Rosja kupuje kolejnych unijnych polityków etatami i ściska Europę w energetycznych kleszczach

Rosja obecnie tak po prawdzie ma jedną dyplomatyczną broń masowego rażenia. Chodzi o kreowanie polityki zagranicznej przez wykorzystanie swoich rezerw ropy i gazu ziemnego. Do pełni szczęścia potrzebny jest jeszcze polityczny parasol. Ten załatwiają prominentni politycy europejscy, których Moskwa bierze na garnuszek. Nord Stream 2 jest tego bardzo dobrym przykładem.

W dokumencie sprzed lat „Nowi władcy świata – Bank Goldman Sachs” twórcy filmu ukazują mechanizm, dzięki którym ten jeden z największych banków inwestycyjnych na świecie jest odpowiednio zabezpieczony we wszystkich obszarach.

Bizblog.pl poleca

Sposób na to okazuje się całkiem prosty: wystarczy zatrudniać prominentnych polityków, których być może już pierwszy blask minął, ale ich kontakty i znajomości ciągle są nie do przecenienia. Wszystko wskazuje, że tą samą drogą od lat kroczy też Moskwa, która ma obecnie jeden, podstawowy cel: uzależnić jak największą liczbę odbiorców od swojej energii. I trzeba przyznać, że idzie im to coraz lepiej.

W rosyjskiej talii nowa karta: były premier Francji

Kilka dni temu gruchnęła wiadomość, że François Fillon, premier Francji w latach 2007-2015, dołączy do rady dyrektorów koncernu naftowego Zarubieżnieft. To polityk od lat znany ze swoich prorosyjski sympatii, czego zresztą nie ukrywał także w trakcie swojego urzędowania w Paryżu. Swoją polityczną karierę próbował jeszcze kontynuować w 2017 r. Podczas tamtejszej kampanii prezydenckiej opowiadał się m.in. za zniesienie sankcji wobec Rosji, nałożonych za eskalację konfliktu na Ukrainie. Określał je jako „głupie i nielegalne”. 

Ale koniec końców w trakcie kampanijnej szarpaniny wyszło na jaw fikcyjne zatrudnienie jego małżonki i Fillon dał sobie z polityką spokój. W tym samym czasie założył firmę konsultingową Apteras SARL, która od początku zaczęła współpracowac z francuskimi firmami obecnymi na rosyjskim rynku. W rozmowie z Le Monde były premier Francji uważa, że jego stanowisko względem Rosji jest przedstawiane jako „karykaturalne”. Polityk opowiada się za „dialogiem w interesie Europy” z Rosją.

Kanclerz, bez którego nie było Nord Stream 2

Moskwa o swoją polityczną talię dba nie od dzisiaj. Bodaj największą figurą od lat jest tutaj Gerhard Schröder, kanclerz Niemiec w latach 1998-2005, który przez 5 lat (1999-2004) był też szefem Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Po zakończeniu kariery politycznej szybko złowiła go Moskwa. W październiku 2016 r. Schröder stanął na czele spółki Nord Stream 2 AG. W 2017 r. z kolei objął posadę niezależnego dyrektora w zarządzie Rosnieftu. I chociaż niemieccy politycy od lat nie zostawiają na były kanclerzu suchej nikt – nic się nie zmienia: Schröder jest jednym z głównych rozgrywających, jeżeli chodzi o energetyczną ekspansję Rosji. 

Ostatnio Gerhard Schröder dał o sobie znać na początku roku, udzielając wywiadu dla „Der Spiegel”. Stwierdził wtedy, że NATO spełniło już swoje zadanie w chwili rozpadu ZSRR. Teraz zaś – zdaniem byłego kanclerza Niemiec – przesuwanie granicy Sojuszu w stronę Rosji nie może przynieść czegokolwiek dobrego. Przekonywał więc, że NATO powinno być zreformowane a najlepiej – zlikwidowane. Schröder stwierdził również, że nie ma co wieszać psów na Rosji za aneksję Krymu, którą zdaniem byłego kanclerza Niemiec można porównać do interwencji USA w Iraku.

Austriacki zaciąg dyplomatyczny

Na takie lobbowanie na rzecz Rosji, nie tylko w sprawach energetycznych, muszą liczyć się też w Austrii. Na początku marca 2019 r. rosyjska spółka naftowa Łukoil opublikowała listę 12 kandydatów do Rady Dyrektorów. Wśród nich nie zabrakło miejsca dla austriackiego polityka Wolfganga Schüssela, który przeszedł przez wszystkie szczeble kariery. Najpierw (lata 1989-1995) były ministrem spraw gospodarczych Austrii. Potem, do 2020 r., pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych i wicekanclerza. W końcu od 2000 do 2005 r. zasiadał w fotelu kanclerza Austrii. 

Na tym nie koniec. Na początku marca br. dowiedzieliśmy się, że w Radzie Dyrektorów koncernu Rosnieft – obok Gerharda Schrödera – zasiądzie również Karin Kneissl, była minister spraw zagranicznych Austrii (w latach 2017-2019). Polityczka od lat nie ukrywa swoich prorosyjski sympatii. W 2018 r. na swoje wesele zaprosiła samego Władimira Putina, który rzecz jasna skrzętnie to wykorzystał. W maju 2020 r. Kneissl rozpoczęła też współpracę z prorządową rosyjską telewizją RT.

Jeden cel: międzynarodowa obrona rosyjskiego rurociągu

Moskwa w tym zakresie ma swoją niezmienioną taktykę od lat. Zatrudniając europejskich polityków systematycznie kruszy twarde z początku stanowiska państw europejskich. I działa to bez zarzutu. Teraz te zagraniczne etaty mają zagwarantować dokończenie w spokoju budowy Nord Stream 2. Do tego wszak, że Berlin uparcie broni tego rurociągu – wszyscy się przyzwyczailiśmy. Ale od kilku miesięcy coraz bardziej przychylne głosy na temat tej inwestycji płyną też z Austrii. W lutym br. kanclerz Austrii Sebastian Kurz, w rozmowie z dziennikiem „Welt am Sonntag”, nazwał Nord Stream 2 projektem europejskim. Przekonywał, że „każdy, kto uważa, że nowy gazociąg jest tylko w interesie Rosji, myli się”. 

Jak widać – taktyka Rosjan działa idealnie. Nie może być też inaczej skoro to naprawdę dobrze sprawdzony mechanizm. Warto w tym miejscu przypomnieć historię Matthiasa Warniga, zatrudnionego przed 1989 r. w służbach bezpieczeństwa Stasi w Niemieckiej Republice Demokratycznej. To mu jednak w niczym nie przeszkadzało, żeby w latach 2003-2015 zasiadać w radzie nadzorczej banku Rossija. Potem Warnig był dyrektorem generalnym spółki Nord Stream AG.

Teraz jest dyrektorem generalnym Nord Stream 2 i jak czytamy „nadzoruje każdy aspekt działalności spółki”. Innym przykładem rosyjskiego zaciągu jest Burckhard Bergmann, który najpierw był szefem niemieckiej firmy energetycznej E.ON-Rurhgas. A potem był niezależnym dyrektorem w Gazpromie i wszedł do zarządu producenta gazu zimnego – Novateku. W 2011 r. Bergmann za swoje zasługi na rzecz Rosji otrzymał Order Przyjaźni.