Nie udała się misja specjalna sprzedawców węgla. Normy jakościowe wchodzą w życie

Bicie w dzwon Polskiego Alarmu Smogowego okazało się nieco przedwczesne. Ministerstwo Klimatu dementuje doniesienia, jakoby normy jakości węgla miały u nas nastać dopiero za 2 lata. Nic z tego. Zaczną obowiązywać już od 1 lipca.

Rozporządzenie z września 2018 r. Ministerstwa Energii o wymaganiach jakościowych dla paliw stałych wchodzi w życie od 1 lipca 2020 r. Trzeba przyznać, że o to apelowało wiele organizacji, w tym małopolski samorząd wojewódzki, Górnośląko-Zagłebiowska Metropolia czy Polski Alarm Smogowy. 

Spalanie wilgotnego, zasiarczonego węgla z wysoką zawartością popiołu jest źródłem wysokiej emisji pyłów czy rakotwórczego benzoapirenu

– stawiał od lat sprawę jasno m.in. Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Sprzedawcy węgla za to robili, co mogli, żeby tę chwilę jak najpóźniej odroczyć w czasie. Inaczej nie daliby rady dłużej sprzedawać miału węglowego, który wedle wyliczeń Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla (IGSPW), od 2018 r. był zdecydowanie najczęściej używanym paliwem do kotłów w Polsce. Jego roczne zużycie szacowane jest na przeszło 7 mln 250 tys. ton.

To już jednak pieśń przeszłości. Zgodnie z obowiązującymi za chwile regulacjami w Polsce od 1 lipca nie będzie można sprzedawać miału, w którym frakcja popiołu może stanowić 28 proc., a zawartość wilgoci mogła dochodzić do 24 proc. Do tego Ministerstwo Klimatu rozwiewa wszelkie wątpliwości i oznajmia, że nie ma mowy o jakimkolwiek poślizgu. I lipiec 2020 r. to nadal obowiązująca data graniczna. 

Normy jakości pali stałych w Polsce za wcześnie

Do samego końca o przełożenie w czasie norm jakościowych dla paliw stałych walczyli przedstawiciele IGSPW. Ich zdaniem bowiem nasz kraj obecnie nie jest jeszcze przygotowany pod względem infrastrukturalnym, żeby porzucić miał węglowy. Na przedsiębiorcach zaś taka zmiana prawa wymusi konieczność modernizacji własnych instalacji grzewczych. 

Problemem dla użytkowników instalacji cieplnych o mocy nominalnej poniżej 1 MW, zasilanych miałem z węgla kamiennego, będzie znaczny wzrost wydatków na paliwo grzewcze, a oprócz tego, w niektórych wypadkach konieczna stanie się wymiana urządzeń w celu dostosowania możliwości technicznych do użytkowania danego rodzaju paliwa

– ostrzegają reprezentanci IGSPW.

Stąd namawianie Ministerstwa Klimatu do późniejszego wprowadzenia owych norm w życie. Ale z taką argumentacją od początku nie zgadzał się m.in. Polski Alarm Smogowy, który przy tej okazji przypomina, że kwestia ustalenia kryteriów jakościowych dla węgla była już podnoszona przez NIK – 14 lat temu.

Dla PAS takie stanowisko IGSPW to nic innego jak lekceważenie zdrowia publicznego. Ekolodzy przypominają, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem co roku zabija w Polsce ok. 45 tys. ludzi. Zwracają uwagę, że cena węgla to nie jedyna wytyczna. Liczy się wszak jeszcze jego jakość i kaloryczność. Tym samym po wycofaniu z obiegu tego najgorszej, tego lepszego trzeba będzie palić już nieco mniej. 

Ale Polski Alarm Smogowy na tym nie zamierza kończyć. Chcą norm jakościowych nie tylko dla węgla, ale też dla: ekogroszku, czy pelletu drzewnego. Apelują też o podniesienie wymogów dotyczących zawartości siarki oraz uwzględnienie tego parametru we wzorze świadectwa jakości. Ale Ministerstwo Klimatu, przynajmniej na razie, aż tak daleko nie chce iść.

Walka z greenwashingiem w Unii

Tymczasem w Parlamencie Europejskim właśnie przyjęto kryteria dla równoważnych inwestycji – kolejny element wprowadzanego systematycznie Zielonego Ładu. Nowe regulacje mają jeden cel: walkę z greenwashingiem, czyli wabieniem inwestorów i klientów rzekomo proekologicznymi inicjatywami.

Przepisy ustanawiają sześć celów środowiskowych: łagodzenie zmian klimatycznych; dostosowanie do zmian klimatu; zrównoważone użytkowanie i ochrona zasobów wodnych i morskich; przejście do gospodarki o obiegu zamkniętym, w tym zapobieganie powstawaniu odpadów i recykling; zapobieganie zanieczyszczeniom i ich kontrola; ochrona i odbudowa różnorodności biologicznej i ekosystemów.

Od teraz każda działalność będzie mogła być zrównoważona pod względem ekologicznym, o ile przyczyniać się będzie do realizacji przynajmniej jednego z tych celów, a jednocześnie nie będzie szkodzić pozostałym. To zaś ma być kluczem do pozyskiwania większych środków z prywatnej i z publicznej puli. Jednocześnie wszystkie podejmowane przedsięwzięcia muszą charakteryzować się granicznymi dla danych sektorów poziomami gazów cieplarnianych.

Tym samym z automatu i w przedbiegach odpadają stałe paliwa kopalne, w tym głównie węgiel. Jest też pociecha dla uzależnionej ciągle w ok. 77 proc. od „czarnego złota” Polski: alternatywą może być energia z atomu albo z gazu – który nie od dzisiaj wszak jest dla naszych polityków najlepszą alternatywą dla polskiego węgla.