Dwa lata będziemy dostawać wadliwe dowody osobiste. Potem czeka nas masowa wymiana

Przez kolejne dwa lata Polacy będą dostawać wybrakowane dowody osobiste bez istotnych danych zapisanych w warstwie elektronicznej. A potem wszystkie dokumenty zostaną wymienione na nowe, bo tak zarządzi Unia Europejska.

Fot. JB/Bizblog.pl

Z informacji RMF FM wynika, że do tej pory nawet 700 tysięcy nowych e-dowodów wyprodukowano niezgodnie z ustawą. Teraz okazuje się, że do Polaków przez kolejne 24 miesiące może trafić nawet kilka milionów dowodów bez wymaganych ustawą imion rodziców oraz nazwiska rodowego.

MSWiA bagatelizuję sprawę, przekonując, że brak danych zapisanych w chipie to nieścisłość formalno-prawna i zapewnia, że dokumenty bez nich są nadal ważne. Aby usunąć rozbieżność z obowiązującymi przepisami, resort wpadł na pomysł, by wykreślić z ustawy wymóg zapisywania w warstwie elektronicznej brakujących informacji. Teraz urzędnicy znaleźli nowe rozwiązanie problemu i zamierzają wykorzystać fakt, że w ciągu najbliższych dwóch lat czeka nas kolejna masowa wymiana dokumentów. Okazało się, że Parlament Europejski chce wprowadzenia do unijnych dokumentów drugiej obowiązkowej cechy biometrycznej, prawdopodobnie odcisku palca.

Zobacz także

„W czerwcu br. zakończone zostały prace nad kolejnym Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie poprawy zabezpieczeń dowodów osobistych. Dlatego postanowiono skoordynować działania mające na celu minimalizację zakresu danych osobowych ze zmianami wynikającymi z przepisów UE” – wyjaśnia MSWiA.

W ten sposób polski rząd uniknie notyfikacji zmiany przepisów, które planowało pilnie zmienić, by wyeliminować błąd. To byłoby przyznanie się do błędu na forum Unii. Wykreślanie danych, których brakuje w chipie, będzie elementem dużej zmiany narzuconej przez Brukselę. Te zmiany mogą jednak pojawić dopiero za dwa lata. MSWiA przekonuje, że próbuje usunąć z nowych dowodów błąd. 

„Obecnie trwa usuwanie nieścisłości formalno-technicznej – na ten proces składają się prace programistyczne i testy. Po pozytywnym zakończeniu testów poprawka zostanie wdrożona produkcyjnie i dokumenty nie będą zawierały nieścisłości” – przekonuje ministerstwo.

Jednak resort nie potrafi określić, kiedy technicznie możliwe będzie wydawanie dowodów zgodnych z ustawą.

Sprawa ciągnie się już od 2005 roku!

Zamieszanie z brakującymi danymi na nowych dowodach, które wydawać zaczęto wydawać zaledwie kilka miesięcy temu, od 4 marca 2019 roku, to kolejna odsłona epopei dowodowej, która ciągnie się do blisko 15 lat!

Pomysł, by wyposażyć dokumenty tożsamości w warstwę elektroniczną, pojawił się w pierwszej dekadzie XXI wieku. W 2005 roku narodził się pomysł wprowadzenia nowoczesnych biometrycznych kart wyposażonych w elektroniczny system PESEL2, który umożliwiłby świadczenie usług przez administrację publiczną za pośrednictwem internetu czy telefonii komórkowej. Nowy standard miał uprościć i ujednolicić systemy informatyczne, procedury administracyjne oraz poprawić bezpieczeństwo i wiarygodność informacji zamieszczonych na dokumentach tożsamości.

