Chodzi plotka, że olej napędowy pójdzie 400 proc. w górę. Masz diesla? Tak mi przykro…

Eksperci nie wszczynają alarmu z byle powodu, dlatego gdy usłyszałem, jak jeden z nich na imprezie branżowej w wielkiej tajemnicy przekonuje, że przed nami drastyczne podwyżki cen oleju napędowego, nawet cztero-, pięciokrotne, wiedziałem, że trzeba sprawdzić, co się dzieje. Wiadomo, nie ma dymu bez ognia, a w każdej plotce jest ziarno prawdy.

Fot. Shutterstock

No i proszę bardzo! Już wiem. 1 stycznia 2020 r. wchodzą w życie nowe zalecenia Międzynarodowej Organizacji Morskiej (International Maritime Organization – IMO), ograniczające dopuszczalną zawartość siarki w paliwie do statków z 3,5 do 0,5 proc.

Co to ma wspólnego z cenami ON na stacjach benzynowych? W największym uproszczeniu: cały światowy transport morski w najbliższych miesiącach będzie musiał przestawić się z ciężkich, zasiarczonych paliw na olej o jakości zbliżonej do tego, jaki jest stosowany w naszych kochanych dieslach.

Chodzi oczywiście ekologię, bo transport morski odpowiada za 12 proc. globalnego zanieczyszczenia powietrza tlenkiem siarki. Lepszej jakości paliwo ma ograniczyć jego emisję do atmosfery.

Efekt domina.

Informacja o decyzji IMO nie przebiła się w polskich mediach, ale trudno się temu dziwić, ponieważ nieco abstrakcyjne regulacje dotyczące transportu morskiego nie są czymś, co rozgrzewa emocje, zwłaszcza w przededniu podwójnych wyborów do Parlamentu Europejskiego i Sejmu.

To błąd, ponieważ ta z pozoru drobna zmiana może wywołać efekt domina i mocno przywalić w kieszeń Kowalskiego.

Decyzja IMO to wcale nie żaden hermetyczny, branżowy news. Popyt na wysokiej jakości olej napędowy znacznie wzrośnie, a to musi oznaczać jedno – wzrost cen. Taką prognozę w marcu przedstawiła Amerykańska Agencja ds. Energii. Zapytany przez Bizblog.pl, Lotos też przyznał, że należy się liczyć ze wzrostem cen na stacjach benzynowych,

Wolumen tego paliwa będzie ograniczony. Przejście na paliwa niskosiarkowe wiąże się ze wzrostem cen oleju napędowego, który jest składową paliw zawierających wiele lekkich droższych frakcji

– wyjaśnia w rozmowie z Bizblog.pl Adam Kasprzyk, rzecznik prasowy Grupy Lotos.

Jak bardzo ceny ON wzrosną? Tego spółka już nie chce prognozować i odsyła do analityków. Tu jednak pojawia się problem, ponieważ poproszeni przez Bizblog.pl eksperci nie podjęli się wyzwania.

Zajmujemy się analizą tendencji na rynku samej ropy, to nie nasza działka – usłyszałem.

10 gr na litrze.

Ekspert wyjaśnia, że paliwo z wysoką zawartością siarki to ok. 4 proc. wszystkich wytwarzanych na świecie paliw, a popyt na ten rodzaj wynosi 4 mln baryłek dziennie. Według eksperta sytuację ratuje też amerykańska ropa z łupków, która jest mało zasiarczona i pozwoli załatać niedobory surowca do produkcji paliw zgodnych z nowymi wymogami.

Dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen, wskazuje, że regulacja Międzynarodowej Organizacji Morskiej „wygeneruje dodatkowy popyt na olej napędowy, ze strony transportu morskiego, więc jego cena w relacji do ceny ropy powinna wzrosnąć”.

Zaspokojenie tego popytu będzie wymagać zwiększenia przerobu ropy w rafineriach, więc pojawi się presja na wzrost jej ceny

przekonuje Adam Czyżewski.

Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl, przyznał w rozmowie z Bizblog.pl, że nowe wymogi IMO mogą podwyższyć ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych, ale jak zaznaczył, podwyżki nie powinny być drastyczne.

Nie spodziewam się, by cena oleju napędowego dla odbiorców końcowych z powodu IMO wzrosła więcej niż o 5-10 gr na litrze średnio w pierwszej połowie 2020 r.

– uspokaja Marcin Lipka.

Orlen i Lotos szykują się na nowe.

Lotos nie tylko produkuje już paliwo z zawartością siarki poniżej 0,1 proc. (tylko takie od 2015 r. jest dopuszczalne na Bałtyku i Morzu Północnym), a także prowadzi bunkrowanie statków paliwem LNG. Z kolei Orlen zabezpieczył rafinerię w Możejkach, która produkuje ciężki olej opałowy dla żeglugi. Mało chodliwy od 2020 r. produkt litewskiego zakładu Orlenu będzie kupować Saudi Aramco.

Tak naprawdę ani rządowe agencje, ani spółki naftowe nie wiedzą, jakie konsekwencje będzie mieć zmiana wprowadzona przez Międzynarodową Organizację Morską.

Na razie gorączkowe prace inwestycyjne trwają w rafineriach, które dotychczas przerabiały zasiarczoną ropę. Także armatorzy starają się przystosować swoje statki do nowego typu paliwa, na przykład instalując kosztowne systemy odsiarczania.

Jeśli jesteś konsumentem (a czy nie jesteśmy wszyscy?), powinieneś przygotować się na to, że ostatecznie zapłacisz za to rachunek. Wyższe koszty transportu w nieunikniony sposób przełożą się na wyższe koszty dóbr konsumenckich.

– pisze David Blackmon w amerykańskim wydaniu „Forbesa”.

Wyższe ceny oleju napędowego nie będą za to raczej zmartwieniem dla rządu. Popyt na paliwa silnikowe zmienia się w minimalnym stopniu w zależności od wahań cen, a wzrost ceny detalicznej to wyższa kwota podatku VAT od każdego sprzedanego litra paliwa i wyższe wpływy do budżetu. Premier Morawiecki pewnie się ucieszy, jak się okaże, że do kasy państwa wpłynie więcej pieniędzy.

Podwyżki cen oleju napędowego wydają się przesądzone, ale jest też druga strona medalu.

Chodzi o benzynę, która może potanieć, przynajmniej w stosunku do diesla. Jak wskazał Andrzej Czyżewski, po 1 stycznia 2020 r. „na rynku pojawi się więcej benzyny, na którą nie ma dodatkowego popytu i jej sprzedaż będzie się wiązać z obniżeniem ceny w relacji do ceny ropy”.

A to może oznaczać gwałtowne przyspieszenie tendencji, którą rozpoczęła afera Volkswagena, czyli odwrót Europejczyków od samochodów z silnikami wysokoprężnymi.

Według analitycznej firmy JATO Dynamics jeszcze w 2015 r. diesle odpowiadały za 51 proc. całego rynku aut osobowych w Europie, ale w 2018 r. ich udział spadł do zaledwie 36 proc., czyli do poziomu nienotowanego od 2001 roku.