Walka trwa. Polska wciąż może poskromić Nord Stream 2

Po decyzji Danii, która 30 października wydała komplet zgód niezbędnych do zakończenia budowy Nord Stream 2, nastroje w Polsce wyraźnie się pogorszyły. Niesłusznie. Mimo przegranej bitwy losy wojny, której stawką jest bezpieczeństwo energetyczne Europy, nadal się nie rozstrzygnęły.

Nord Stream 2 to planowany gazociąg o bardzo dużej mocy (55 mld m3 rocznie) pomiędzy Rosją i Niemcami, który powinien zostać oddany do użytku do końca br. Dziś wiadomo już jednak, że tak się nie stanie, a inwestycja zagrażająca bezpieczeństwu energetycznemu Europy, znacząco się opóźni i będzie bardziej kosztowna dzięki postawie Danii, o czym wspominałem w poprzednim felietonie.

Jednak uzyskanie kompletu duńskich zgód oznacza, że budowa Nord Stream 2 zostanie sfinalizowana. To jednak nie kończy walki z tym projektem. Stawką w toczącej się nadal grze jest ograniczenie mocy i rentowności bałtyckiego gazociągu, a więc uczynieniu go bezzębnym.

Dyrektywa gazowa. Niemcy rozdrażnili Brukselę

Pierwszym elementem, który to umożliwia jest dyrektywa gazowa. To przepisy, które udało się przeforsować na forum unijnym głównie dzięki aktywności Jerzego Buzka. Zakładają one objęcie morskiego odcinka gazociągu unijnym prawem antymonopolowym, co do tej pory nie było oczywiste i stanowiło obszar sporu prawnego. W efekcie Gazprom nie byłby jednocześnie de facto właścicielem Nord Stream 2, jego zarządcą i firmą dostarczającą do niego gaz.

Bizblog.pl poleca:

Oczywiście jak to w przypadku wielu kwestii dotyczących unijnej legislacji diabeł tkwi w szczegółach. Siła dyrektywy gazowej będzie uzależniona od jej implementacji do porządku prawnego państw członkowskich. Najważniejsze są Niemcy, w których w tym tygodniu podjęto próbę rozwodnienia przepisów uderzających w Nord Stream 2. Na szczęście w odpowiedzi na te działania Komisja Europejska zapowiedziała monitorowanie implementowania dyrektywy gazowej w krajach członkowskich i wyciąganie konsekwencji w przypadku nadużyć. Czy takie stanowisko uda się podtrzymać w momencie inauguracji nowego składu „europejskiego rządu” pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen? Polska musi tego dopilnować, ponieważ Gazprom świadomy tego, ile może stracić finansowo i politycznie na całej sprawie, na pewno będzie próbować na nią wpłynąć.

Eugala trzeba potraktować jak OPAL-a

Nord Streamowi 2 Polska zagraża w jeszcze jednym aspekcie. We wrześniu nasze państwo wygrało sprawę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości (TSUE) ws. OPAL. To lądowa odnoga Nord Stream 1, która biegnie wzdłuż granicy polsko-niemieckiej. Jej zadanie jest proste – ma rozprowadzać rosyjski gaz do klientów w Niemczech, Czechach, Słowacji i Austrii. Gazprom chciał wykorzystywać jego pełną moc, chcąc uzyskać zwolnienie OPAL z unijnych przepisów antymonopolowych. Początkowo do tego pomysłu przychyliła się również Komisja Europejska, ale Polska odwołała się do TSUE i wygrała sprawę. W efekcie Nord Stream 1, dzięki ograniczeniu mocy odnogi lądowej, nie może być zapełniany gazem zgodnie ze swoimi możliwościami. Rentowność inwestycji spadła, a Gazprom ma bardzo duży kłopot. De facto jest to kłopot podwójny.

Bizblog.pl poleca inne felietony Piotra Maciążka

Gdy zostanie oddany do użytku Nord Stream 2 (prawdopodobnie w maju 2020 r.) pochodzący z niego gaz będzie musiał być rozprowadzany do klientów przez odnogę lądową analogiczną do OPAL-u. Chodzi o gazociąg Eugal. Ze względu na podobieństwo obu projektów, włącznie z podobną trasą ich przebiegu wzdłuż granicy polsko-niemieckiej, istnieje bardzo duża szansa, że dotkną je takie same obostrzenia prawne. Polska powinna (i zapewne to zrobi) zwalczać Eugal na drodze prawnej tak samo, jak z sukcesem zrobiła to z OPAL-em, a w efekcie doprowadzić do sytuacji, w której Rosjanie nie będą mogli skorzystać z jego pełnej mocy i poniosą straty finansowe.

Jak uprzykrzyć życie Gazpromowi?

Jak widać, władze w Warszawie mają spore możliwości, by mimo wybudowania rurociągu Nord Stream 2 ograniczyć jego rentowność i destrukcyjny wpływ na europejski rynek gazu. To zresztą niejedyne możliwości, uprzykrzyć życie Rosjanom można i innymi sposobami.

Doskonałym tego przykładem jest decyzja UOKiK-u, który nałożył w piątek na Engie Energy zaangażowaną w budowę Nord Stream 2 rekordową karę w wysokości 172 mln zł. Chodzi o „uporczywy brak współpracy” spółki z polskim organem antymonopolowym, który uważa, że nowy bałtycki gazociąg zagraża konkurencyjności rynków gazu w Europie Środkowej.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.