Rowery miejskie sypią się. Mevo leży, Wavelo zaraz znika, a Nextbike ledwo uciekło spod topora

Gdyby nie niemiecka centrala Nextbike, ten polski oddział spółki musiałby mierzyć się z widmem niewypłacalności. To by oznaczało upadek systemów rowerów miejskich w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu. Taki los spotkał już trójmiejskie Mevo, a Kraków do końca roku pożegna się z systemem Wavelo.

Fot. Nextbike Polska

Nextbike Polska jest numerem jeden pod względem liczby udostępnianych miejskich rowerów (ok. 80 proc. na rynku). Spółka jest operatorem w kilkudziesięciu miastach, między innymi w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu.

Bizblog.pl poleca:

Bez pomocy ze strony niemieckiej centrali Nextbike polski oddział spółki mógłby upaść. Nextbike Gmbh właśnie wykupił 51 proc. akcji Nextbike Polska o wartości 11 mln złotych.

Kosztowne opóźnienie

Pomimo braku wniosku Nextbike miał ogłosić upadłość podległej sobie spółki. Po trzecim kwartale cała grupa zanotowała blisko 23 mln zł straty. Gdyby nie wsparcie ze strony Niemiec większość rowerów miejskich mogłaby zniknąć z ulic polskich miast.

Mamy za sobą bardzo intensywne tygodnie. Cieszę się, że nasz dotychczasowy niemiecki partner zdecydował się wesprzeć nasze działania i planuje zwiększyć swój udział w akcjonariacie. Zaangażowanie kapitałowe Nextbike GmbH mityguje ryzyko niewypłacalności i upadłości Nextbike Polska.

– powiedział prezes Nextbike Polska Paweł Orłowski

Niedawno Obszar Metropolitalny Gdańsk–Gdynia–Sopot odstąpił od umowy podpisanej z podległą Nextbike Polska spółką z powodu opóźnień. Po zerwaniu umowy z NB Tricity związek gmin pobrał z banku gwarancję w kwocie 4 mln zł i zażądał dodatkowo 8 mln zł kary.

Źródło: rowermevo.pl

Teraz oba oddziały będą chciały zacieśnić współpracę – głównie w zakresie dostaw sprzętu.

Wavelo znika z Krakowa?

Głośno jest też o problemach operatora krakowskiego systemu rowerów Wavelo. Spółka BikeU poniekąd przez rosnące agresywnie wypożyczalnie hulajnóg elektrycznych wycofuje się z Krakowa z końcem roku. Miasto chce utrzymać system rowerów, ale nie wiadomo, czy znajdzie się chętny operator.

Z punktu widzenia operatora systemu transport hulajnóg jest szybszy i tańszy, ponadto nie wymagają one stacji dla swoich pojazdów i zawierania umów z miastami – nic więc dziwnego, że spółki odpowiadające za rowery miejskie, mogą być wściekłe.

Od kiedy po raz pierwszy hulajnogi elektryczne wjechały na ulice, nie minęło jeszcze dużo czasu, a dzięki wygodnemu korzystaniu zdążyły już zdobyć sobie stałe grono użytkowników. Realny bilans ich zysków i strat zarysuje się jednak dopiero po upływie przyszłego sezonu.