Na prof. Horbana zawsze można liczyć. Zdradził, kiedy rząd powinien wprowadzić przymus szczepienia

„Jak przyjdzie pora, to zaczniemy się szczepić przymusowo” – powiedział bez ogródek prof. Andrzej Horban. Najbliższy doradca premiera ds. walki z covidem jest za tym, by przymusowe szczepienia dla opornych wprowadzić, gdy dzienna liczba zakażeń przekroczy tysiąc. Przynajmniej dla dorosłych. „Ręka nas świerzbi” – przyznał.

„Mam nadzieję, że rząd podejmie taką decyzję, by te szczepienia były obowiązkowe” – powiedział prof. Horban w rozmowie z TVN24. Stwierdził, że na razie rząd może ograniczać się do przekonywania do szczepienia się, ale to się zmieni już przy tysiącu przypadkach dziennie. „Przestaniemy bić na alarm, będziemy bardzo wyraźnie wprowadzać ograniczenia”.

Jeśli przewidywania prof. Horbana w kwestii wielkości czwartej fali koronawirusa się sprawdzą, to poziom tysiąca zakażeń dziennie zostanie osiągnięty bardzo szybko i dość długo się utrzyma. Według doradcy premiera wprawdzie nadciągająca fala będzie słabsza niż dwie poprzednie, ale i tak liczba nowych zakażeń ma dochodzić do „kilku-kilkunastu tysięcy” dziennie.

Jesteśmy podzieleni

Prof. Horban znany jest z tego, że bez wahania mówi to, co myśli lub to, czego obawiają się mówić przedstawiciele rządu, którzy muszą trzymać się zasad marketingu politycznego. W tym przypadku chyba chodzi jednak bardziej o osobistą opinię profesora, bo przeciwników przymusowych szczepień w rządzie nie brakuje.

Bizblog.pl poleca

„Jesteśmy podzieleni, bo są osoby, które uważają, że wystarczającą karą jest fakt zachorowania. Czasami ta kara jest śmiertelna” – stwierdził. „Ręka nas świerzbi, żeby to rekomendować. Przynajmniej dla dorosłych, dla niektórych grup, które są bardzo narażone na zakażenie” – zaznaczył rządowy ekspert.

Zwolennikiem przymusowego szczepienia – przynajmniej w przypadku niektórych grup społecznych – jest minister zdrowia Adam Niedzielski, który już w lipcu mówił, że obowiązkowe szczepienia mogą dotyczyć grup najbardziej narażonych na zakażenie oraz tych, którym najbardziej grozi ciężki przebieg choroby. W wywiadzie dla piątkowej „Rzeczpospolitej” zdradził, że „nie da się wykluczyć” obowiązku szczepień dla populacji 60+, ale wszystko będzie zależało od przebiegu epidemii.

Czwarta fala będzie, ale jak wysoka?

Na razie sytuacja epidemiczna w Polsce wygląda na opanowaną, ale ani eksperci, ani rządzący nie mają wątpliwości, że to się wkrótce zmieni i czwarta fala jest nieunikniona. Wielką niewiadomą jest właściwie tylko jej skala, ponieważ dominujący obecnie wariant Delta znany jest z dużo wyższej transmisji. Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 212 nowych przypadkach i 4 zgonach.

W ramach Narodowego Programu Szczepień wykonano już 36,7 mln szczepień przeciw covidowi, a w pełni zaszczepionych jest już niemal 18,4 mln Polaków. W liczbach bezwzględnych wydaje się to dużo, ale poziom wyszczepienia całego społeczeństwa nie dobił jeszcze do 50 proc. Przy obecnym tempie szczepień szybko to nie nastąpi, ale wiele mogą zmienić skuteczniejsze zachęty w rodzaju przymusowych testów na covid (zwane przez niektórych „segregacją”), lub przymusowe szczepienie.