Gwałtowny wzrost liczby zakażeń. Ruszyło już końcowe odliczanie dla nauki zdalnej w szkołach

Żarty się kończą. Dobowa liczba nowych zakażeń koronawirusem w środę wyniosła 767 i tym samym jest najwyższa od ponad 100 dni. Na szczęście – podobno – minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek ma w pogotowiu plan B, C i nawet D.

Z najnowszego wykazu resortu edukacji i nauki wynika, że przynajmniej na razie nauka zdalna występuje w Polsce bardzo sporadycznie. „Zdalnie pracuje 1 szkoła, 97 prowadzi lekcje hybrydowo. W sumie zdalnie lub hybrydowo uczy się 3 676 dzieci i młodzieży, tj. 0,1 proc. wszystkich uczniów” – informowało w miniony poniedziałek (13.09) ministerstwo. Wkrótce te dane mogą być znacznie gorsze. Od kilku dni bowiem liczba nowych zakażeń wyraźnie rośnie. Dzisiejszy przyrost to już 44 proc.: 767 nowych przypadków i 21 zgonów. Eksperci wskazują, że wszystko do złudzenia przypomina sytuację sprzed roku, kiedy kolejna fala pandemii zaatakowała nas jesienią. 

Praktycznie wszystkie osoby, które teraz trafiają do polskich szpitali, to są osoby, które się nie zaszczepiły

– zaznacza Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia.

Nauka zdalna: resort ma gotowe scenariusze

Minister Przemysław Czarnek nie jest już taki pewny, że za chwilę w Polsce znowu nie będzie musiała być wprowadzona w szkołach nauka zdalna. Wcześniej mówił, że nie ma czym się martwić, bo dzieci zarażają tylko w ok. 4 proc. przypadków. Bardzo więc możliwe – przekonywał Czarnek – że dzieci stacjonarnie będą mogły się uczyć nawet cały rok szkolny.

Dziś, po kilku dniach wyraźnych wzrostów liczby zakażonych, pewność szefa edukacji i nauki zniknęła jak kamfora. Okazuje się, że zagrożenie jednak jest, ale resort jest na to przygotowany. 

„Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą nowe warianty koronawirusa i jak będą one niebezpieczne. Jeśli się to będzie utrzymywało na takim poziomie jak w innych krajach, gdzie czwarta fala już jest, to jestem optymistą. Gdyby sytuacja jednak tego wymagała, mamy w pogotowiu plan B, C i D” – przekonuje minister Czarnek w rozmowie z „Super Expressem”.

Szef edukacji i nauki jeszcze raz opowiedział się przeciwko dzieleniu na zaszczepionych i niezaszczepionych, zarówno uczniów, jak i studentów. „W warunkach pełnej dostępności szczepionek takie pomysły uważam za zbędne” – twierdzi. Minister dodaje, że zdaje sobie sprawę, że za chwilę „tych zakażeń będzie nie tylko 1 tys. czy 5 tys., ale wręcz 15 tys. dziennie”. Zwraca jednocześnie uwagę, że „liczba hospitalizacji w tym samym czasie jest radykalnie niższa niż przy drugiej i trzeciej fali”. 

I to nas napawa optymizmem

– mówi Przemysław Czarnek.

Eksperci zamieniają optymizm na realizm

Z najnowszej ankiety Nationale-Nederlanden wynika, że większość respondentów boi się czwartej fali i tego, że wróci ona do szkół naukę zdalną. Aż dziewięciu na dziesięciu ankietowanych zgodziło się z twierdzeniem, że od września szkoły powinny wrócić do formy stacjonarnej. Rodzice (91 proc.) uważają, że nauka w normalnych warunkach zapewnia uczniom lepszy poziom edukacji, dodatkowo zdecydowana większość z nich (95 proc.) uważa, że nauka stacjonarna wzmacnia relacje między dziećmi.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie – w rozmowie z TOK FM – zwraca uwagę, że mutacja delta już tak nie oszczędza dzieci, jak poprzednie wersje koronawirusa. „Teraz – zwłaszcza w USA – jest notowany wręcz wykładniczy wzrost zachorowań dzieci na COVID-19” – wskazuje i daje jasno do zrozumienia, że za chwilę z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia w Polsce.