Węgiel ma cichych i potężnych protektorów. Klimat nie ma dla nich żadnego znaczenia, gdy w grę wchodzi taka kasa

Klimat z człowiekiem nie ma szans. Po COP26 w Glasgow wiadomo, że z nauką znowu wygrała polityka. Teraz swoje dołoży wielki kapitał. Banki – jak tylko mogą – dalej w najlepsze zarabiają na paliwach kopalnych.

Aktywiści zarzucają politykom, że zamiast na poważnie wziąć się za zmiany klimatu, to powtarzają oni jedynie swoje „bla, bla, bla”. Ale jak wynika z najnowszych doniesień Bloomberga jeszcze gorzej zachowują się najpotężniejsze banki na świecie. 

Nie można tak po prostu odejść, ponieważ świat nadal jest w dużym stopniu uzależniony od paliw kopalnych, które zaspokajają większość naszego zapotrzebowania na energię 

– przekonuje Marisa Buchanan, szefowa globalnego działu zrównoważonego rozwoju w amerykańskim JP Morgan.

Paliwa kopalne, czyli hipokryzja banków

Przywódcy większości krajów na listopadowym Szczycie Klimatycznym ONZ zgodzili się na stopniowe wycofywanie węgla z miksów energetycznych, ale to wcale nie znaczy, że tym tropem podąży biznes i kapitał. Wychodzi na to, że banki tak szybko paliw kopalnych nie pożegnają. Bo ciągle na nich można zarobić. W efekcie mamy do czynienia z finansową hipokryzją. Dobrze ukazuje to zachowanie JP Morgan. Jeden z największych na świecie banków inwestycyjnych w październiku dołączył do globalnego sojuszu, który ma zamiar osiągnąć zerową emisję netto w finansach. Ale kilka tygodni później ten sam JP Morgan podpisał transakcje na obligacje o wartości około 2,5 mld dol. m.in. dla rosyjskiego Gazpromu. 

Bizblog.pl poleca

Łącznie globalne banki w 2021 r. pomogły firmom wydobywającym i przetwarzającym paliwa kopalne wyemitować obligacje o wartości prawie 250 mld dol. Na nic argumenty Międzynarodowej Agencji Energii, która przekonuje, że finansowanie węgla. gazu ziemnego i ropy musi się jak najszybciej skończyć, jeśli mamy uratować klimat. Bankierzy widzą to nieco inaczej.

To naprawdę ważne, aby nasi klienci podejmowali kroki w kierunku innowacji i dekarbonizacji, ale musimy również wnieść kapitał do stołu w celu komercjalizacji tych rozwiązań – uważa Marisa Buchanan.

Równowaga między przychodem a celami klimatycznymi

Bankierzy więc zakrzywiają rzeczywistość jak tylko mogą, żeby wyciągnąć więcej pieniędzy. Jak donosi Bloomberg: Moody’s Investors Service szacuje, że banki, ubezpieczyciele i zarządzający aktywami w 20 największych gospodarkach świata wciąż mają około 22 bln dol. ekspozycji w branżach intensywnie wykorzystujących węgiel. Kadra kierownicza największych banków na świecie stoi dzisiaj przed sporym wzywaniem. Trzeba znaleźć bowiem równowagę pomiędzy przychodami a celami klimatycznymi. I bywa, że środowisko to zderzenie po prostu przegrywa. Bo banki muszą mieć wszystko dokładnie policzone. 

Kiedy zmieniamy lub rewidujemy naszą politykę, potrzebujemy dowodów na wpływ na potencjalne straty w przychodach – tłumaczy Roberta Marracino, szefowa strategii zrównoważonego rozwoju we włoskim banku UniCredit.

Są już oznaki, że to już szczyt zaangażowania w paliwa kopalne.

Banki coraz częściej wprowadzają restrykcje dla podmiotów specjalizujących się w działalności, która szkodzi środowisku i klimatowi. Przede wszystkim chodzi o górnictwo węglowe. Przykładem takiego działania jest wycofanie się ING z kredytu odnawialnego dla niemieckiego producenta energii węglowej RWE. W zarządach największych domów z pieniędzmi jest bowiem coraz większe przekonanie, że na zielonej energii też będzie można dobrze zarabiać. A dobra passa paliw kopalnych prędzej czy później się skończy. 

Cała nasza gospodarka i ekologia będą miały problem, jeśli nasz przemysł zostanie zmuszony w ciągu 12 lub 18 miesięcy do wyrzucenia z naszego portfela wszystkich firm, które nie są czysto zielone – twierdzi Cornelius Riese z DZ Bank w Niemczech.