To na tym polega suwerenność NBP? Powinniśmy jak najszybciej przyjąć euro

No i szef NBP dopiął swego. Ale dopóki o obniżce stóp procentowych nie napisał Bloomberg, złoty jawnie sobie drwił ze słów Adama Glapińskiego, w najlepsze umacniając się do najważniejszych walut. No chyba, że to NBP po raz kolejny wkroczył do akcji

Zaskakującą wypowiedź szefa banku centralnego o ewentualnej obniżce stóp procentowych w pierwszym kwartale opublikował we wtorek wieczorem serwis obserwatorfinansowy.pl (którego – to ważne – wydawcą jest NBP).

Obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i najlepiej odpowiada obecnej sytuacji. Jednak w pierwszym kwartale następnego roku możliwe jest dalsze obniżenie stóp

– zapowiedział szef NBP.

Zapytany o interwencje na rynku walutowym, odparł, że zdecydował się na to w trosce o wzrost gospodarczy i eksport.

Narastająca ostatnio presja na wzrost wartości złotego jest bardzo niepokojąca i bardzo szkodliwa. Szkodliwa z punktu widzenia odbicia wzrostu naszego PKB i utrzymania dynamiki eksportu

– wskazał.

Nieważne, że wielu analityków uważa, że bank centralny próbuje zwyczajnie jak najwięcej „zarobić” na złotym, żeby potem przekazać do budżetu państwa czysto księgowy, widniejący wyłącznie na papierze, zysk. Jeśli robieniu takich numerów ma służyć „suwerenność” banku centralnego, to powinniśmy jak najszybciej przyjąć euro.

Czarodziejska różdżka NBP

Ciekawe, że choć zaskakująca wizja obniżenia najniższych w historii stóp procentowych, obiegła lotem błyskawicy poranne serwisy, to nie zrobiła przez kilka godzin nie robiła większego wrażenia na złotym. Po wczorajszym nagłym załamaniu kursu, a więc prawdopodobnie kolejnym pojawieniu się na rynku walutowym szerszego strumienia PLN, nasza waluta spokojnie odrabiała straty. Do czasu.

Z samego rana za euro płacono 4,5450 zł, za dolara 3,6990 zł, a franka 4,1930 zł. Koło południa złoty zyskiwał na wartości do tych większości z tych walut około 0,5 proc.

Punktualnie o 14.00 wszystko zmieniło. Euro nagle z poziomu 4,52270 w kilka minut umocniło się do 4,55570, pociągając za sobą dolara i franka. Po południu kurs EURPLN wynosił 4,60543, USDPLN – 3,74504 , a CHFPLN – 4,24151. Złoty tracił na wartości od 0,7 do 1,5 proc.

NBP w tajemnicy spekuluje złotym?

Ponieważ oprócz zapowiedzi wywiadu w Obserwatorze Finansowym, NBP w żaden sposób nie skomentował tego, co wydarzyło się 18 grudnia, we wtorek ani dzisiaj, wszyscy zachodzą w głowę, co się dzieje.

Niektórzy wskazują, że kurs złotego, a także banków notowanych na GPW, tąpnął po publikacji Bloomberga, inni, że doszło do tego kilka godzin później. I choć naprawdę spore spadki banków na giełdzie mogą sugerować, że tym razem nikt ze Świętokrzyskiej w tym nie maczał paluchów, to wcale bym się nie zdziwił, gdyby po zasłonie dymnej w postaci wtorkowej publikacji Obserwatora Finansowego, NBP nie podłączył się do wyprzedawania złotego, oj, sorki, ratowania polskiej gospodarki i poprawiania losu eksporterów.

Spekulujący w tajemnicy złotym bank centralny to idealne zwieńczenie 2020 r., w którym politycy nawet gigantyczną dziurę w budżecie potrafili obrócić na swoją korzyść.