Polska mistrzem Europy w niewykorzystywaniu szczepionek. Bruksela nas za to… wynagrodzi

No i wpłynęliśmy na mieliznę. Kto się chciał zaszczepić w Polsce, już się zaszczepił, chętnych nie ma, więc w lodówkach zalegają tysiące szczepionek. Cała Europa ma wielkie zapasy, termin przydatności im się kończy. Czas więc oddawać dawki tym, którzy ich nie mają – na przykład krajom Europy Wschodniej. Wygląda na to, że Polska nie tylko odda własne dawki, ale stanie się szczepionkowym hubem, przez który będzie przechodzić wszystko, co niewykorzystane z Zachodu na Wschód.

Decyzja o tym ma zapaść w Unii Europejskiej – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Polska ma strategiczne położenie w środku Europy, nadaje się do tego najlepiej, dlatego wkrótce to Polska może być wyznaczona na europejski szczepionkowy hub. Bylibyśmy wówczas krajem odpowiedzialnym za transfer niewykorzystanych dawek od krajów Unii do krajów Partnerstwa Wschodniego.

Oczywiście chodzi o dawki z relatywnie krótkim terminem ważności. No i nie za darmo. Szczepionki mają zostać odsprzedane. Ale to i tak niezły interes, bo przecież nawet jak kilka miesięcy temu jakiś kraj chciał zapłacić, to jeszcze nie znaczyło, że może sobie szczepionki kupić. Kraje Unii Europejskiej miały pierwszeństwo.

Nawet Wietnam i Australią dzwonią do Warszawy 

Informacje o tym, że Polska może być szczepionkowym hubem potwierdził Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu do spraw programu szczepień.

Bizblog.pl poleca

O jakiej skali przedsięwzięcia mówimy? Polska zamówiła tyle dawek, że nawet, gdyby zaszczepili się wszyscy Polacy – i dorośli i dzieci, zostałoby nam 20 mln. Oczywiście wiadomo, że dzieci się prawie nie szczepią, a wyszczepienie wśród dorosłych to ok. 50 proc. i więcej być nie chce. Ale pewnie nie wyczyścimy magazynów do zera, ale raczej będziemy się stopniowo pozbywać tych partii, którym najwcześniej mija termin ważności. Obecnie mowa o 4 mln dawek, do końca roku może to być nawet kilkadziesiąt milionów.

A to przecież tylko my. Pozostałe kraje Unii Europejskiej są w podobnej sytuacji.

Dokąd pojadą niewykorzystane przez Zachód dawki? Do Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Mołdawii i na Ukrainę. Teoretycznie do grona krajów Partnerstwa Wschodniego należy też Białoruś, ale wiadomo – nie jesteśmy teraz najlepszymi przyjaciółmi, więc możliwe, że z tym krajem szczepionkowego dealu nie zrobimy. Ponoć o możliwość odkupienia Polska dostaje z Australii i Wietnamu.

Jakby było mało rzeczy do przypilnowania…

Zresztą słaby to deal i tak, bo Polska jako kraj przekazujący preparaty zarobić na tej transakcji nie może. I dobrze, to nie powinna być okazja do zarobku. Ale fakt, że będzie z tym sporo roboty. Dlatego z jednej strony pomysł „szczepionkowego hubu” popiera kancelaria premiera i Agencja Rezerw Strategicznych, która podlega KPRM, ale Ministerstw Zdrowia wcale nie jest zachwycone.

Jakby było mało rzeczy do przypilnowania

– ironizuje w rozmowie z „DGP” jeden z przedstawicieli resortu zdrowia.

Tylko że resort zdrowia zapewne nie ma tu nic do gadania.