To już prawdziwa plaga. Kroją ludzi na InPosta, Rossmanna, teraz przyszedł czas na OLX-a

OLX nie słynie z bezpiecznych transakcji. Naciąć się tam może każdy – sprzedawca, klient czy szukający pracy. Serwis przedstawił kilka sposobów, jak uniknąć niepotrzebnego ryzyka.

Jeśli za towar płaci się z góry, trzeba zwrócić uwagę na sposób, jaki proponuje sprzedawca. Nie należy wchodzić w żadne linki do stron, które mają prowadzić do banku (w rzeczywistości mogą to być fejkowe strony, które tylko na pierwszy rzut oka przypominają znane nam serwisy). Korzystali z nich też oszuści, którzy podawali się za InPost i Rossmanna.

Do transakcji wystarczy numer konta sprzedawcy, jego imię oraz nazwisko. Jeśli sprzedawca nie chce podać tych danych, wykręca się i naciska na wejście przez linki – lepiej zrezygnować.

Zdarza się, że sprzedawca chce się uwiarygodnić przez przesłanie skanów dokumentów. Dowody przy prawa jazdy pochodzą najczęściej od nieświadomych osób trzecich. Jeśli ktoś proponuje nam coś takiego, lepiej dać sobie spokój.

Oczywiście płacąc z góry podejmuje się ryzyko. Towar może nie istnieć, a sprzedawca rozpłynąć się od razu po zaksięgowaniu wpłaty.

Jak się obronić się przed oszustami?

Warto poprosić sprzedawcę o możliwość zapłaty za pobraniem. Wtedy przed zapłaceniem będziemy mogli sprawdzić zawartość paczki.

Jeśli znamy nr konta sprzedawcy, dobrze jest go wygooglować, bo może się okazać, że był on już wykorzystywany przy wyłudzaniu pieniędzy.

W przypadku opcji odbioru osobistego, lepiej mieć gotówkę ze sobą i nią zapłacić na miejscu.

Co jeszcze powinno wzbudzić w nas czujność?

Niska cena za wartościowy przedmiot, linki do serwisów z płatnościami zamiast danych, dodatkowe opłaty, odsyłanie na Allegro (pojawia się link z fejkowym Allegro) lub inny portal, opisy lub wiadomości pisane łamaną polszczyzną, próby dogadywania się poza portalem oraz skan potwierdzenia wysłania paczki (potwierdzenie może być fałszywe, a sprzedawca umywa ręce, bo paczka przecież została wysłana) to tylko niektóre przesłanki.

Przestępcy szybko orientują się w aktualnych hitach sprzedażowych. Oszustwa mogą więc dotyczyć sprzedaży maskotek z Biedronki, modnych butów z Kazara czy zestawu Lego. Najwięcej złodziei działa w okolicach świąt, Dnia Dziecka czy Dnia Matki.

W przeciwieństwie do Allegro, OLX nie oferuje zwrotu kosztów, poniesionych przy nieuczciwej transakcji. W związku z Ochroną Danych Osobowych nie poda też informacji, dotyczących ogłoszeniodawcy. OLX będzie jednak współpracował z organami ścigania, gdy sprawę zgłosi się na policję. Jeśli sprzedawcą jest przedsiębiorca, można wysłać zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji.

Nie tylko kupujący ryzykuje

Równie mocno zagrożeni są sprzedawcy. Co robią nieuczciwi kupujący? Proszą o natychmiastową wysyłkę, zapewniając o szybkiej wpłacie z jego strony. Czasem dorzucają także sfałszowane potwierdzenie przelewu. Niezależnie od słów klienta, zawsze lepiej poczekać na zaksięgowanie wpłaty. Trzeba się przy tym przygotować na różne szantaże emocjonalne – wywody o chorych dzieciach, słabej sytuacji materialnej czy wydarzeniach z życia, które muszą wywołać litość.

Czujność powinna wzbudzić też łamana polszczyzna, jaką posługują się kupujący. Czasem wiąże się to z wysyłką za granicę, gdzie paczka ginie bez śladu.

Zdarzają się też sytuacje, że kupujący prosi o uwierzytelnienie za pomocą przelewu za złotówkę. Twierdzi, że nie wie czy może ufać sprzedawcy, bo przecież tylu oszustów na tym OLX siedzi. Taki przelew może posłużyć do stworzenia konta bankowego, które z kolei wykorzystane zostanie do zaciągania pożyczek w instytucjach parabankowych.

Wszelkie próby wyłudzenia danych lub podejrzane praktyki ze strony kupujących lub sprzedawców należy zgłaszać do OLX.

Praca na OLX

Pracodawcy, którzy ogłaszają się na OLX, nie są weryfikowani przez portal. Poszukiwanie pracy na tej stronie to jak gra w rosyjską ruletkę. Normą jest, że ogłaszający nie podają zbyt wielu informacji o sobie, o rodzaju wykonywanej pracy, warunkach, a o podaniu widełek można zapomnieć.

Oszuści żerują na osobach bez doświadczenia na rynku pracy i próbują wyłudzić ich dane osobowe. Kandydat ma wysłać skan swojego dokumentu, najczęściej dowodu. Informacje wykorzystywane są później do założenia kont bankowych do zaciągania przez oszustów pożyczek. Temu samemu służą drobne przelewy, z których środki według ogłoszeniodawców, mają być przeznaczone na opłatę rekrutacyjną. W rzeczywistości uwierzytelniają nowe konta.

Zdarza się też, że ogłoszeniodawca odsyła kandydata na zewnętrzną stronę, gdzie ten ma wpisać swój nr telefonu. Wiąże się z tym usługa subskrypcyjna – o czym „pracodawca” już nie informuje.

Częstym przekrętem jest oferta pracy dla osoby, która ma sprzedawać towary na Allegro, posługując się własnym kontem bankowym.