Ogródek działkowy to teraz najlepszy zakup na lato. Z wakacji na ROD-os nikt się już nie śmieje

Jeszcze parę lat temu można było komuś dopiec, mówiąc, że zamiast na greckiej wyspie letni odpoczynek spędzi na ROD-os, czyli Rodzinnych Ogórkach Działkowych. Dzisiaj to już nie kpina, a raczej pobożne życzenie.

Grecka wyspa Rodos była od lat jednym z głównych celów turystycznych Polaków. Słońce gwarantowane, ciepła woda też. Do tego w miarę niedrogo i nie aż tak daleko (co determinuje cenę lotu – bodaj główną składową wszystkich wakacyjnych kosztów). Trudno więc się dziwić, że przez ostatnie lata Polacy gremialnie latali na Rodos. Nawet stworzono na tej bazie zabawną grę słów. Zawsze można komuś wszak sprzedać złośliwość, że zamiast wakacji na słonecznej Rodos, czekają te na ROD-os, czyli Rodzinnych Ogródkach Działkowych. 

Bizblog.pl poleca

Dzisiaj nie dość, że ten żart trąci myszką, to w dodatku pasuje do obecnej rzeczywistości jak pięść do nosa. Przecież przy zamkniętych przez pandemię koronawirusa granicach przewidywanie najbliższych wakacji, w tym kreślenie planów związanych z ukochaną wyspą Rodos – nie ma jakiegokolwiek sensu. Alternatywą stają się właśnie ogródki działkowe, które przez rosnące z dnia na dzień zainteresowanie są obecnie jednym z najbardziej pożądanych towarów na rynku.

Faktycznie ten trend jest bardzo wzrostowy. Sami zanotowaliśmy ogromne zainteresowanie poszukiwaniami działek. Piszą do nas osoby z całej Polski szukające taniego ogródka działkowego, nawet zaniedbanego

– mówi w rozmowie z Bizblog.pl Artur Lemański z serwisu polskiedzialki.pl

Ogródki działkowe wyjątkowo w cenie

Jak jest reakcja rynku na to nagłe, wywołane pandemią, zainteresowanie? Łatwa do przewidzenia: ceny ogródków działkowych wystrzeliły w górę. 

Dynamiczny wzrost zainteresowania własnym kawałkiem ziemi pod miastem obserwujemy już od połowy marca

– przekonuje Jarosław Krawczyk z Otodom.

Zainteresowani teraz takim zakupem muszą więc z kieszeni wysupłać znacznie więcej niż jeszcze nawet rok temu. Teraz chcąc kupić ogródek działkowy, trzeba się liczyć mniej więcej z wydatkiem od 25 do nawet 100 tys. zł. Przy czym wraz z biegiem czasu trzeba brać pod uwagę bardziej górną niż dolną granicę tych finansowych widełek. 

Efekt samonapędzającej się kuli śnieżnej?

Ogródek działkowy, jako własny kawałek ziemi – co bardzo istotne – pozostający poza wprowadzonymi przez pandemię koronawirusa obostrzeniami, zaczął mieć coraz większe znacznie już na początku walki z epidemia. Do tego doszły jeszcze obawy — jak najbardziej słuszne — o tegoroczne wakacje. Nie wiadomo przecież kiedy i na jakich zasadach będą otwarte granice kraju, czy jak będzie za kilka tygodni wyglądała siatka połączeń lotniczych. Trudno więc się dziwić, że zainteresowanie ogródkami działkowymi ciągle wzrasta.

„Jesteśmy pewni, że jest to taki efekt śnieżnej kuli, napędzanej przez kolejne doniesienia medialne” – uważa Artur Lemański. „Większość osób chce sobie i rodzinie zabezpieczyć możliwość przebywania na otwartej przestrzeni” – dodaje.

Dotychczasowe żarty „o wakacjach na RODOS” przestają być żartami, a stają się realną możliwością

– stwierdza Artur Lemański.

Wakacje na ROD-os coraz droższe

Chociaż lepsze wydają się wakacje na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych niż na kanapie przed telewizorem, to jednak taka forma wypoczynku przez coraz droższe ogródki działkowe też staje się bardziej kosztowna. Artur Lemański przekonuje, że, pomimo iż działek w ogródkach działkowych się nie sprzedaje i nie kupuje, a przekazuje jedynie prawo do działki za wynagrodzeniem przysługującym za majątek pozostawiony na działce (zgodnie z ustawą o ogrodach działkowych z 2013 r.) – to żądania osób zbywających prawo do działki potrafią być wygórowane.

Także tutaj działa prawo popytu i podaży, a chętnych na działki jest tak wiele, że nawet osoba żądająca za swoją działkę wygórowaną cenę – może znaleźć nabywcę

– twierdzi ekspert z serwisu polskiedzialki.pl.
Polacy rzucili się na ogródki działkowe przez koronawirusa. Ceny wystrzeliły