Na Śląsku nie brakuje miast, które na ochronę powietrza nie wydają żadnych pieniędzy

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia postanowiła wziąć pod lupę miasta członkowskie i wyszło, że nie dla wszystkich lokalnych włodarzy smog faktycznie jest takim kłopotem, na walkę z którym trzeba byłoby łożyć jakieś specjalne środki.

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że im dalej na południe kraju, tym bardziej smog jest dokuczliwy. Nieprzypadkowo na liście Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) miast UE z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w pierwszej dziesiątce znalazł się m.in. Żywiec, Rybnik, Pszczyna, Kraków i Nowy Sącz. Z kolei z najnowszego sprawozdania organizacji pozarządowych interesu publicznego w dziesięciu krajach europejskich, pod przewodnictwem Europejskiego Sojuszu na rzecz Zdrowia Publicznego, wynika że społeczne koszty brudnego i szkodliwego powietrza już w 2018 r. szacowano na 166 mld euro. 

Walka ze smogiem tylko na papierze

W województwie śląskim już w 2017 r., zaraz po Małopolsce, przyjęto ustawę antysmogową. W tamtym czasie, jak dowiadujemy się z najnowszego, metropolitalnego raportu o jakości powietrza w GZM, zdecydowanym liderem wydatków na ochronę powietrza były Katowice, które na ten cel przeznaczyły ponad 6 mln zł. Drugie miejsce przypadło Zabrzu (ok. 5,5 mln zł). Podium uzupełniły Bobrowniki i Tychy, gdzie na walkę ze smogiem wydano niespełna 3 mln zł. 

Bizblog.pl poleca

Już wtedy nie brakowało miast, które na ten cel nie łożyły złamanego grosza. Tak było w Chorzowie. Lędzinach, Łaziskach Górnych, Świętochłowicach i Wyrach. Z kolei w 2018 r. na fotel lidera wydającego najwięcej pieniędzy na poprawę jakości powietrza wskoczył z wynikiem ok. 17 mln zł Sosnowiec. Katowice z ponad 10 mln zł znalazły się na drugim miejscu, a Zabrze ze strefy medalowej wypchnęły Gliwice z wynikiem ponad 5 mln zł. Ale w takim Chorzowie, Świętochłowicach wydano znowu na ten cel tyle samo, czyli 0 zł. 

W ubiegłym roku doszło w tym względzie do zmian w czołówce. Na pierwsze miejsce wróciły Katowice (ponad 11 mln zł), które wyprzedziły Piekary Śląskie (ponad 7 mln zł) i Gliwice (ok. 4,5 mln zł). Po drugiej stronie tabeli do nie łożących w ogóle żadnych środków na poprawę jakości powietrza m.in. Chorzowa i Świętochłowic dołączyły m.in. Mysłowice, Wojkowice i Wyry. 

Ochrona powietrza w gminach: z planem lub bez

Jeżeli chodzi o miejskie programy na rzecz ochrony klimatu w gminach GZM też nie ma szału. Nie brakuje miast, które swoje działania w tej mierze ograniczają wyłącznie do dotacji celowych na wymianę systemu grzewczego. Do tego sprowadza się finansowa pomoc miasta m.in. w Knurowie, Łaziskach Górnych, Radzionkowie, czy Siemianowicach Śląskich. Na szczęście nie brakuje tych, którzy jednak idą krok dalej i przyjmują swoje, oddzielne programy ochrony środowiska, gdzie też jest wpisana wymiana urządzeń grzewczych i nie tylko. Tak zrobiono m.in. w Imielinie, Kobiórze, Mysłowicach, Sławkowie i Sosnowcu. 

Te działania uzupełniają jeszcze programy działań na rzecz ograniczenia niskiej emisji. Tylko w 2020 r. w ich ramach dofinansowanie ok. 81,3 mln zł objęło 101 projektów zgłoszonych przez gminy członkowskie GZM. Z kolei na realizację projektów rozwojowych z „Metropolitalnego Funduszu Solidarności” (inwestycje zgłaszane przez gminy poprzez liderów swoich podregionów: Katowic, Sosnowca, Bytomia, Gliwic i Tychów) wydatkowano ok. 15 mln zł.