Co z nauką zdalną w szkołach i feriami? Ministerstwo zszokowało właśnie lekarzy i rodziców

W Wiedniu nawet przedszkolaki muszą mieć negatywny wynik testu PCR, w Stanach Zjednoczonych i we Włoszech zamykane są kolejne szkoły. A w Polsce Ministerstwo Edukacji i Nauki nie zamierza niczego zmieniać. Dzieci wracają do szkół, nauka zdalna odchodzi w niepamięć, a siatka ferii pozostaje bez zmian.

Wraca temat nauki zdalnej w szkołach. Bo już nie tylko omikron coraz bardziej pobudza zbiorową wyobraźnię, niepokoi także delmikron – mutacja powstała z połączenia omikronu z deltą. Lekarze też przestrzegają przed wariantem IHU, który ma posiadać 46 mutacji i być bardziej odporny na szczepionki.

Wykryto go u pacjentów z miasta Forcalquier w departamencie Alpy Górnej Prowansji w Instytucie Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego w Marsylii. Dla naukowców to przede wszystkim kolejne potwierdzenia tego, że kolejnych wariantów koronawirusa COVID-19 nie sposób przewidzieć. Ale też nie każda mutacja musi od razu wzbudzać strach. 

Bizblog.pl poleca

To, co czyni wariant bardziej znanym i niebezpiecznym, to jego zdolność do namnażania się ze względu na liczbę mutacji, jaką posiada w stosunku do oryginalnego wirusa – przekonuje na Twitterze epidemiolog Eric Feigl-Ding.

Szkoły pozostają ciągle zamknięte w Chicago. Na podobny krok decydują się w niektórych gminach we Włoszech. Z kolei w Wiedniu chcąc chronić najmłodszych przed koronawirusem i pozytywne wyniki testów PCR wymagane są nawet dla przedszkolaków. W Polsce wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski wywołuje szok u lekarzy i epidemiologów i powtarza jak mantrę, że szkoły nie są żadnym ogniskiem epidemii. Tym samym nic się nie zmieni i nauka zdalna nie wróci do łask. Przynajmniej na razie.

Nauka zdalna: ferie nie będą w jednym terminie

10 stycznia wszyscy wracają do nauki stacjonarnej, która jest potrzebna jak tlen 

– powtarza od kilku dni minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Twierdzi, że jeszcze nie można do końca przewidzieć, jaki skutek epidemiologiczny będzie miał wariant omikron. Stanie się to jasne, jego zdaniem, dopiero za parę tygodni, może za miesiąc. Rzymowski przyznaje, że wieści napływające z krajów Europy Zachodniej, gdzie liczba dobowych zakażeń idzie w dziesiątki tysięcy, nie napawają optymizmem. Ale też nie nakłaniają do jakichkolwiek zmian. Nawet jeżeli chodzi o termin ferii.

Teraz tego typu zmiany nie wchodzą w grę

 – upiera się wiceminister Rzymowski.

Tym samym ferie zimowe w zależności od województwa potrwają od 17 stycznia do 27 lutego. Przypomnijmy, że rok temu rząd zdecydował się na połączenie wszystkich zimowych wakacji w jeden termin. A sytuacja, przynajmniej statystycznie, wydaje się być podobna. 10 stycznia 2021 r. odnotowano w Polsce 9 410 nowych zakażeń i 177 zgonów. Rok później: 9 stycznia dobowych nowych przypadków było 11 106 i 22 zgony.

Znowu nie ma zgody w rządzie w sprawie walki z covidem

O ile różne terminy ferii dla poszczególnych województw wydają się przesądzone, o tyle powrót nauki zdalnej nie jest aż tak bardzo wykluczony. Minister zdrowia Adam Niedzielski nie wyklucza zaostrzenia panujących zasad, także w szkołach, jeśli będzie utrzymywać się trend wzrostowy, liczba zajętych łóżek covidowych wynosić będzie 20 tys.

Z najnowszych danych resortu zdrowia wynika, że obecnie w Polsce zajętych jest ponad 18 tys. łóżek. Cała ich baza liczy zaś przeszło 30 tys. Z kolei w Ministerstwie Edukacji i Nauki utrzymują, że nawet jak po 10 stycznia dojdzie do eskalacji zakażeń, to ferie podziałają na uczniów jak kwarantanna. To nie pierwszy raz, kiedy Ministerstwie Zdrowia różni się w ocenie sytuacji od resortu edukacji i nauki. Przypomnijmy, że cały czas nie ma zgody w sprawie obowiązkowych szczepień nauczycieli, które miałyby się zacząć od 1 marca, ale którym sprzeciw się minister Czarnek.

150 tys. dobowych nowych zakażeń na covid

O tym, że wbrew woli polityków, sytuacja znowu może wymknąć się spod kontroli świadczą chociażby najnowsze prognozy grupy MOCOS tworzącej modele rozwoju pandemii z Politechniki Wrocławskiej. Wedle tych przewidywań liczba dobowych zakażeń ma zacząć znowu gwałtownie rosnąć w połowie stycznia. To zgadza się z wcześniejszymi zapowiedziami, że tym razem piąta fala pandemii zacznie się znacznie szybciej. Niestety, ma być też coraz więcej zgonów. W najlepszym razie już 18 stycznia ma być ponad 48 tys. zakażeń jednego dnia, a w najgorszym – przeszło 150 tys. Zgodnie z prognozą grupy MOCOS pod koniec stycznia ma umierać blisko 700 Polaków każdego dnia.