Polska wygrała w TSUE. Niemcy i Gazprom muszą natychmiast zastosować się do wyroku

Trybunał Sprawiedliwości UE z siedzibą w Luksemburgu zgodził się z polskim rządem i uznał, że wykorzystywanie przez rosyjski Gazprom niemieckiego gazociągu OPAL naraża bezpieczeństwo energetyczne całego regionu.

Trzy lata temu Komisja Europejska uznała, że Gazprom może wykorzystywać przepustowość niemieckiego gazociągu OPAL, który stanowi tak naprawdę odnogę Nord Stream. Bruksela uznała, że Rosjanie mogą to robić do 2033 r.Z takim stanowiskiem KE nie zgodziły się rząd Polski, Litwy i Łotwy, które wraz z ukraińskim Naftogazem i polską spółką PGNiG Supply and Trading. Razem postanowili zaskarżyć decyzję KE do TSUE.

Bizblog.pl poleca:

Bezpieczeństwo energetyczne najważniejsze

Zaskarżający decyzję Komisji Europejskiej argumentowali, że zgoda dla Gazpromu bardzo mocno nadweręża bezpieczeństwo energetyczne regionu. I taka argumentacja najwidoczniej przekonała sędziów TSUE, którzy właśnie uchylili wcześniejszą decyzję Komisji. Swojej decyzji nadali klauzulę natychmiastowej wykonalności. 

Decyzja ta została przyjęta z naruszeniem zasady solidarności energetycznej – tak o wcześniejszym postanowieniu KE wypowiedział się TSUE.

W tle konflikt gazowy

Taktyka Gazpromu nie zmienia się od wielu lat: jak największa aktywność na własnym podwórku i poszerzanie maksymalne wpływów w regionie. Ale to zadanie z roku na rok wydaje się jednak trudniejsze. Ukraińcy dzięki dostawom gazu ze Słowacji pokazali, że Gazprom wcale nie musi być jedynym wyborem. Polacy zaś starają się to robić, rozwijając terminal w Świnoujściu i sprowadzając gaz z USA.

Amerykański gaz LNG razem z kosztami skroplenia, transportu i regazyfikacji w Polsce wychodzi ponad 20 proc. taniej niż gaz w ramach kontraktu jamalskiego – wylicza Maciej Woźniak, wiceprezes PGNiG.

Dzięki intensyfikacji dostaw Stany Zjednoczone są już na trzecim miejscu jeżeli chodzi o dostarczania na Stary Kontynent ciekłego gazu ziemnego z udziałem na poziomie 12,6 proc. Dwie pierwsze pozycje obsadzone są przez Katar i Nigerię. 

Nadzieją dla Gazpromu pozostaje Nord Stream 2, którego jednak dokończenie przesuwa się w czasie. Tym razem na drodze Rosjan stanęli Duńczycy, którzy zwlekają z pozwoleniem na budowę rosyjskiego gazociągu na swoich wodach terytorialnych.