Brak limitu prędkości na autostradach w Niemczech traci głównego obrońcę. Bo emisja CO2

U naszych zachodnich sąsiadów jak bumerang wraca dyskusja na temat ograniczenia prędkości na autostradach. Dotychczas żarliwym przeciwnikiem i głównym blokującym wprowadzenia ogólnego limitu 130 km/h był potężny automobilklub ADAC. Ten opór nagle znacząco zmalał, a wszystko za sprawą coraz bardziej nośnej społecznie kwestii ochrony klimatu.

Jak informuje „Handelsblatt”, wśród przedstawicieli ADAC – największego niemieckiego automobilklubu z 21 milionami członkami przeprowadzono badanie mające na celu sprawdzić, kto tak naprawdę jest za ograniczeniem prędkości na niemieckich autostradach, a kto w ogóle o tym pomyśle nie chce rozmawiać. Wyniki okazały się co najmniej zaskakujące.

Bizblog.pl poleca:

Wcześniej reprezentanci ADAC przez lata głosili swój jednoznaczny sprzeciw wobec prób majstrowania przy unikalnym w skali światowej braku ograniczenia prędkości na niemieckich autostradach, a politycy bali się zadrzeć z tak potężną grupą wyborców.

Chociaż połowa respondentów przeprowadzonej ankiety nadal nie zgodziła się na zamianę obowiązującej „rekomendowanej” prędkości 130 km/h na zakaz jej przekraczania, to jednak 45 proc. ankietowanych opowiedziało się za takim rozwiązaniem. 

Ograniczenie prędkości, bo klimat?

Wiceprezes ADAC ds. ruchu drogowego Gerhard Hillebrand uważa, że w najbliższym czasie trzeba skoncentrować się przede wszystkim na przeprowadzeniu dokładnych badań, które wskażą, jakie dokładnie mogą być skutki wprowadzenia takiego ograniczenia na niemieckich autostradach.

Hillebrand przyznał, że wprowadzenie maksymalnej dopuszczalnej prędkości 130 kilometrów na godzinę mogłoby oznaczać redukcję misji CO2 od 1 do 2 mln ton rocznie. Mimo że takie też wyliczenia padły z ust minister środowiska Svenja Schulze, to jednak w samym ADAC nie do końca wierzę w te dane.

Potrzebujemy kompleksowego badania skutków ograniczenia prędkości. To zapewniłoby solidną podstawę do podjęcia decyzji – uważa Gerhard Hillebrand.

Dwa obozy czekają na ostateczne starcie

Opinie u naszych zachodnich sąsiadów w tej sprawie są mocno podzielone. Dezaprobatę względem takiego pomysłu wyraził chociażby federalny minister transportu Andreas Scheuer, który uważa, że niemieccy kierowcy mają przed sobą inne wyzwania niż ograniczenie prędkości.

Zdecydowanie przeciwny takim rozwiązaniom jest także Automobile Club of Germany. Herbert Engelmohr, rzecznik tego stowarzyszenia, uważa niemieckie autostrady za najbezpieczniejszy rodzaj dróg i jednocześnie przypomina, że stanowią one ledwie 2 proc. całej sieci drogowej w Niemczech. 

Z kolei Julia Fohmann z niemieckiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przekonuje, że we Francji, Austrii czy Belgii udało się uspokoić sytuację na autostradach właśnie dzięki ograniczeniu prędkości. Kwestie bezpieczeństwa podnosi też Sören Heinze, rzecznik Auto Club Europa ACE, którego Walne Zgromadzenie głosowało ostatnio za ograniczeniem prędkości do 130 km/h.

Z ograniczeniem prędkości liczba wypadków, rannych i zabitych maleje – przekonuje Heinze.

W podobnym tonie wypowiada się również policja. Michael Mertens, zastępca przewodniczącego federalnego związku policji, też uważa, „że ograniczenie prędkości znacznie zmniejszyłoby liczbę poważnych wypadków na autostradach”.

Diesel był dumą i pupilem Europejczyków, jest wyrzutem sumienia. Co poszło nie tak?