Wyjazdy „służbowe” nie przejdą. Rząd ukręcił bat na przedsiębiorców

Złapiemy was na naruszaniu restrykcji, będziecie oddawali pieniądze z tarczy wraz z odsetkami – grozi rząd polskim przedsiębiorcom. Po ostatniej nowelizacji ustawy covidowej, omijanie prawa może kosztować restauratorów czy hotelarzy dziesiątki tysięcy złotych.

Covidowe restrykcje to woda na młyn dla części polskich przedsiębiorców. Przyzwyczajeni do zabawy w ciuciubabkę z fiskusem i bitwami z ZUS-em, mogli spożytkować pokłady swojej kreatywności na omijanie niezbyt precyzyjnie formułowanych obostrzeń.

W ten sposób hotele i pensjonaty teoretycznie otwarte tylko dla pracowników i przedsiębiorców w celach służbowych, szybko zamieniły się w biura służące do pracy zdalnej. Dla tych gości, którzy nie chcieli podpisywać oświadczeń o pracowym charakterze wizyty, hotelarze przygotowali schowki na narty. A czy może zdarzyć się tak, że w środku są prysznice, łóżka i telewizory? Jak najbardziej, nikt nie powiedział przecież, że narty trzeba trzymać w ciemnych zawilgotniałych pomieszczeniach.

Bizblog.pl poleca

Wicepremier Gowin grozi sankcjami

Sposób na restrykcje znajdują również siłownie czy restauracje. Te drugie na początku lockdownu oferowały klientom pracę polegającą na testowaniu posiłków na umowę o dzieło. Kluby fitness zaczęły się w tym czasie ogłaszać świątyniami zdrowego ciała (korzystając z przepisów pozwalających na funkcjonowanie kościołom) i zapełniły grafiki zajęciami dla zorganizowanych grup oraz zawodami sportowymi. Wszystko to, balansując na granicy prawa.

Rząd nie zamierza się temu biernie przyglądać. Wicepremier Jarosław Gowin ostrzegł przedsiębiorców, że rząd ma zamiar kontrolować przestrzeganie przepisów. Jak? Tego już nie zdradził. Dodał za to, że w przypadku wykrycia naruszeń trzeba się będzie liczyć z mandatami i cofnięciem pomocy.

Bat na przedsiębiorców

Podstawę prawną stanowi opublikowana w sobotę ustawa covidowa. W jej myśl przedsiębiorcy łamiący zakazy narażają się na zablokowanie wypłacania nowych świadczeń, jak i konieczność oddania już otrzymanych pieniędzy. I to wraz z odsetkami.

Co więcej, osoby łamiące obostrzenia muszą liczyć się również z odpowiedzialnością karną. Według ustawy przedsiębiorcy wraz z wnioskiem o pomoc muszą wypełnić oświadczenie, w którym zadeklarują, że nigdy nie złamali covidowych nakazów. Wszystko to „pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń”.

Teraz branże, na które premier Morawiecki nałożył ograniczenia, stoją przed nie lada dylematem. Przyjmować klientów i powalczyć przynajmniej o pokrycie kosztów działalności, czy liczyć na rządową pomoc. Obawiam się, że dla rozczarowanych pomysłami polityków i skalą wsparcia przedsiębiorców odpowiedź wcale nie musi być jednoznaczna.