Sąd: tonący w smogu Szczyrk nie ma prawa pobierać opłat za klimat. Strach padł na inne polskie kurorty

To może być przełomowy wyrok dla wielu kurortów i uzdrowisk w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Szczyrk nie ma prawa pobierać od turystów opłaty klimatycznej, skoro miasto leży w strefie, gdzie normy jakości powietrza są przekraczane.

Każdy turysta, który zdecyduje się na wypoczynek w Szczyrku, musi do rachunku za pobyt doliczać opłatę klimatyczną w wysokości 2 zł 30 gr za dobę. Tyle kosztują korzystne właściwości klimatyczne miejscowości, walory krajobrazowe oraz warunki do uprawiania turystyki. Jednak jak Patryk Białas, radny Katowic, prezes Stowarzyszenia BoMiasto, wybrał się do Szczyrku, żeby w uprawiać tam turystykę, to zanim zdążył się wypakować, o mało się nie udusił.

Bizblog.pl poleca

Zamiast czystego powietrza jest smog. To nie jest fair, brać za to pieniądze 

– stwierdził na początku 2020 r. i wniósł do magistratu w Szczyrku o zniesienie tej opłaty.

Jak można było się tego spodziewać urzędnicy wniosek Białasa zignorowali. Ten jednak nie dał za wygraną i wniósł sprawę do sądu. 

Tytuł kurortu jednak zobowiązuje 

– upierał się radny z Katowic.

NSA: opłata klimatyczna nie dla miast z brudnym powietrzem

I teraz mamy finał tej sprawy, pozytywny dla Białasa i negatywny dla Szczyrku, a być może też dla wielu innych kurortów turystycznych, które taką opłatę klimatyczną ciągle pobierają. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że w świetle prawa miasta mają prawo pobierać opłaty miejscowe od turystów tylko wtedy, kiedy zapewniają korzystne właściwości klimatyczne. Tymczasem jakość powietrza w Szczyrku od lat pozostawia wiele do życzenia. Dochodzi tutaj do przekroczeń dopuszczalnych dobowych norm, głównie pyłów PM10, PM2,5 i benzo(a)pirenu. 

Dzisiejszy wyrok choć mnie cieszy, to jest to radość przez łzy. Cieszy, bo Naczelny Sąd Administracyjny przyznał mi rację, że Szczyrk łamie prawo pobierając od turystów opłaty. Nie cieszy, bo potwierdza, że jakość powietrza w polskich kurortach jest fatalna, a wiele z nich tylko pozoruje działania antysmogowe – komentuje Patryk Białas.

Zdaniem radnego z Katowic to też potwierdzenie, że nawet rodzinny spacer po górskich dolinach może być potencjalnie niebezpieczny dla zdrowia. Tym samym, jak przekonuje Białas, pobieranie opłat, gdy powietrze nie spełnia standardów jakości, jest nieetyczne, a ludzie przyjeżdżający na ferie, czy wczasy są okradani.

Klimatyczne domino zmieni mapę polskich kurortów?

To rzeczywiście może być przełomowe rozstrzygnięcie, które postawi wiele kurortów pod ścianą. Opłata klimatyczna pobierana jest od 1991 r. Obecne stawki reguluje obwieszczenie Ministra Finansów z 3 lipca 2020 r. Wedle tych kryteriów nie może przekroczyć 2,41 zł, chyba, że miejscowość ma dodatkowo status obszaru ochrony uzdrowiskowej – wtedy maksymalnie 3,39 zł. Trudno przypuszczać, żeby w dobie zaciskania pasa, włodarze miast sami rezygnowali z tego źródła dochodu. Ale Patryk Białas wierzy, że jego sprawa to dopiero początek. 

Mam nadzieję, że ten symboliczny wyrok zmobilizuje nie tylko Szczyrk, ale również inne miasta województwa śląskiego do przyspieszenia działań antysmogowych. Czas najwyższy, aby obok likwidacji kopciuchów, władze lokalne zaczęły wprowadzać lokalne zakazy palenia węglem – przekonuje radny z Katowic.

Są przykłady pokazujące, że wcale nie trzeba iść w zaparte. Tak zrobiono w Sandomierzu. Tam również wszystko zaczęło się od turysty, który wniósł sprawę do sądu po tym jak przyjechał z Warszawy i zaczął się dusić smogiem. Ale zanim sąd zdążył się wypowiedzieć, urzędnicy z Sandomierza uznali, że przyjezdny ma rację i z opłaty klimatycznej u siebie zrezygnowali. Dr hab. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego innym miastom pobierającym ciągle opłatę klimatyczną też podpowiada taki sposób działania. 

To jest trochę oszukiwanie turystów, pobieranie opłaty turystycznej tam, gdzie to powietrze nie jest dobrej jakości – uważa.