Smog rozgościł się w polskich kurortach. Opłata klimatyczna to ponury żart

Radny z Katowic zaskarżył do sądu pobieranie opłaty klimatycznej w Szczyrku i wygrał. Teraz może ruszyć lawina podobnych pozwów. Murowanymi kandydatami na jak najszybszą rezygnację z wyrywania pieniędzy turystom w zamian za rzekome walory środowiskowe są kurorty: Goczałkowice-Zdrój i Rabka-Zdrój.

Patryk Białas, radny z Katowic, prezes Stowarzyszenia BoMiasto po wizycie w Szczyrku narzekał na ciągły i męczący kaszel. Wtedy postanowił zainteresować się pobieraną tam opłatą klimatyczną w wysokości 2 zł 30 gr za dobę od osoby. Trochę mu się nie spinało, że z jednej strony płaci za klimat, a z drugiej dusi się brudnym powietrzem w Szczyrku.

Najpierw zaproponował urzędnikom chwilę refleksji i wycofanie się z tych przepisów. Gdy to nic nie dało, poszedł do sądu i wygrał. Po tym wyroku na resztę samorządowców z polskich kurortów padł blady strach. Bo kto to widział, że turyści będą ich sprawdzać i jeszcze na domiar złego odbierać pieniądze. Z ostatniego ranking Polskiego Alarmu Smogowego wynika, że najbardziej rezygnacji z opłaty klimatycznej powinni bać się w Goczałkowicach Zdrój i Rabce Zdrój.

Stężenie pyłu PM10 i liczba dni smogowych

Polski Alarm Smogowy już tradycyjnie co roku publikuje zestawienie polskich miejscowości z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. I właśnie światło dzienne ujrzał ranking za 2020 r. Wynika z niego, że jeżeli chodzi o najbardziej rakotwórcze powietrze (stężenie benzo(a)pirenu) Rabka-Zdrój z wynikiem 9 ng/m3 (norma Światowej Organizacji Zdrowia WHO to 0,12 ng/m3 a krajowa: 1 ng/m3) zajmuje bardzo wysokie, bo piąte miejsce w całej Polsce. Pod tym względem ten popularny kurort ustępuje miejsca tylko Nowemu Targowi, Nowej Rudzie, Nowemu Sączowi i Suchej Beskidzkiej.

Bizblog.pl poleca

Dla innego, równie popularnego uzdrowiska w Polsce, fatalnie wyglądają pozostałe rankingi. Z analizy PAS wynika bowiem, że jeżeli chodzi o największe, roczne stężenie pyłu PM10 bardzo zła sytuacja jest w Goczałkowicach-Zdroju. Kurort z wynikiem 35 µg/m3 (norma WHO: 15 µg/m3) plasuje się w ścisłej, krajowej czołówce. Ale nie tylko w tym niechlubnym zestawieniu Goczałkowice-Zdrój dają znać o sobie. Nie inaczej jest, jeżeli chodzi o największą liczbę dni smogowych w 2020 r. Norma krajowa to 35 dni, a w ubiegłym roku w Goczałkowicach-Zdroju było ich aż 69.

Opłata klimatyczna nie dla brudnych kurortów

Trudno więc nie godzić się z argumentem, że jakość powietrza zarówno w Goczałkowicach-Zdroju, jak i Rabce-Zdroju pozostawia wiele do życzenia. I tym samym stawia właściwości lecznice tych kurortów pod dużym znakiem zapytania. Rzecz jasna obie miejscowości – ze względu na walory środowiskowe – pobierają od turystów opłatę klimatyczną. W Goczałkowicach-Zdroju to 2,2 zł za dobę od głowy. W ten sposób wyliczana na podstawie kalkulatora pobytu kwota należna za 10 dni turnusu w pawilonie Rubin lub Szafir z 3 zabiegami codziennie rośnie z 2000 do 2022 zł. 

A jak jest w Rabce Zdrój? Ciut inaczej. Turyści do 6. roku życia płacą 1,60 zł za każdy dzień pobytu w kurorcie. Dla wszystkich starszych jest jedna cena: 3,10 zł. Warto przypomnieć, że w tym roku radni w Rabce-Zdroju decydowali o dalszym paleniu węglem w kurorcie. Jeżeli chcemy pozostać uzdrowiskiem, to musimy przyznać, że mamy problem ze smogiem i chcemy go rozwiązać – nakłaniał w Radiu Kraków jeszcze dwa lata temu Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdroju. Ale większość radnych nie podzieliła w tym roku tej opinii i stosowny projekt uchwały przepadł. 

Zapytaliśmy urzędników w Goczałkowicach Zdrój i Rabce Zdrój, czy ich zdaniem – po publikacji analizy PAS dotyczącej jakości powietrza – opłata klimatyczna dalej powinna być pobierana w ich kurortach. Czekamy na odpowiedzi.

Nawet 4,80 zł za głowę turysty

Opłata klimatyczna inkasowana jest od 1991 r. Teraz w Polsce jest 45 uzdrowisk, które ją pobierają od turystów. Najwyższe stawki są m.in. w Ciechocinku, gdzie Rada Miasta zdecydowała się w 2019 r. na 4 zł. Tyle samo było do końca 2019 r. w Świnoujściu, ale po zmianach jest drożej – 4,40 zł. W 2019 r. zdecydowano się też na podwyżkę opłaty klimatycznej w Nałęczowie i ustalono stawkę na poziomie 4,20 zł. W Krynicy Zdrój jest jeszcze drożej: od 2022 r. – 4,80 zł. Zdaniem burmistrza uzdrowiska Piotra Ryby opłata od nowego roku musiała wzrosnąć – przez sytuację covidową.

Niestety mamy coraz więcej wydatków, więc musimy mieć coraz więcej własnych dochodów. Jeżeli w Krynicy przebywa rocznie około 1,5 miliona turystów i kuracjuszy, czy odwiedzających Krynicę na pobyt dłuższy niż jeden dzień, to się przełoży na około 600 tys. złotych dodatkowych dochodów do budżetu miasta – nie ukrywa Piotr Ryba.