Rząd prezentuje Nowy Ład. Będzie nowa Polska, nowe 700+ i wiele innych nowych atrakcji

Sobota, 15 maja godz. 10.00. narodzi się nowa Polska. Takie nadzieje ma przynajmniej PiS, który w końcu przedstawi słynny Nowy Ład, którego ogłoszenie zostało przesunięte z 20 marca ze względu na pandemię (albo i na aferę Obajtka). W międzyczasie zmieniła się też nazwa i ten program przebudowy naszego kraju został przechrzczony na Polski Ład. Co w nim będzie?

W zasadzie trudno powiedzieć, czy w związku ze zmianą nazwy zmienił się i sam program. Wcale nie dlatego, że nie wiemy dokładnie, co w nim jest, ale dlatego, że w ciągu ostatnich tygodni różne wyrywkowe wypowiedzi polityków PiS świadczyły o tym, że rząd jeszcze nie wie, po jakie rozwiązania sięgnie, mimo że pierwotny termin ogłoszenia Nowego Ładu dawno minął. Decyzje zapadały więc do ostatniej chwili.

I nieprzypadkowo piszę o politykach PiS, a nie Zjednoczonej Prawicy, bo to program PiS-u, którego twarzą ma być Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński. Prezes PiS na podróże nie ma czasu ani pewnie sił, więc to premier Morawiecki wyjdzie z nim do ludzi, rozpoczynając wkrótce przedwyborcze tournée. Premier ma jeździć po Polsce, prezentując najważniejszy założenia programu w trakcie wyjazdowych debat. Pierwszy przystanek: Chełm.

Bizblog.pl poleca

Wracając do zawartości merytorycznej. Obszary tematyczne, w których zajdą zmiany, PiS zdradził już wczesną wiosną:

  • Plan na zdrowie
  • Uczciwa praca – godna płaca
  • Dekada rozwoju
  • Rodzina i dom w centrum życia
  • Polska – nasza ziemia
  • Przyjazna szkoła i kultura na nowy wiek
  • Dobry klimat dla firm
  • Czysta energia – czyste powietrze,
  • CyberPoland 2025
  • Złota jesień życia

To puste slogany. A konkrety? 

100+ na posłanie dziecka do żłobka albo zasiłek Babcia+

Program 500+ nie wpłynął na dzietność, co oficjalnie przyznają już politycy PiS. Ale jednocześnie nie odpuszczają tej bitwy, więc w Nowym Ładzie na pewno znajdą się rozwiązania, które mają zachęcać młodych ludzi do zakładania rodziny. Jakie?

Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg zdradziła tuż przed ogłoszeniem Nowego Ładu w pełnej krasie, że rząd planuje przeznaczyć dodatkowe pieniądze zarówno na tworzenie nowych miejsc w żłobkach, jak i na bezpośrednie dopłaty dla rodziców w formie współfinansowania pobytu dzieci w tych placówkach.

Dotychczas przeznaczaliśmy rocznie 450 mln zł na budowanie żłobków i utrzymanie miejsc, teraz będziemy przeznaczać 1,5 mld zł i w tych środkach będą środki na obniżenie kosztu rodzica za uczęszczanie dziecka do żłobka, jeśli taką formę wybierze

– powiedziała minister Maląg. 

Dopłaty bezpośrednie dla rodziców mają być większe niż 100 zł, jednak szczegóły będą znane dopiero po zamknięciu negocjacji z Brukselą, bowiem to rozwiązanie zawarte jest również w Krajowym Planie Odbudowy, pieniądze więc ma wysupłać na to Unia.

Minister Maląg zapowiedziała również, że Nowy Ład będzie zawierał zupełnie nowy mechanizm wsparcia opieki nad dziećmi do lat trzech, inny niż żłobki. Bardzo prawdopodobne więc, że PiS wprowadzi program Babcia+, o czym spekuluje się od tygodni. To program wzorowany na węgierskim odpowiedniku, który miałby polegać na przyznawaniu specjalnych zasiłków babciom i dziadkom, którzy zajmują się swoimi wnukami, by rodzice mogli szybciej wrócić do pracy.

Kontynuacja 500+, czyli 700+?

„W ramach prezentowania Polskiego Nowego Ładu już w sobotę przedstawimy kontynuację programu „Rodzina 500 plus”

– zapowiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki.

