Ruszyły przyspieszone szalone wyprzedaże. Podziękuj rządowi

Wprowadzenie restrykcji spadło na sklepy odzieżowe jak grom z jasnego nieba. Dopiero niedawno udało im się przecież wywalczyć prawo do handlowania w centrach handlowych, a lada dzień znów będą musiały zamykać swoje podwoje. Sieciówki nie mają wyjścia – przed nami paniczne wyprzedaże.

W normalnych warunkach wyprzedaże zaczęłyby się tuż po sylwestrze. Ale ten rok nie jest normalny i wszystko wskazuje, że następny też nie będzie. W czwartek podczas konferencji prasowej minister zdrowia Andrzej Niedzielski zaskoczył branżę handlową. W galeriach otwarte mogą pozostać tylko sklepy spożywcze i drogerie. Tym samym drugi lockdown stał się w zasadzie faktem.

Sieci handlowe zaskoczone obostrzeniami

Nowy pakiet restrykcji ma wejść w życie 28 grudnia i będzie obowiązywał do 17 stycznia. Dla sieciówek oznacza to jedno: z noworocznego szału wyprzedaży trzeba będzie zrezygnować. Sklepy mają w praktyce czas do 23 grudnia. W wigilię placówki handlowe tradycyjnie opustoszeją, w święta będą ustawowo zamknięte, następnie mamy niehandlową niedzielę i bum… nagle rozpoczyna się narodowa kwarantanna.

Bizblog.pl poleca

Branża nie ukrywa, że taki rozwój wypadków jest dla niej całkowitym zaskoczeniem. Polska Rada Centrów Handlowych podkreśla, że jeszcze w środę jej przedstawiciele byli na spotkaniu z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii. Rozmowa miała dotyczyć m.in. gotowości do rozszerzenia zakresu środków bezpieczeństwa w najbliższych tygodniach.

Trzeci lockdown jest dla branży – zarówno wynajmujących, jak i najemców – ciężkim ciosem zwłaszcza, że właściciele galerii handlowych od początku pandemii są pozbawieni pomocy w ramach tarcz finansowych

– czytamy w komunikacie

W szoku jest także Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług.

Pozostawaliśmy w przekonaniu, że nasze sklepy w centrach handlowych nie zostaną zamknięte, ponieważ są bezpieczne. A to pozwoliłoby nam zmniejszać straty, bo szans na ich odrobienie już nie widzieliśmy

– pisze w oświadczeniu zarząd ZPPHiU

Związek zauważył przy tym, że odwiedzalność sklepów była niska już przed ogłoszeniem dodatkowych ograniczeń. Podmioty zrzeszone w ZPPHiU notowały spadek ruchu o 48 proc. Sprzedaż w stosunku do ubiegłego roku spadła w tym czasie o 38 proc.

Ruszają świąteczne wyprzedaże

Najpopularniejsze sieciówki postanowiły nie czekać. Do świąt zostało zaledwie kilka dni. Każda doba zwłoki to większe ryzyko, że firmowe magazyny będą w styczniu pełne niesprzedanych ubrań.

Oficjalne wyprzedaże ogłosiła już Zara. Za pomocą aplikacji przecenioną odzież będzie można kupić już od piątku od 21. Dzień później – o 22. – ruszyła analogiczna promocja na stronie internetowej. Wcześniej przeceny sięgające 55 proc. zapowiedział House.

Wiele marek, zaskoczonych zapewne przebiegiem zdarzeń, dopiero szykuje się na obniżenie cen. Profil instagramowy opcja.promocja publikuje przecieki od pracowników dotyczących spodziewanych wyprzedaży.

Wynika z nich, że już w sobotę powinniśmy zobaczyć nowe ceny w pozostałych sklepach należących do LPP, czyli m.in Reserved i Cropp. Tego samego dnia przeceny do 50 proc. mają pojawić się w Esotiq oraz Intimissimi.

Pull&Bear oraz Bershka szykują się na promocje stacjonarne od poniedziałku. Taniej ma być również w Diverse (40 proc.) oraz outlecie Calvin i Tommy (do 70 proc. na wybrany asortyment).

Ta lista będzie się prawdopodobnie szybko wydłużać. W zbliżającym się tygodniu sieci odzieżowe mają ostatnią szanse za zarobienie dużych pieniędzy. W nielicznych wolnostojących placówkach obowiązywać będzie ograniczenie do 1 os./15m2, Reszta handlu przeniesie się do e-commerce. A już poprzedni lockdown pokazał, że z samej sprzedaży internetowej sklepy nie wyżyją.