Nowego abonamentu RTV nie da się nie płacić. Nieuchronność – to jego najważniejsza cecha

Podobno rząd przestanie dotować TVP, emitując obligacje na 2 mld zł, bo boi się, że nie wyrobi finansowo. Pieniądze na media narodowe pozyska dzięki ETW, skutecznie ścigając niepłacących i ponoć nowej powszechnej opłacie, którą płacić będą wszyscy, której nie da się uniknąć, i o której premier Morawiecki opowiadał już dwa lata temu.

Czasy, kiedy rząd ochoczo zadłużał się w imieniu niepłacących abonament RTV, by sypnąć groszem na media publiczne, powoli dobiegają końca. Koalicja zaciska pasa, ograniczając wydatki na urzędy i agencje, ba, postanowiła nawet przekazać obsługę 500+ ZUS-owi, by w ciągu 10 lat zaoszczędzić raptem 3 mld zł. Jeszcze nie tak dawno fiskus machnąłby ręką, w głębokiej pogardzie mając takie „drobne”.

Po pandemii sytuacja się zmieniła i zaczyna liczyć każdy grosz. I to chyba nie przypadek, że akurat teraz pojawiły się plotki, jakoby rząd chciał odgrzać temat wprowadzenia powszechnej opłaty na media publiczne. Mogę domyślać się tylko, że najlepiej takiej, o jakiej wspominano, niemal dokładnie dwa lata temu – powszechnej i nie do uniknięcia dla żadnego ze zobowiązanych do jej zapłacenia gospodarstw domowych.

Najniższe wpływy abonamentowe od 2012 r.

Zbiegiem okoliczności nie jest też zapewne fakt, że temat wraca półtora tygodnia po upublicznieniu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji „Sprawozdania z działalności w 2020 r.”, w którym jedną z najważniejszych informacji jest ta o topniejących szeregach Polaków łożących na media publiczne i związanym z tym rekordowym spadkiem wpływów abonamentowych.

Bizblog.pl poleca

Ze sprawozdania KRRiT wynika, że 31 grudnia 2020 r. w bazach danych Poczty Polskiej, odpowiedzialnej za ściąganie opłat na media publiczne, figurowało dokładnie 6 678 314 abonentów, w tym firm i instytucji było 237 531. Telewizor zarejestrowanych miało 6 401 356 Polaków, odbiornik radiofoniczny – 276 958.

Źródło: KRRiT

W 2020 r. KRRiT dostał z abonamentu 643 mln zł, najmniej od ośmiu lat. 672 mln zł na wykresie powyżej obejmują dodatkowe wpływy, między innymi nadwyżka wpływów ponad prognozę z 2019 r.

W tym czasie liczba widzów karnie opłacających się TVP i Polskiemu Radiu stopniała o niecałe 111 tys. Gros, bo 98 352, to osoby, które powiększyły grupę zwolnionych z opłacania abonamentu RTV.

Najwięcej w historii kar za niepłacenie abonamentu?

Zmasowana akcja ścigania Polaków, którzy przestali płacić na TVP i Polskie Radio, niewiele dała. Zajmujące się ściąganiem zaległych opłat Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej w ubiegłym roku wysłało 279 545 138 upomnień do zalegających z opłatami. Należności uregulowało 58 667 abonentów na łączą kwotę 50,8 mln zł.

Kary za „telepajęczarstwo”, czyli niepłacenie abonamentu i bezprawne oglądanie TVP (zgroza!), również znalazły się na najniższym poziomie od ośmiu lat. Wiadomo, pandemia. Ale jeśli spojrzymy, na ściągalność w latach 2013-2019, to okaże się, że 7,7 mln zł z 2019 zł to absolutnie rekord, nigdy wcześniej Poczcie nie udało się tyle ściągnąć… A żebyśmy sprawę potraktowali jeszcze poważniej, to wcale nie szczyt jej możliwości, wchodzący w życie 1 lipca elektroniczny tytuł wykonawczy (ETW) ma stać się prawdziwym kombajnem do koszenia zaległych opłat.

Pewnie po wakacjach możecie się spodziewać wezwania do zapłaty, a w razie braku reakcji bliskiego spotkania z komornikiem. Oczywiście pod warunkiem, że pod adresem, pod którym mieszkasz, był zarejestrowany kiedyś telewizor i ktoś nagle przestał zań płacić abonament.

Jak zrobić, by nowy abonament był płacony przez wszystkich?

A teraz wyobraźcie sobie, że elementem tego nowego niesamowicie skutecznego systemu oprócz o skutecznego ściągania zaległych opłat, stanie się powszechna, niedająca się uniknąć opłata… Horror, prawda? Koszmar Polaków się ziści, ale rząd będzie miał spokój i nie będzie już musiał zadłużać się, by sypnąć kasą na TVP i Polskie Radio.

Dlaczego uważam, że plotki rozsiewane w Sejmie przez zawistną opozycję, mogą się wkrótce urzeczywistnić w stosownej ustawie, zakładającej na przykład pobieranie opłaty na media publiczne wraz z PIT-em? Otóż sprytny plan, by media publiczne dotować z pieniędzy pozyskanych z emisji obligacji w ramach rekompensaty abonamentowej, który PiS realizuje od kilku lat, ma jeden słaby punkt. Opłacał się, gdy mieliśmy najniższe w historii stopy procentowe. Ale jeśli konieczne okaże się podniesienie oprocentowania, automatycznie wzrosną koszty obsługi długu. Emitowanie obligacji na 2 mld zł stanie się większym ciężarem dla budżetu i skądś te brakujące pieniądze na TVP i Polskie Radio trzeba będzie wziąć. Jeśli rząd nic nie zrobi, będzie musiał obciąć im pieniądze. A że nie będzie chciał obciąć, wiadomo od dwóch lat.

Gdy w 2019 r. Ministerstwo Kultury i Rada Mediów Narodowych snuły wizje finansowania TVP bezpośrednio z budżetu, premier Morawiecki rozwiał ich nadzieje, mówiąc:

Abonament RTV jest płacony przez niewielką liczbę mieszkańców, dlatego rzeczywiście w przyszłości należy zastanowić się, jak spowodować, żeby on był na poziomie niskim, ale powszechnie płacony przez tych, którzy korzystają z radioodbiorników i telewizji.

No i chyba właśnie mamy tę przyszłość.