W czasie prac nad projektem pojawiały się pomysły o zamieszczeniu informacji o grupie krwi. Pomysł zakwestionował minister zdrowia, według którego taka informacja powinna być zamieszczana przez uprawnionego pracownika służby zdrowia, a nie przez pracownika urzędu gminy, który obsługuje komputerowy system wydawania tych dokumentów. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zapewniał, że resort pracuje nad takimi rozwiązaniami technicznymi, które umożliwią dokonywanie wpisu o grupie krwi w dowodzie osobistym przez uprawnione do tego organy.

Pierwotnie zakładano, że nowe dowody osobiste zostaną wprowadzone w ramach pilotażu w 2010 roku, a dwanaście miesięcy później otrzymają je wszyscy Polacy. Każdy dokument miał zostać wyposażony w specjalny chip, na którym miały zostać zapisane wszystkie dane konieczne do identyfikacji obywatela. Informacje zawarte na procesorze miały na bieżąco korygowane. Dostęp do nich w urzędzie oraz przez internet miał mieć zapewniony zarówno urzędnik, jak i jego posiadacz.

Sam plastik bez warstwy cyfrowej

We wrześniu 2010 roku ruszyły zakupy sprzętu potrzebnego do wyprodukowania nowych dowodów. 8 kwietnia 2011 MSWiA poinformowała, że projekt nowelizacji ustawy zakłada, iż pierwsze elektroniczne dowody będą wydawane od 1 stycznia 2013. Ostatecznie 7 grudnia 2012 Sejm uchwalił nowelizację ustawy o dowodach osobistych, przesuwając datę jej wejścia w życie na 1 stycznia 2015 roku.

W 2012 roku stało się jasne, że po kilku latach przetargów, przygotowań, projektów, nowe dokumenty nie będą miały elektronicznych chipów. Jako oficjalny powód podano fakt, że nowoczesny biometryczny dowód osobisty nie byłby w pełni użyteczny, ponieważ urzędy administracji państwowej nie są w stanie świadczyć tak zaawansowanych usług, w których można by go wykorzystać (!).

Ponoć stworzenie infrastruktury dla elektronicznych dowodów, które mogłyby służyć jako karta bankomatowa, legitymacja ubezpieczeniowa czy książeczka wojskowa, okazałoby się dla administracji państwowej zbyt kosztowne ze względu na konieczność przygotowania odpowiednio zabezpieczonych nośników, jak i przechowywania i zarządzania ogromnymi bazami danych. I to właśnie dlatego w marcu 2015 roku obywatele dostali okrojoną wersję dowodów tożsamości, bez warstwy elektronicznej, informacji o adresie zamieszkania i rysopisie posiadacza.

Zamiast mDowodów nowy plastik

W 2016 roku pojawił się pomysł dowodu na komórkę. Forsowała go ówczesna minister cyfryzacji Anna Streżyńska. W maju 2017 r. wystartował nawet pilotaż projektu mDokumenty w Łodzi, Ełku, Koszalinie i Nowym Wiśniczu. Po zainstalowaniu aplikacji mDokument wystarczyło podać numer telefonu lub PESEL, by policjant lub urzędnik proszący o dane mógł połączyć się systemem rejestrów państwowych i potwierdzić tożsamość jego posiadacza. Baza miała przesłać specjalny kod na telefon obywatela, który miał potwierdzać, że użytkownik jest tym, za kogo się podał. Dzięki temu nie trzeba by mieć przy sobie tradycyjnych dokumentów.

Pomysł Ministerstwa Cyfryzacji był od początku krytykowany przez MSWiA, które podnosiło, że do odpowiedniego funkcjonowania mDowodu trzeba zapewnić wszystkim policjantom specjalne urządzenia do łączenia się z bazą danych. Na dodatek pomysł ruszył ponoć bez nowelizacji ustawy o informatyzacji działalności podmiotów, realizujących zadania publiczne.

Do pełnego wdrożenia miało dojść we wrześniu 2017 roku. Po odejściu z rządu Anny Streżyńskiej prace nad mDowodami utknęły w martwym punkcie. W lipcu wiceminister cyfryzacji Karol Okoński podczas obrad sejmowej Komisji ds. Cyfryzacji oświadczył, że rząd pracuje obecnie nad nową wersją plastikowych dokumentów tożsamości, które zostaną wyposażone w warstwę elektroniczną.

