do UOKiK-u przypadki podwyższania cen w związku z koronawirusem przez sprzedawców lub usługodawców. „Konsumencie, masz prawo do uczciwej i jasnej ceny, bezpiecznych produktów, rzetelnej informacji o ofercie i bezpłatnej pomocy prawnej” – przypomina.

Apel o uczciwość

Prezes UOKiK-u zwrócił się także do przedsiębiorców, by nie naciągali swoich klientów na opłaty covidowe.

Apeluję do wszystkich świadczących różne rodzaje usług, w szczególności do prywatnych gabinetów medycznych, o uczciwość i rzetelne informowanie o cenach i opłatach przed realizacją usług

– mówi szef UOKiK-u.

Te wypowiedzi Tomasza Chróstnego to reakcja na skargi i pytania, jakie wpłynęły do UOKiK-u od konsumentów w sprawie nadmiernych – ich zdaniem – opłat pobieranych przez dentystów czy lekarzy w prywatnych gabinetach w związku z koronawirusem. Sprawa wydała się prezesowi UOKiK-u na tyle poważna, że postanowił publicznie zabrać głos.

Prywatne placówki medyczne deklarują, że dodatkowe opłaty mają pokrywać koszty związane z zabezpieczeniem gabinetów przed wirusem. Muszą bowiem kupić dodatkowe środki czystości, maseczki czy fartuchy.

Inspektorzy UOKiK-u przyjrzeli się opłatom stosowanym w wybranych placówkach i okazało się, że ponad 30 proc. z nich stosowało opłaty „covidowe” za zapewnienie wymogów sanitarnych podczas świadczenia usług.

Z tak zwanego białego wywiadu przeprowadzonego przez UOKiK wynika, że wysokość pobieranych opłat wahała się od 10 zł nawet do 350 zł. „Średnio pacjenci musieli dodatkowo zapłacić nieco ponad 70 zł” – informuje UOKiK. Jak zaznaczono, takie opłaty w sieciowych centrach medycznych na szczęście są rzadkością.

Nawet 20 tys. zł kary

„Niedopuszczalne są sytuacje, w których o dodatkowych kosztach klienci informowani są po zabiegu, wizycie czy wykonaniu usługi” – podkreśla UOKiK i wyjaśnia, że prawidłowość uwidaczniania cen kontroluje Inspekcja Handlowa, czyli służba podległa UOKiK-owi. Do wersyfikacji samej wysokości opłat urzędnicy nie mają odpowiednich narzędzi – stąd apele o uczciwość.

Za nieprawidłowości w zakresie oznakowania cen inspektor Inspekcji Handlowej może nałożyć na przedsiębiorcę karę do 20 tys. zł. Obowiązujące przepisy stanowią, że przedsiębiorca powinien podać całkowity koszt usługi przed jej wykonaniem, a jeśli pobiera dodatkowe opłaty, to powinien o tym jasno poinformować konsumenta przed zawarciem umowy.