NBP ma nowe logo i hasło. Nie jestem przekonany, ale może wam się podoba?

NBP przedstawił odświeżony logotyp. Nieco trącący myszką zielony kwadrat z napisem NBP (stylistyka lat z przełomu millennium) zastąpiły okrągłe drzwi skarbca z napisem w dotychczasowym kroju. Kolorystyka zmieniła się na granatowo-złotą.

Nowe logo NBP

W bardziej rozbudowanej wersji wygląda to jeszcze ciekawiej.

Elementy identyfikacji graficznej NBP zostały także wzbogacone o emblemat z wizerunkiem orła oraz budynkiem ze skarbcem i sztabami złota

– pisze bank centralny w komunikacie

Ocena nowego logotypu jest rzecz jasna kwestią gustu, choć mi osobiście nowy projekt wydaje się dość trafiony. Jest skromnie, choć nie do bólu minimalistycznie. Jest nobliwie, ale logo nie wygląda jak wyjęte żywcem z ubiegłej epoki.

Bizblog.pl poleca

To pewien postęp, bo poprzedni projekt wyglądał nieco przestarzale już w momencie, w którym ujrzał światło dziennie. W 2013 r. za około 300 tys. złotych NBP zafundował sobie bowiem coś takiego:

NBP: Inflacja? Nie ma problemu

Tyle, jeśli chodzi o miłe słowa. Bank poinformował jednocześnie, że wraz z tą graficzną rewolucją, dostaniemy zaktualizowane hasło. Brzmi ono: „dbamy o wartość polskiego pieniądza”.

Jeżeli jednak Polakom bank centralny kojarzy się dzisiaj z czymkolwiek, to prawdopodobnie będzie to wysoka inflacja, czyli utrata wartości przez złotego. NBP konsekwentnie utrzymuje stopy procentowe na minimalnym poziomie. Prezentacja zbiegła się w czasie z ujawnieniem przez Adama Glapińskiego projekcji wzrostu cen na ten rok.

Zdaniem NBP mamy 50 proc. szans, że w tym roku inflacja znajdzie się w przedziale 3,8-4,4 proc. W przyszłym roku przewidywania mówią o 2,5-4,1 proc., co prawdopodobnie pozwoli nam się utrzymać w ścisłym gronie liderów Unii Europejskiej. Ostatni raz ceny rosły w Polsce w podobnym tempie w okolicach 2012 r.

Rozumiem, że zaktualizowane hasło NBP ma służyć tej instytucji przez długie lata. Także wtedy, gdy o galopadzie cen w sklepach i na stacjach benzynowych dawno już zapomnimy. Na razie brzmi jednak nieco niezręcznie. No, chyba że bank centralny chce nam przy okazji rebrandingu coś zakomunikować…