Fatalna pomyłka ministra Czarnka. Delta masowo atakuje dzieci, szkoły przechodzą na naukę zdalną

Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, zaklina rzeczywistość, przekonując, że dzieci prawienie zarażają się koronawirusem. W Stanach Zjednoczonych wzrost zachorowań wśród najmłodszych rośnie wykładniczo. Fot. Polsat/YouTube

Zanim jeszcze na dobre wystartował rok szkolny minister Przemysław Czarnek jak mantrę powtarzał, że dzieci zarażają w 4 proc. , a dorośli w 96. Z tego powodu nie ma, co straszyć nauką zdalną, a ta stacjonarna być może zostanie z nami aż do rozdania świadectw w czerwcu. 

To bardziej dorośli zakażają dzieci niż dzieci dorosłych

– przekonuje minister edukacji.

I powołuje się na dane wskazywane przez prof. Piotra Czaudera przewodniczącego Rady ds. Ochrony Zdrowia. Wcześniej do takich samych wniosków doszedł też m.in. zespół naukowców pod kierownictwem Kari Stefansson z instytutu deCODE Genetics w Rejkiawiku. Z badań Islandczyków wynika, że 1 proc. przypadków covida występował u dzieci do 10 lat i 4 proc. w grupie wiekowej 10 do 19 lat.

Delta zmienia zasady gry

Te dane jednak są już nieaktualne. W rozmowie z TOK FM prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, przypomina, że „w naturze wirusa jest niewybieranie wieku”. Jej zdaniem stwierdzenie, że koronawirus omija dzieci nie jest prawdziwe. Chociaż przyznaje też, że do tej pory najmłodsi przez pandemię byli raczej oszczędzani. Ale mutacja delta zmienia właśnie zasady gry. 

Teraz – zwłaszcza w USA – jest notowany wręcz wykładniczy wzrost zachorowań dzieci na COVID-19

– wskazuje prof. Szuster-Ciesielska.

Nauka zdalna wraca do szkół

W ciągu miesiąca między 5 sierpnia a 2 września w Stanach Zjednoczonych odnotowano ponad 750 tys. przypadków zachorowań wśród dzieci. Tylko w ciągu tygodnia na przełomie sierpnia i września wykazano 252 tys. przypadków wśród najmłodszych. W sumie najmłodsi stanowili 26,8 proc. zgłoszonych za oceanem przypadków. Zamykane są kolejne szkoły. Tylko w Teksasie stało się to z co najmniej 45 małymi okręgami szkolnymi, co dotknęło ok. 40 tys. uczniów.

Od 23 do 29 sierpnia odnotowano 27 353 nowych pozytywnych przypadków COVID-19 wśród uczniów w teksańskich szkołach publicznych

– donosi „Texas Tribune”.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska uważa, że biorąc pod uwagę podobny stopień zaszczepień w Polsce i USA, „możemy spodziewać się, że także u nas będzie istotny wzrost zachorowań wśród dzieci”. Te prognozy potwierdzają pierwsze tygodnie nowego roku szkolnego. Naukę zdalną trzeba było znowu wprowadzić m.in. w Zespole Szkół Ekonomicznych w Radomiu, w ósmych klasach jednej z podstawówek w Grudziądzu, dla jednej klasy w podstawówce w Warszawie, w szkole podstawowej w Bydgoszczy i Januszkowie, a także dla Szkoły Specjalnej Przysposobienia do Pracy w Opolu.

Bez podziału dzieci, czyli odpowiedzialność zbiorowa

Można się spodziewać, że w kolejnych dniach nauka zdalna będzie jednak dotyczyć następnych szkół. Taką też praktykę podpowiada przyjęty przez Ministerstwo Edukacji i Nauki mechanizm. W przypadku wykrycia w szkole koronawirusa z ponownym uczeniem się w domu muszą zmierzyć się wszyscy uczniowie: i zaszczepieni, i nie.

Szkoła jest miejscem przeciwdziałania stygmatyzacji i dyskryminacji oraz eliminowania krzywdzących stereotypów, żadne dziecko nie może zostać wykluczone z przysługującego mu prawa do nauki

– twierdzi resort.