Niemcy na ratunek Gazpromowi. Sięgają po fortel, by chronić Nord Stream 2 przed Unią

Przy okazji ratyfikacji unijnej dyrektywy gazowej rząd w Berlinie chce przeforsować specjalną poprawkę. Dzięki niej działający pod przywództwem Moskwy budowniczy gazociągu Nord Stream 2 będą mogli spokojnie kontynuować inwestycję.

Wcześniej unijne regulacje w sprawie wewnętrznego rynku gazowego nie dotyczyły gazociągów łączących państwa członkowskie z tymi spoza UE. Zmieniła to dopiero poprawka do dyrektywy gazowej – wypracowana w pierwszej połowie roku, podczas rumuńskiej prezydencji w Radzie UE.

Bizblog.pl poleca:

Ciężko pracowaliśmy, by osiągnąć porozumienie akceptowalne dla wszystkich. Myślę, że obecnie dysponujemy rozwiązaniem, które zagwarantuje nam uczciwy i konkurencyjny europejski rynek gazu

– twierdził wtedy z optymizmem Anton Anton, rumuński minister energii.

Nowe regulacje zawierały wymóg, by rurociągi nie były bezpośrednio własnością dostawców gazu. Dodatkowo co najmniej 10 proc. zdolności przesyłowych ma być udostępnione stronom trzecim.

Nord Stream 2 idzie do sądu

Jak można było przypuszczać, Rosjanom z Gazpromu w ogóle nie w smak utrata kontroli nad swoim rurociągiem. Można więc było spodziewać się ostrej reakcji na taki, a nie inny kształt dyrektywy gazowej UE.

I rzeczywiście. W lipcu przedstawiciele Nord Stream 2 poinformowali, że będą domagać się sądowego unieważnienia tych regulacji, bo te poważnie zagrażają założonemu modelowi biznesowemu. Reprezentujący Komisję Europejską stoją przy swoim i uważają, że dyrektywa jest „w pełni zgodna z międzynarodowymi zobowiązaniami UE”.

Niespodzianka: Rosjanom w sukurs idą Niemcy

Po tym, jak po 2,5 latach oczekiwania wreszcie nadeszła zgoda od Duńczyków na budowę odcinka Nord Stream 2 na południowy wschód od Bornholmu – Rosjanie mają jeszcze jeden powód do świętowania. Otóż w sądowych i politycznych potyczkach o ostateczny kształt unijnej dyrektywy gazowej zyskali potężnego sprzymierzeńca. Nieprzychylne dla Gazpromu zapisy chce usunąć rządowa koalicja w Niemczech. 

Jak donosi „Bild”, zgodnie z dyrektywą gazową w obecnym kształcie wyjątki możliwe są jedynie dla rurociągów zbudowanych przed 23 maja 2019 r. Tymczasem Gazprom swoją inwestycję ma zakończyć w połowie 2020 r., co wyklucza sytuację, w której Nord Stream 2 stanowi możliwe odstępstwo od obowiązujących przepisów.

Jednak proponowana przez niemieckie grupy parlamentarne CDU/CSU i SPD poprawka tę granicę czasową likwiduje i na nowo otwiera drzwi przed Rosjanami. Zamiast konkretnej daty niemiecki rząd proponuje sformułowanie „istniejące inwestycje”. A to pozwoliłoby na wyłączenie z unijnej dyrektywy gazowej rurociągu Nord Stream 2. 

Takie postępowanie może jednak spotkać się ze sprzeciwem ze strony Komisji Europejskiej. Pamiętajmy, że nowelizacja dyrektywy gazowej wymaga zgody ze strony Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Tak więc innym sposobem na nieuprzykrzanie życia Rosjanom z Gazpromu byłoby przeciąganie prac w tym drugim gremium – żeby nowe przepisy zaczęły obowiązywać już po zakończeniu budowy Nord Stream 2.