Modlitwy zostały wysłuchane, minister Czarnek ogłasza koniec nauki zdalnej. Uczniowie wkrótce wrócą do szkół

Przemysław Czarnek jeszcze na początku tego tygodnia ostrzegał, że nauka zdalna może potrwać nawet do stycznia albo jeszcze dłużej. I pomóc może tylko modlitwa. Najwyraźniej modły zostały wysłuchane, bo w czwartek oświadczył, że od grudnia uczniowie wrócą do szkół.

Jestem przekonany, że mamy szansę po 29 listopada przynajmniej stopniowo wracać do szkół

– stwierdził w rozmowie z Radiem Wnet

Nauka zdalna, czyli polska szkoła zdaje egzamin

Jeszcze kilka dni temu, sugerując, że uczniowie na nauce zdalnej zostaną co najmniej do stycznia, Przemysław Czarnek dodał, że modli się za ich rychły powrót do szkół. Teraz zmienił zdanie i zapowiedział rychły powrót do szkolnych ławek.

Te nagłe zwroty akcji to chyba nowa strategia rządu. Ministrowie najpierw chórem odliczali do lockdownu nr 2. Była podana nawet granica dziennych zachorowań i wyczekiwanie na najgorsze. Tymczasem nagle stał się cud i dynamika dziennych zakażeń zaczęła spadać.

Bizblog.pl poleca

Nie jest to jednak żadna zasługa działań ze strony rządu – na co uwagę zwrócił Jacek Bereźnicki – a prosta manipulacja, bo za spadek dziennej liczby zachorowań odpowiada mniejsza liczba wykonywanych testów.

Nie przeszkadza to jednak szefowi MEN na snucie zgoła odmiennych wizji od tych, które przedstawił w poniedziałek, przekonując, że dzieciaki mogą szykować się do powrotu do szkoły w grudniu.

Co więcej, jak przekonuje minister Przemysław Czarnek, szkoła w Polsce doskonale sobie radzi z pandemią. Szef MEN jest przekonany, że „na pewno lepiej niż na wiosnę”. W tym kontekście wskazuje na przekazanie 500 mln zł na informatyzację szkół, w ramach programu „Zdrowa szkoła” i „Zdrowa szkoła plus” oraz o przekazaniu na dniach 27 tys. laptopów. 

To są wszystko elementy, które składają się na poprawę zdalnego nauczania, które jednakowoż nigdy nie zastąpi nauczania stacjonarnego

– wskazuje minister edukacji.

Uczniowie też się modlą. Tylko o coś innego niż minister

Niestety, wygląda na to, że nauka zdalna i powrót uczniów do szkół stały się elementem gry politycznej.

Było źle, ale zdecydowana reakcja i trafne decyzje rządzących doprowadziły do pokonania epidemii

– nasze władze przejęły narrację Donalda Trumpa.

W tle są zdezorientowani rodzice i uczniowie. Zwłaszcza ci ostatni mają dość zamieszania 

Oceny mnie dobijają, ta nauka zdalna to nędzna egzystencja. Jak ja mam zdać maturę w tym roku, siedzę ciągle nad książkami i co? – pyta retorycznie w social mediach jeden z uczniów.

Gdyby nauka zdalna nie zdawała egzaminu, to nie było by tzw. studiów online, które uwaga istniały dawno przed pandemią. To, że oni nie potrafili przez pół roku opracować zasad i planu działania nauki zdalne to już ich problem

– komentuje inny.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wezwał MEN do opracowania jednolitego dla wszystkich szkół e-systemu edukacyjnego już kilka miesięcy temu. Apelował także o prowadzenie zajęć w trybie nauki zdalnej nie tylko przez wideokonferencje. Bardziej chodzi o nakłanianie uczniów do samodzielnej pracy, a nie koncentrowanie się na słuchaniu wykładów i oglądaniu prezentacji. Resort edukacji w żaden sposób nie odniósł się do tych apeli.