Lecą gromy na NABE. Ta kanonada nie mogła się przytrafić w gorszym momencie dla Polski

Do NABE uwagi mają już nie tylko związkowcy i aktywiści klimatyczni. Wątpliwości zgłaszają członkowie rządu Mateusza Morawieckiego, Urząd Regulacji Energetyki i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE), która ma sprzątać akty węglowe po państwowych spółkach, jest najważniejszym elementem polskiej transformacji energetycznej. Wcześniej wiele zastrzeżeń do tych planów zgłaszali związkowcy. A teraz okazuje się, że co do NABE to sporo wątpliwości jest w samym rządzie.

Serwis Wysokienapiecie.pl otrzymał z Ministerstwa Aktywów Państwowych wykaz uwag i opinii w sprawie powołania do życia NABE, które wpłynęły do resortu. I z ich analizy wynika jasno, że koncepcja dotycząca utworzenie tej Agencji zbyt wielu zwolenników nie ma. Znaków zapytania przybywa w tempie ekspresowym. 

Jakie działania zaradcze są planowane w sytuacji, kiedy wzrost kosztów emisji CO2 spowoduje brak możliwości finansowania się NABE zanim zostanie wprowadzony mechanizm, który umożliwi stopniowe odstawianie jednostek węglowych, z uwzględnieniem konieczności utrzymania niezbędnych rezerw mocy?  – pyta MAP Piotr Naimski, pełnomocnik ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że właśnie teraz w unijnym systemie handlu emisjami ETS w przypadku dwutlenku węgla jesteśmy świadkami rekordowego rajdu w górę. Obecnie za wyemitowanie jednej tony CO2 trzeba już zapłacić ponad 76 euro. A jeszcze w połowie października było poniżej 55 euro.

NABE, czyli plan dziurawy jak sito

Naimski dopytuje też o to jak utworzenie NABE wpłynie na ceny energii elektrycznej. Zastanawia się również co zrobić z długami spółek energetycznych, których transfer wymaga zielonego światła od wierzycieli. Chce też zobaczyć finansowe projekcje resortu aktywów państwowych dotyczące przyszłych przychodów NABE. Sporo uwag resort kierowany przez Jacka Sasina dostał też z Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Te dotyczą m.in. kosztów ponoszonych przez Skarb Państwa czy cenotwórczej roli NABE na krajowym rynku energii elektrycznej. 

Bizblog.pl poleca

Ale okazuje się, że nie tylko inni członkowie rządu mieli sporo wątpliwości co do powstania NABE. Swoje rozterki w tym temacie mają też UOKiK i URE. Zdaniem Rafał Gawin, szefa URE, ministerialny plan jest bardzo ogólny. Za bardzo. Nie znajdziemy w nim analizy kosztów transformacji energetycznej, nie rozwiewa też wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa energetycznego. URE stoi również na stanowisku, że wyodrębnienie aktywów węglowych pozbawi spółki energetyczne podstawowego źródła przychodów oraz majątku trwałego.

Projekt nie wyjaśnia jak będą funkcjonować te spółki w okresie od przekazania aktywów węglowych do momentu uruchomienia nowych jednostek – czytamy w stanowisku URE.

To nie wszystko. URE przekonuje także, że przez powstanie NABE dojdzie do znacznej centralizacji rynku, gdzie już konkurencja jest bardzo licha. Z kolei UOKiK zwraca uwagę, że nikt jeszcze do nich nie zwrócił się w sprawie tak ogromnej koncentracji. Być może konieczne będzie wyłącznie w procesie tworzenia NABE kontroli antymonopolowej. Resort finansów zastanawia się zaś, czy NABE będzie wystarczająca finansowo, czy tak jak w przypadku kopalni – będzie wymagała stałych dotacji.

Rząd proponuje dla energetyki węglowej nierealny świat

Wcześniej na projekcie dotyczącym utworzenia NABE suchej nitki nie zostawili też niektórzy związkowcy. Założenia i prognozy, które są składane w kontekście umowy „NABE” są niewiarygodne i sprzeczne z informacjami, które docierają do strony społecznej – czytamy w liście, jaki Solidarność 80 wysłała na ręce wicepremiera Jacka Sasina. Z kolei w Tauronie burzą się, że MAP chce do jednego worka wrzucić źle zarządzane kopalnie z tymi dobrze prowadzonymi. Kilka miesięcy temu swoje uwagi dołączył także think tank Forum Energii

W filmie z Louisem de Funèsem dla tytułowego hibernatusa stworzono odrębny, nierealny świat, aby dobrze się czuł w nowej rzeczywistości. Z NABE, którą proponuje rząd dla energetyki węglowej, jest podobnie 

– czytamy w uwagach Forum.

Eksperci już w czerwcu zwracali uwagę, że brak analizy kosztów i korzyści dla gospodarki i społeczeństwa, czy oceny ryzyk, spowoduje że NABE zamiast odblokować transformację może ją zahibernować i wprowadzić chaos, który zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu Polski.

Bruksela podzieli te wątpliwości?

Kumulacja uwag i wątpliwości co do powstania NABE nie mogła wydarzyć się w gorszym momencie. 2 grudnia zaplanowano w Brukseli spotkanie przedstawicieli Komisji Europejskiej z polskim rządem. Tematem ma być umowa społeczna z górnikami, w której koncentracja aktywów węglowych. Nawet Piotra Pyzika w tym celu oficjalnie namaszczono na pełnomocnika rządu ds. górnictwa. Ale i tak jak przedstawiciele MAP pojadą na spotkanie z KE z tymi samymi argumentami, które w Polsce spotkała tak szeroka krytyka – bardzo możliwe, że Bruksela powieli część tych wątpliwości. Przeciąganie się w czasie notyfikacji KE – obligatoryjnej, na co zgodziły się i związki zawodowe i rząd – będzie zaś miało konkretne skutki finansowe. Wszak w umowie zawarto także mechanizm pomocy publicznej dla branży. Bo pewne jest jedno: bez dodatkowych pieniędzy polskie górnictwo nie przetrwa. Nawet następnego roku.