Tylko że „kontynuacja” oznacza, że świadczenie po prostu dalej będzie wypłacane, a to na nikim nie robi już wrażenia. Ba! Z badań Przemysława Sadury i Sławomira Sierakowskiego z „Krytyki Politycznej”, o których niedawno pisałam, wynika nawet, że Polacy są coraz bardziej niechętni programowi 500+ w obecnej formie. Trzeba więc pójść krok dalej, a to może oznaczać „kontynuację+”.

Może zatem urealnienie świadczenia uwzględniające inflację? Eksperci Centre for Economic Analysis wskazywali niedawno, że poziom cen w Polsce od wprowadzenia programu 500+ wzrósł o około 13,3 proc. Oznacza to, że przywrócenie realnej wartości świadczenia z kwietnia 2016 r. wymagałoby podniesienia go do 567 zł miesięcznie.

Tylko że jeszcze na początku tego roku minister rodziny i polityki społecznej twierdziła, że rząd nie pracuje nad rozwiązaniem, które umożliwiłoby cykliczną waloryzację. Cykliczną! A więc nie wykluczyła jednorazowego zwaloryzowania świadczenia, być może nawet do 700 zł.

Ciekawe, że minister finansów Tadeusz Kościński wcale tego nie wykluczał, podkreślając, że nie zrujnowałoby to budżetu. Biorąc pod uwagę, że świadczenie trafia do 6,6 mln dzieci w Polsce, podwyżka o 200 zł kosztowałaby budżet dodatkowe 15,8 mld zł rocznie. Może i do przełknięcia. Dziś program kosztuje nas ok. 40 mld zł rocznie, a przecież pierwotnie, kiedy obowiązywał tylko na drugie dziecko, kosztował 22 mld zł rocznie.

Nowe progi podatkowe i kwota wolna

Marlena Maląg w ostatnich dniach zapowiedziała również, że w Nowym Ładzie znajdują się „rozwiązania związane z polityką podatkową”.

Co to może oznaczać? Na pewno zostaną podniesione progi podatkowe – te bowiem nie zmieniały się od lat, a nasze płace rosły. Teraz mają zostać urealnione, co jest dobrą wiadomością dla podatników.

Dobrą wiadomością może być też wzrost kwoty wolnej od podatku. Jeszcze kilka tygodni temu OKO.press twierdziło, że ma ona wzrosnąć aż do 30 tys. zł. Chwilę później minister finansów sprowadził nas na ziemię, mówiąc, że 30 tys. zł może i tak, ale po pandemii. Na razie prędzej 8, 10 albo 15 tys. zł. Przypomnę, że dziś dla większości podatników kwota wolna to 3091 zł.

Złą wiadomością może być za to podwyżka składki zdrowotnej, bo prawdopodobnie nie o samej reformie podatków mówimy, ale o reformie systemu podatkowo-składkowego. Możliwe też, że podatki jednak wzrosną w jakiś sposób dla tych najlepiej zarabiających – jakoś trzeba przecież odbić sobie to, że część ludzi doświadczy obniżki opodatkowania.

Grupą, która podatkowo zostanie potraktowana specjalnie będą seniorzy, dla nich przewidziane mają być zachęty podatkowe, by mimo osiągnięcia wieku emerytalnego pozostali na rynku pracy.

Nowy Kodeks pracy, a potem bieg po kredyty na mieszkania

Z badań wynika, że młodzi Polacy potrzebują wsparcia w zakresie polityki mieszkaniowej, ale także rynku pracy – jeżeli chodzi o czas pracy, pewne zmiany wprowadzane do Kodeksu Pracy

– zdradziła również minister Maląg.

I dodała:

Potrzebny jest nam mocny program mieszkaniowy, i na pewno te rozwiązania są sztandarowe

Więcej jednak na ten temat nie wiadomo. W zakresie Kodeksu pracy na pewno czekają nas zmiany, wprowadzające pracę zdalną, ale nie o to

Interesujące, co rząd planuje w zakresie mieszkań. Mówiło się jakiś czas temu, że chce pomagać młodym Polakom w pozyskaniu wkładu własnego na zaciągnięcie kredytu hipotecznego. Obstawiam, że będzie to jeden z głównych mieszkaniowych pomysłów, bo przy budowaniu mieszkań rząd już tak się skompromitował, że raczej więcej budów nie będzie obiecywał.