Obwodnica Częstochowy otwarta. Google Maps jej nie widzi, a Apple Maps? Szkoda słów

Obwodnica Częstochowy nie została jeszcze ukończona, ale jeszcze przed świętami została otwarta dla ruchu samochodowego. Na przecięcie wstęgi pofatygował się sam premier, ale to za mało dla Google, które jeszcze nie zauważyło, że może swoich użytkowników kierować na nową trasę. Prawdziwa katastrofa to Apple Maps, które w ogóle nie widzi, że istnieje jakaś obwodnica Częstochowy.

Fot. GDDKiA

Aktualizacja: zamieściliśmy oświadczenie biura prasowego Google.

Radość z przejezdnej obwodnicy Częstochowy to trochę śmiech przez łzy, bo ten odcinek autostrady A1 miał być gotowy już jesienią 2018 roku, ale po problemach z włoskimi wykonawcami budowa bardzo opóźniła się.

Rząd z otwarcia obwodnicy jest tak dumny, że na poniedziałkową uroczystość udał się sam premier Mateusz Morawiecki. „Dotrzymujemy słowa” – podkreśla Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Z wyprowadzenia ruchu tranzytowego poza miasto cieszą się głównie mieszkańcy Częstochowy, ale to także gratka dla kierowców, którzy chcą trochę sprawniej pokonać trasę między Łodzią a Katowicami.

Szkoda tylko, że Google Maps, czyli najpopularniejsza nad Wisłą aplikacja służąca do planowania trasy przejazdu, sprawdzania natężenia ruchu i nawigowania, nie odnotowała faktu, że kierowców można kierować na obwodnicę.

Otwarta obwodnica? Gdzie?

Chcemy jechać z Łodzi do Katowic. Wstukujemy oba punkty w Google Maps i ukazują nam się takie propozycje trasy:

Źródło: Google

Jeżeli ktoś nie jest na bieżąco z doniesieniami mediów na temat stanu budowy dróg, zapewne pojedzie według wskazówek nawigacji i zamiast skorzystać z obwodnicy, a następnie długiego południowego odcinka A1, wbije się do Częstochowy, a następnie będzie męczył się, jadąc krajową „jedynką”.

O tym, że można to zrobić lepiej, pokazuje na przykład serwis Targeo. Wyznaczamy tę samą trasę i mamy taki efekt:

Źródło: Targeo

Podobnie w Waze:

Źródło: Waze

Czyli kompromitacja Google? Raczej standard. Zobaczymy, jak długo amerykańskiemu gigantowi zabierze zorientowanie się, że w sieci polskich dróg pojawił się ważny odcinek, ale bywało, że trwało to całymi tygodniami.

Nie śledzę każdego przypadku żenującej opieszałości Google Maps, ale pamiętam, że do identycznej sytuacji, jak w przypadku Częstochowy, doszło przy okazji otwarcia odcinka A1 omijającego Łódź w 2016 r. Wiele dni po głośnym otwarciu tej autostrady w Google Maps w miejscu tego odcinka nadal była biała plama. Trudno nawet oszacować, ilu kierowców nadal jeździło przez Łódź, zamiast skorzystać z bardzo wygodnej autostrady.

Nie aktualizujemy na bieżąco

Kolejna gruba wpadka Google Maps miała miejsce rok później, gdy otwarto z wielkim hukiem wschodni odcinek obwodnicy Krakowa wraz z łączącym oba brzegi Wisły mostem. Grzęznący w korkach w Nowej Hucie kierowcy dostali możliwość ominięcia tej części miasta, ale Google jeszcze przez miesiąc nie przyjmował do wiadomości, że pojawiła się nowa droga w Małopolsce.

W reakcji na ten artykuł oświadczenie przesłał nam Piotr Zalewski z biura prasowego Google:

Informacje na Mapach Google pochodzą z wielu źródeł danych, w tym od użytkowników i nie są aktualizowane w czasie rzeczywistym. Wprowadzenie takich zmian jak nowa droga może zająć kilkanaście dni. Zachęcamy użytkowników do wprowadzania aktualizacji.

Google Maps to nie jest jednak najgorszy przypadek. Jest jeszcze inny amerykański gigant branży tech, którego „dokonania” na polu aktualizacji map przyćmiewają każdą wpadkę konkurencji. Widok stanu dróg w pobliżu Częstochowy zostawiam bez komentarza.

Źródło: Apple