Minister Czarnek: czwarta fala jeszcze nie dotarła do polskich szkół, sytuacja jest bardzo dobra

Minister edukacji i nauki stwierdził, że nauka zdalna wróci tylko wtedy, gdy służba zdrowia znowu będzie na skraju wydolności. Na razie, jego zdaniem, nie ma żadnych powodów do obaw.

Część uczniów z VIII Publicznego Liceum Ogólnokształcącego w Opolu musi uczyć się z domów, po tym, jak u jednego z uczniów klas pierwszych wykryto koronawirusa. Podobna sytuacja jest w Szkole Podstawowej nr 18 w Olsztynie. Wcześniej na taki krok musieli się też zdecydować m.in. dyrektorzy Zespołu Szkół Ekonomicznych w Radomiu, czy w jednej z podstawówek w Bydgoszczy. Ale zdaniem Przemysława Czarnka, szefa resortu edukacji i nauki, nie ma żadnych powodów do niepokojów, a sytuacja epidemiologiczna w polskich szkołach jest bardzo dobra. 

Jestem w stałym kontakcie zarówno z Ministerstwem Zdrowia, jak i kuratorami oświaty. Czwarta fala pandemii jeszcze do polskich szkół nie dotarła

– przekonuje w radiowych „Sygnałach Dnia”.

Nauka zdalna tylko przy kłopotach służby zdrowia

Czarnek twierdzi, że na razie sytuacja jest pod pełną kontrolą. Wylicza, że na 22 tys. szkół na naukę zdalną przeszło do tej pory zaledwie 7 z nich, a w kilkudziesięciu innych wprowadzono naukę hybrydową. I chociaż obecnie jesteśmy świadkami bardzo dużych dziennych wzrostów zachorowań (tydzień temu w piątek było 528 zachorowań i 8 zgonów; w ten czwartek było już 722 nowych przypadków i 10 zgonów), to nie ma co się martwić na zapas. Zwłaszcza że to nie liczba dziennych zakażeń będzie decydować o ewentualnym, systemowym powrocie nauki zdalnej do szkół. 

Bizblog.pl poleca

Takie zagrożenie wystąpi wyłącznie wtedy, kiedy wydolność służby zdrowia ewentualnie ponownie będzie na wyczerpaniu. Wtedy trzeba będzie podjąć decyzje o wstrzymaniu kontaktów społecznych i powrocie do łask nauki zdalnej

– tłumaczy minister edukacji i nauki.

Patrzmy z uwagą na Stany Zjednoczone

Tak spokojna o przyszłość nauczania stacjonarnego w polskich szkołach nie jest prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Podkreśla, że „w naturze wirusa jest niewybieranie wieku” i mutacja delta może okazać się bardziej niebezpieczna dla dzieci i młodzieży.

Jej zdaniem dobrze jest sprawdzać sytuację w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest podobny stopień zaszczepień co w Polsce. Tam w niespełna miesiąc (między 5 sierpnia a 2 września) odnotowano ponad 750 tys. przypadków zachorowań najmłodszych. „Możemy spodziewać się, że także u nas będzie istotny wzrost zachorowań wśród dzieci” – przestrzega Szuster-Ciesielska.