– Jeśli nowe dowody nie pojawią się do końca marca 2019 roku, to przyjdzie nam zwrócić Komisji Europejskiej ponad 140 mln zł dotacji – wyjaśnił urzędnik, dodając, że projekt mDokumentów zostanie „przedefiniowany”. – Aplikacja zostanie, będą w niej dostępne jedynie legitymacje studenckie i uczniowskie. Jeżeli dzięki nim uda się rozpropagować aplikację, to być może resort cyfryzacji wróci do pomysłu z mobilnymi dowodami – wyjaśnił Karol Okoński.

Kiedy trzeba wyrobić dowód osobisty?

W końcu 4 marca 2019 roku wprowadzono nowe dokumenty. Podobnie jak w przypadku dowodów, które weszły w 2015 roku, i tym razem nie było obowiązku wymiany na nową wersję.

Dowód osobisty trzeba wyrobić, gdy:

  • upływa termin jego ważności (dowód osobisty wydany osobie powyżej 5. rok życia wygasa po 10 latach, dowód wydany dziecku poniżej 5 roku życia jest ważny przez pięć lat);
  • dochodzi do zmiany danych zawartych w dowodzie osobistym (najczęstszy powód to zmiana nazwiska, natomiast nie trzeba wymieniać dokumentu, gdy zmieni się nazwa organu, który go wydał lub adres zameldowania)
  • zmienia się wygląd twarzy, który utrudnia lub uniemożliwia rozpoznanie osoby na podstawie dowodu, np. na skutek wypadku lub operacji plastycznej;
  • doszło do utraty lub uszkodzenia dowodu osobistego w stopniu utrudniającym lub uniemożliwiającym identyfikację jego posiadacza;
  • osoba trzecia przekazała do gminy lub do placówki konsularnej Rzeczypospolitej Polskiej znaleziony dowód osobisty.

Dowód można wymienić przez złożenie wniosku o wydanie nowego dowodu osobistego w dowolnym urzędzie gminy lub przez internet. Należy to uczynić, co najmniej 30 dni przed upływem terminu ważności dowodu osobistego lub niezwłocznie w przypadku zmiany danych, wyglądu twarzy, utraty/uszkodzenia lub przekazania zagubionego dokumentu przez osobę trzecią do gminy lub konsulatu.

Aby otrzymać nowy dowód, trzeba stawić się w dowolnym urzędzie gminy i złożyć tam wniosek wraz z kolorowym zdjęciem, starym dowodem. Wniosek o wydanie nowego dowodu można też złożyć przez internet za pomocą swojego profilu zaufanego (eGO). Na wydanie dowodu osobistego urząd ma 30 dni od dnia złożenia wniosku.

Nie masz ważnego dowodu? Kara: 5000 zł

Dokumenty, które weszły w marcu 2019 roku, wciąż nie zawierają informacji o zameldowaniu. Są one one dostępne w stworzonym w 2015 roku Rejestrze Dowodów Osobistych (RDO), prowadzonym w formie elektronicznej przez ministra spraw wewnętrznych. Znajdują się w nim wszystkie dane osób, którym wydano te dokumenty.

W przypadku utracenia dowodu urząd gminy unieważnia go od razu w chwili zgłoszenia, wystawia zaświadczenie, potwierdzające utratę dokumentu oraz wprowadza odpowiednią informację do Rejestru Dowodów Osobistych.

Nie zmienił się też art. 55 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Nadal za uchylanie się od wymiany dowodu, zatrzymanie bez podstawy prawnej cudzego dokumentu lub niezwrócenie go w razie utraty obywatelstwa polskiego grożą kary. Prawo traktuje je jak wykroczenia, za które grozi ograniczenie wolności i grzywna do 5 tys. zł.