Nowe obostrzenia i przedłużenie nauki zdalnej coraz bardziej realne. Decyzje lada dzień

W środę albo w piątek powinniśmy się spodziewać kolejnych decyzji, czy zaostrzyć restrykcje, jeśli nadal będziemy obserwować przyrost zakażeń – powiedział w poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski. Decyzja ma zapaść nawet już w środę.

Ciągle nie jest pewne, czy od przyszłego poniedziałku dzieci wrócą do nauki stacjonarnej w szkołach. Szef Ministerstwa Edukacji i Nauki jest przekonany, że tak się stanie. Ale inni członkowie rządu wolą zostawić sobie furtkę, z której będą chcieli skorzystać, kiedy mutacja omikron będzie w Polsce robić podobne spustoszenie, jak teraz na zachodzie Europy. Nawet w środę rząd może ogłosić nowe obostrzenia.

Na razie omikron według oficjalnych danych odpowiada w Polsce tylko za ok. 1,5 proc. przypadków. Tę najbardziej zaraźliwa do tej pory mutację COVID-19 stwierdzono do tej pory w naszym kraju u 52 osób. Ale Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek i bardzo szybko sytuacja w Polsce będzie taka jak na zachodzie Europy, gdzie dobowe liczby zakażeń często grubo przekraczają 100 tys. przypadków.

W środę albo w piątek powinniśmy się spodziewać kolejnych decyzji, czy zaostrzyć restrykcje, jeśli nadal będziemy obserwować przyrost zakażeń

– powiedział w poniedziałek w RMF FM Adam Niedzielski.

W porannym wywiadzie radiowym szef resortu zdrowia ostrzegł, że jeżeli pełen arsenał związany z wyszczepieniem się kończy, to się używa tego, co zostaje w ręku. A wtedy w ręku pozostają restrykcje, pozostają obostrzenia. Niedzielski zwrócił uwagę na to, że w ostatnich dniach występuje wzrostowy trend liczby nowych infekcji, a poziom hospitalizacji cały czas na bardzo wysokim poziomie około 20 tysięcy łóżek covidowych.

Będziemy rozmawiali o tym, co dalej ze szkołami – przyznał minister. Inne restrykcje to są restrykcje związane z ograniczaniem działalności gospodarczej, aktywności w galeriach, w innych tego typu miejscach, gdzie w tej chwili mamy dopuszczone pewne możliwości działania – dodał.

Resort Adama Niedzielskiego planuje też zwiększyć bazę łóżek covidowych – w dwóch turach: w połowie stycznia i na początku lutego. Teraz jest ich dostępnych w sumie ok. 31 tys., z czego już 19,5 tys. jest zajętych. Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, w radiowych „Sygnałach Dnia”, przekonywał, że chociaż omikron ma być łagodniejszy od delty, to jednak – przez efekt skali – trzeba brać pod uwagę zdecydowanie większą liczbę koniecznych hospitalizacji w kolejnych tygodniach. W styczniu mutacji ja omikron będzie dominować w Polsce – mówi Kraska.

Nauka zdalna zostanie z nami na dłużej? Decyzji ciągle nie ma

Waldemar Kraska w radiowej Jedynce zwrócił też uwagę na niepokojące doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w ostatnim czasie odsetek hospitalizowanych dzieci wzrósł aż o 30 proc. Nie brakuje również sygnałów z innych krajów, wskazujących, że najmłodsi coraz częściej i ciężej przechodzą tzw. long covid. W ten sposób, przez długotrwałe skutki koronawirusa, niektóre dzieci straciły zdolności merytoryczne, innym mocno szwankuje pamięć.

Wcześniej rzecznik rządu Piotr Mueller stwierdził, że w sprawie nauki zdalnej wszystko powinno być jasne na początku stycznia. Wtedy też poznamy najnowsze dane epidemiczne i taką decyzje w sposób odpowiedzialny będzie można podjąć – stwierdził. Na wszelki wypadek taką furtkę woli mieć też otwartą Dariusz Piontkowski, wiceszef MEiN. Jego zdaniem powrót dzieci do szkół 10 stycznia wydaje się niezagrożony. Ale przyznał też, że plan awaryjny jest gotowy.

Gdyby sytuacja epidemiczna stała się groźna, gdyby doszło do gwałtownej fali wzrostów, wówczas jesteśmy gotowi na jakieś inne rozwiązania – powiedział Piontkowski w wywiadzie dla Newsroom WP

Ale takiej ewentualności, przynajmniej na teraz, najwyraźniej nie zakłada minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, który w TVP Info stwierdził, że 10 stycznia wszyscy wracają do nauki stacjonarnej, która jest potrzebna jak tlen. A to czy rzeczywiście omikron przełoży się na zdecydowanie większą liczbę hospitalizacji – będzie jasne za jakieś trzy tygodnie, może miesiąc.

Będzie trzecia dawka szczepionki dla dzieci?

Cały czas nie wiadomo też jak zakończy się też inny spór na linii resort zdrowia – resort edukacji i nauki. Chodzi o obowiązkowe szczepienia nauczycieli, czemu od początku sprzeciwia się minister Czarnek. Coraz bardziej prawdopodobne staje się za to wprowadzenie trzeciej dawki szczepionki dla dzieci w wieku 5-11 lat. Wszystko przez to, że mniejsze podstawowe dawki w tej grupie wiekowej powoduje w dłuższej perspektywie czasu jednak osłabienie odpowiedzi immunologicznej. Dlatego specjaliści z BioNTech i Pfizera zalecają podawanie trzeciej dawki co najmniej dwa miesiące po drugiej dawce. 

Obie firmy zamierzają już w drugim kwartale 2022 r. złożyć w USA stosowny wniosek o odpuszczenie trzeciej dawki dla dzieci w wieku 5-11 lat. W Polsce, zgodnie z danymi Ministerstwa Zdrowia, na 304 tys. zarejestrowanych do szczepienia dzieci w wieku 5-11 lat pierwszą dawkę przyjęto już ponad 200 tys. najmłodszych pacjentów. Niestety, od trzech dni znowu rośnie u nas dobowa liczba zakażeń. Teraz to nawet, patrząc tydzień do tygodnia, 28 proc. Trend spadkowy zaczyna się odwracać – nie ma wątpliwości Waldemar Kraska.