Powrót do szkoły. Nauka zdalna prawie pewna, o „przywilejach” uczniom lepiej nic nie wspominajcie

Coraz mniejsze są szansę na to, że nowy rok szkolny rozpocznie się we wrześniu na normalnych zasadach. Kolejni eksperci wskazują, że szczyt czwartej fali pandemii nadejdzie w drugiej połowie sierpnia, a Polska Akademia Nauk wprost rekomenduje, by niezaszczepione dzieci zostały w domach i uczyły się zdalnie. A co z zaszczepionymi uczniami? W nagrodę mają chodzić do szkoły?

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek wciąż przekonuje, że we wrześniu lekcje zaczną się stacjonarnie. Ale też od razu zastrzega, że wszystko zależy od rozwoju epidemii i zapewnia, że MEiN ma na stole różne scenariusze. I wszystko wskazuje, że niestety będą one potrzebne, bo szkoły czwartej fali nie unikną. 

Druga połowa sierpnia to moment, kiedy możemy spodziewać się dużej, żeby nie powiedzieć bardzo dużej, liczby osób zakażonych koronawirusem

– zapowiedział w Polskim Radiu 24 prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

Bizblog.pl poleca

Nowy rok szkolny nie wystartuje stacjonarnie?

Zdaniem szefa WIM jedynym skutecznym sposobem na to, żeby czwarta fala pandemii nie zakończyła się kolejnymi obostrzeniami jest intensyfikacja szczepień. Eksperci mówią wprost: jak chcemy sobie poradzić z bardzo zaraźliwa deltą, wymagana jest odporność na poziomie 85-90 proc. populacji. Tymczasem dane z 20 lipca pokazują, że pełny cykl szczepienia ma za sobą tylko 43,5 proc. Polaków. Od czasu, kiedy zarejestrowaliśmy rekord dziennych szczepień –3 czerwca, ponad 620 tys. – ich liczba systematycznie spada.

Osoby zaszczepione są też w mniejszym stopniu, jeśli w ogóle, transmiterami zakażenia

– zwraca uwagę prof. Gielerak.

Zapóźnień w szczepieniach nie nadrobimy w parę tygodni, nie ma co się łudzić. Lepiej zawczasu przygotowywać się na uderzenie covida, które może nadejść szybciej, niż się spodziewamy. Zdaniem dyrektora WIM z czwartą falą możemy zacząć się zmagać już za parę tygodni – w drugiej połowie sierpnia. To już kolejny głos wskazujący, że pandemia powróci jeszcze przed inauguracją nowego roku szkolnego. I jeśli ten scenariusz się spełni, zmusi to Ministerstwo Edukacji i Nauki do sięgnięcia po scenariusze znoszące lub mocno ograniczające naukę stacjonarną.

W szkołach tylko zaszczepieni reszta na nauce zdalnej

W kontekście zbliżającego się wielkimi krokami nowego roku szkolnego kilka dni temu wypowiedziała się również Polska Akademia Nauk.

W szczególności należy zadbać o odpowiednie zabezpieczenia, począwszy od noszenia maseczek, wietrzenia pomieszczeń i dezynfekcji po oddelegowanie nauczycieli do konkretnych klas i podział uczniów na grupy, które nie mają ze sobą kontaktu. Nauczyciel po każdej lekcji i przed powrotem do pokoju nauczycielskiego, podobnie jak chirurg przed każdą operacją, powinien starannie wymyć ręce

– czytamy w stanowisku PAN.

Polska Akademia Nauk zwraca uwagą na rolę szczepionek, które powinny wprowadzić do szkół nowy porządek:

Niezaszczepione osoby z grona pedagogicznego i pomocniczego powinny być odsunięte od bezpośredniego funkcjonowania w szkole w czasie pandemii, szczególnie w okresach jej nasilenia

– sugerują naukowcy.

W ich opinii bardzo ważna w kontekście walki z deltą będzie szczepionka dla dzieci do 12. roku życia. Zdaniem PAN akcja szczepienia najmłodszych powinna rozpocząć się jak najszybciej się tylko da. Do tego jednak czasu bardzo możliwe, że trzeba będzie dzielić uczniów na tych zaszczepionych i tych jeszcze nie. 

Jeżeli kolejna fala zachorowań stanie się wysoka i konieczne będzie wdrożenie nauczania hybrydowego (częściowo tradycyjnego, a częściowo on-line), w domach powinni pozostać przede wszystkim uczennice i uczniowie niezaszczepieni

– rekomendują eksperci PAN.

Ta propozycja „uprzywilejowania” zaszczepionych wielu uczniom raczej nie przypadnie do gustu. Pewnie woleliby uczyć się przy komputerze w domu, tak jak niezaszczepieni rówieśnicy. Marna to zachęta.