Nowa spółka Skarbu Państwa. Miliardy od Polaków i kombinacje finansowe?

Ryzyko sztucznego przedłużania życia nierentownych elektrowni węglowych, marnotrawienie pieniędzy podatników i kreatywna rachunkowość – tak eksperci oceniają projekt wydzielenia ze spółek państwowych aktywów węglowych i skonsolidowania ich w Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE).

Z grubsza już wiadomo, jak ma wyglądać transformacja energetyczna. Po pierwsze państwowe spółki mają jak najszybciej pozbyć się finansowej i inwestycyjnej kuli u nogi, jaką są aktywa węglowe. Te mają być skoncentrowane w Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. NABE ma być z kolei dotowana przez państwo, tak żeby do fedrowania węgla nie trzeba było dodatkowo dokładać. I jeszcze na koniec jeden szkopuł: na taki scenariusz musi zgodzić się Komisja Europejska. 

Trudno nie mieć wrażenia, że oto mamy węglową i bardzo kosztowną powtórkę z rozrywki. Przecież już kiedyś na państwowym stole leżał węglowy trup. I też wtedy zabrakło odwagi: trupa Kampanii Węglowej wskrzeszono jako Polską Grupę Górniczą i udawano, że wszystko jest już w należytym porządku. Pacjent dalej chory, ale wygląda na zdrowego.

Bizblog.pl poleca

Niestety, ta podmianka wystarczyła raptem na kilka lat. Teraz PGG ze stratą roczną liczoną na ponad 2 mld zł znowu znalazła się na dnie. Ale w miejsce pojawi się NABE i znowu będzie w porządku. Na jakiś czas. Tym razem eksperci jednak twierdzą, że te plan się nie powiedzie.

NABE, czyli kreatywna rachunkowość

Zdaniem Joanny Flisowskiej, szefowej zespołu klimat i energia w Greenpeace Polska, plan restrukturyzacji energetyki to nic innego, jak kolejne ogromne subsydia na utrzymywanie energetyki węglowej. Przekonuje, że to będzie węglowa studnia bez dna. Przypomina jednocześnie, że Fundacja Instrat wykazała wcześniej, że nawet przy niezwykle optymistycznych założeniach, NABE do 2040 r. wygeneruje 31,1 mld zł strat. 

Zamiast przygotować plan transformacji i odejścia od szkodliwej i nieopłacalnej energetyki węglowej rząd szuka kolejnych sposobów na dosypywanie pieniędzy podatników, by utrzymać węglowe status quo

– uważa Joanna Flisowska.

Jej zdaniem NABE to nic innego, jak kreatywna rachunkowość wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Nagle bowiem wszyscy w rządzie są zaskoczeni polityką klimatyczną Brukseli i w pośpiechu muszą się dostosowywać.

Takie tłumaczenie oznacza, że albo szef resortu nie śledził przez ostatnią dekadę unijnych procesów dotyczących polityki klimatycznej co powinno go dyskwalifikować z piastowanego stanowiska albo zwyczajnie cytując klasyka rżnie głupa licząc, że społeczeństwo się na to nabierze

– uważa Flisowska.

Sztuczne życia dla nierentownych elektrowni i kopalni?

Na planach utworzenia NABE suchej nitki nie zostawia też Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. I także ich główne zarzuty dotyczą tego, że projekt zakładający wydzielenie aktywów węglowych ze spółek energetycznych do specjalnie tworzonego podmiotu państwowego jest niezgodny z polityką klimatyczną UE. 

Stwarza to ryzyko sztucznego przedłużania życia nierentownych elektrowni węglowych na koszt podatników

– przekonuje Wojciech Kukuła, starszy prawnik z ClientEarth.

Zwraca jednocześnie uwagę, że zgoda na takie rozwiązanie ze strony KE jest „mało realne w obliczu zaostrzającej się polityki unijnej, która na pierwszym miejscu stawia klimat”. Ekspert akcentuje, że uzyskiwania zgody od KE na nową pomoc publiczną zajmie najpewniej wiele miesięcy, a i tak powodzenie tego procesu jest bardzo wątpliwe. 

Zdecydowanie lepszym ruchem rządu byłoby przedstawienie ambitnego planu zamykania elektrowni do 2030 r.

– przekonuje Kukuła.

To nas nie uratuje przed wzrostem cen i importem energii

Zdaniem ekspertów powołanie do życia NABE przede wszystkim nie uchroni nas przed dalszym wzrostem cen i importem energii. Paweł Czyżak, analityk w Fundacji Instrat, uważa że NABE nie miało żadnego interesu w stosowaniu się do zasad rynkowych, w realizacji celów klimatycznych UE czy w dbaniu o pracowników. Przekonuje, że trudno sobie wyobrazić zgodę KE na rozwiązanie, które w praktyce oznaczałoby zagrożenie dla osiągnięcia celu redukcji emisji gazów cieplarnianych na 2030 r. w całej UE.

Podobnie więc jak datę 2049 r. dla górnictwa, plan dokapitalizowania sektora węglowego w takiej formule należy włożyć między bajki

– twierdzi Czyżak.

Dla Izabeli Zygmunt, starszej analityczki w WiseEuropa, tworzenie NABE ma tylko o kolejne miesiące odsunąć moment, kiedy pracownicy i włodarze w regionach węglowych dowiedzą się na czym stoją. Z kolei Aleksander Śniegocki, kierownik Programu Energia, Klimat i Środowisko w WiseEuropa, uważa że „skutecznie działająca NABE powinna odgrywać w energetyce rolę zbliżoną do SRK, czyli spółki odpowiadającą za bezpieczne wygaszanie kopalni, a nie PGG, czyli skonsolidowanej firmy za dużej, by upaść”.

Istnieje ryzyko że powołanie NABE może wręcz opóźnić wycofywane aktywów węglowych z rynku, gdyż ułatwi ich dłuższe wspieranie w ramach jednego, skonsolidowanego podmiotu

– zwraca uwagę.