Jest już znana cena za Nord Stream 2. Chodzi o członkostwo Ukrainy w NATO

Im bliżej do ukończenia budowy Nord Stream 2, tym więcej politycznych puzzli pozostaje jeszcze do ułożenia. Ukraina wie, że jest na przegranej pozycji, ale chce jak najwięcej dla siebie ugrać. Polska może tylko się temu przyglądać.

Już podczas rozmów między amerykańskim prezydentem Joe Bidenem a niemiecką kanclerz Angelą Merkel byliśmy świadkami festiwalu pustosłowia i deklaracji bez pokrycia. Bo też jak inaczej można ocenić zapewnienia, że jak tylko Rosja postanowi z Nord Stream 2 robić pożytek polityczni – to ostro zareaguje zarówno Waszyngton, jak i Berlin? Teraz Gazprom zapasami i cenami gazu ziemnego gra połowie Europy na nosie i jakoś nic się nie dzieje. Zresztą przykładów na to, jak Moskwa potrafi wykorzystywać uzależnienie energetyczne od siebie – jest przecież w ostatnich latach naprawdę sporo. 

Teraz w Gabinecie Owalnym gościł prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński. I znowu usłyszeliśmy, że Nord Stream 2 zagraża bezpieczeństwu energetycznemu, ale już nie można przeszkodzić w dokończeniu budowy tego gazociągu. A jak Rosja będzie chciała tą rurą wygrażać Ukrainie, to Stany Zjednoczone się zdenerwują i znowu będą możliwe sankcje.

Jest cena za Nord Stream 2

Znacznie ciekawiej jest jednak za kulisami. Wiadomo bowiem, że Ukraina teraz – kiedy USA ostatecznie odpuściły Rosji budowę gazociągu – stara się ugrać dla siebie jak najwięcej. Priorytetem jest bezpieczeństwo, nie tylko to energetyczne. Dlatego cena za Nord Stream 2 może być tylko jedna: członkostwo w NATO dla Ukrainy. Tylko w takim scenariuszu Kijów mógłby uspokoić swoje obawy przed Rosją i faktycznie czuć, że ma w tym kontekście międzynarodowe wsparcie. Owszem, Stany Zjednoczone ogłosiły nowy pakiet pomocy w zakresie bezpieczeństwa dla Ukrainy wart 60 mln dol. (za te pieniądze sfinalizowany będzie zakup m.in. pocisków przeciwpancernych Javelin), ale NATO to jednak NATO.

Ukraina nie potrzebuje zapewnień, ale konkretnych wiążących gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA i Niemiec, najlepiej w ramach szybkiego członkostwa w NATO

– stwierdził jednoznacznie cytowany przez Die Welte Andrij Melnyk, ambasador Ukrainy w Niemczech.

Nie wiadomo na razie, jak na te żądania zareaguje Waszyngton. W trakcie spotkanie prezydentów USA i Ukrainy Joe Biden miał jedynie poprzeć „euroatlantyckie ambicje” Kijowa. Jednak żadne inne deklaracje nie padły. Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki zaakcentowała nawet, że Stany Zjednoczone nie decydują o tym, kto zostanie członkiem sojuszu wojskowego.

Nord Stream 2 jak Krym?

Zachowanie USA i Niemców względem Nord Stream 2 przypomina trochę te dotyczące Krymu, który ponad 7 lat temu zajęła Rosja na nikogo przy tej okazji się nie oglądając. Wedle szacunków ONZ do tej pory w prowadzonych tam tak po prawdzie cały czas walkach zginęło już ponad 13 tys. ludzi. Spotkanie Bidena i Zełeński było pretekstem, żeby wrócić do tej sprawy. We wspólnym oświadczeniu znalazło się więc miejsce na wezwanie Rosji do zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy. Moskwa, tak jak do tej pory, do tego apelu nawet się nie odniesie. Tak jak wcześniej zbywała wszelkie utrudnienia w budowie Nord Stream 2.