Uważajcie na nowe oszustwo handlarzy węglem. Możecie kupić farbowane na czarno kamienie

6 tys. zł za trzy tony węgla wydawało się świetnym interesem aż do pierwszego deszczu. Kobieta, która kupiła opał od obwoźnych handlarzy, zorientowała się, że kupiła trochę węgla, ale więcej kamieni i gruzu, które tylko udawały węgiel. Sezon grzewczy rozkręca się, a zdesperowani, pozbawieni opału Polacy coraz częściej padają ofiarą oszustów.

Taka sytuacja wydarzyła się w Zawierciu. Jak donosi TVN24, mieszkanka Zawiercia została oszukana przez handlarzy węglem, którzy wcisnęli jej zafarbowane na czarno kamienie i gruz. Oszustwo wydało się, gdy spadł deszcz i ujawnił prawdziwą zawartość ładunku.

Zawiadomienie w tej sprawie na początku września wpłynęło do prokuratury, a policja wciąż poszukuje dwóch sprawców oszustwa. Nie ma też pewności, czy kamienie zostały celowo zabarwione na czarno, czy jedynie były pokryte nalotem z węgla, z którym były przemieszane.

Bizblog.pl poleca

Niestety oszustwa węglowe zdarzają się coraz częściej i przybierają one różne formy. Część przestępców działa tylko w internecie, podszywając się pod sklep PGG lub udaje właścicieli składów węglowych, ale nie brakuje też przypadków, że oszuści sprzedają lewy towar w realu.

Wybrakowany opał ma zwykle okazyjną – jak na obecne warunki – cenę, co sprawia, że zdesperowani właściciele domów opalanych węglem i innymi typami stałego paliwa wykazują się mniejszą ostrożnością, chcąc zapewnić sobie ogrzewanie. Bardzo wielu Polaków wciąż nie ma opału na zimę, a składane przez rząd obietnice, że na pewno go nie zabraknie, okazały się bez pokrycia.

Węgiel na raty

Dziś przedstawiciele rządu już nie obiecują, że każdy zdąży kupić opał przed sezonem grzewczym (który już zresztą się rozpoczął), tylko zachęcają do zakupów na raty. W ten sposób dostępne na rynku niewielkie ilości węgla miałyby trafić do wszystkich potrzebujących, ale problemem jest też logistyka.

Zapotrzebowanie gospodarstw domowych miał zaspokoić import z Indonezji, Australii czy Kolumbii, ale okazało się, że zwykle jest miał lub wręcz błoto węglowe, które nie nadaje się do palenia w domowych paleniskach.

Oczywiście problem mają nie tylko osoby, które opalają swój dom węglem, pelletem czy drewnem. Według Polskiego Alarmu Smogowego około miliona gospodarstw domowych pozostanie poza zasięgiem rządowego programu zamrożonych cen prądu i może mieć poważny problem z ogrzaniem mieszkań. Rząd zamierza chronić Polaków przed nadmiernymi kosztami prądu, ale tylko tych, którzy zużywają maksymalnie 2000 kWh rocznie. W tym limicie nie da się zmieścić, ogrzewając dom prądem, a to dla wielu rodzin jedyna możliwość.

Masz pompę ciepła? Masz problem

Przypomnijmy, że rząd zaproponował wprowadzenie tarczy solidarnościowej, która ma chronić gospodarstwa domowe przed niekontrolowanym wzrostem cen energii, ale tylko te „oszczędne”. Limit rocznego zużycia to 2000 kWh, bo mniej więcej tyle wynosi średnia w Polsce. Dodatkowe 600 kWh przysługuje gospodarstwom z osobami niepełnosprawnymi, rodzin z co najmniej trojgiem dzieci oraz gospodarstwom prowadzącym działalność rolniczą.

Kolejny problem polega na tym, że nowy program rządowy z niezrozumiałych powodów uderza w tych, którzy dali się rządowi namówić na wymianę kopciucha na pompę ciepła w ramach rządowego programu Czyste Powietrze. Jak pisał Adam, w ostatnich kilkunastu miesiącach pompy ciepła biły rekordy sprzedaży. W tym roku ich łączna sprzedaż może sięgnąć 180 tys. sztuk, a do końca pierwszego półrocza w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków zarejestrowało je przeszło 200 tys. gospodarstw. Chętni narzekali, że na terminy instalacji trzeba czekać miesiącami.