Mistrzowski trolling Muska. Miliarder świętuje rekordy Tesli, szydząc z wrogów

Szpilę wrogom można wbić na rozmaite sposoby, ale rzadko kiedy udaje się to zrobić z takim wyrafinowaniem i smakiem. Świętując rekordy Tesli na giełdzie, Elon Musk wypuścił limitowaną serię satynowych szortów. Ale jakich szortów! Podtekst tu podtekstem pogania.

fot: shop.tesla.com

Tesla święci ostatnio tryumfy. Producent elektryków stał się najwyżej wycenianą spółką motoryzacyjną na świecie, wyprzedzając takich gigantów jak General Motors czy Ford Motor Company. Elon Musk postanowił, że warto poświęcić trochę energii na celebrację tego faktu.

Bizblog.pl poleca

Musk handluje odzieżą

Z tej okazji Tesla wypuściła na rynek limitowaną edycję czerwonych, satynowych szortów. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego. Musk zasłynął przecież sprzedażą miotaczy ognia, więc trudno, by taka niepozorna część odzieży robiła na jego fanach wrażenie.

Ale to nie są zwykłe szorty. Twórca Tesli najeżył je symboliką odnoszącą się do drogi, jaką musiał przebyć na szczyt. A ta usłana była ciągłymi (mniej lub bardziej zasłużonymi) przytykami w jego kierunku.

W tak zwanym międzyczasie Musk stracił też fotel prezesa i został zmuszony do zapłaty olbrzymiej kary.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, dlaczego są to akurat szorty. W 2018 r. Musk wysłał czerwone krótkie spodenki do właścicielowi funduszu hedgingowego Davidowi Einhornowi. Była to aluzja do stosowanej przez inwestora strategii krótkiej sprzedaży, która pozwala zarabiać na spadkach wartości akcji. I nie ma wątpliwości, że i tym razem Elon postanowił zakpić z osób grających na kryzys w jego firmie. Spójrzmy chociażby na opis szortów zamieszczony na stronie sklepu:

Zrelaksuj się przy basenie lub w salonie przez cały rok, korzystając z naszych krótkich spodenek Tesla z limitowanej edycji, z charakterystycznym logo Tesli z przodu i napisem „S3XY” z tyłu. Ciesz się wyjątkowym komfortem z dzwonka zamykającego

– czytamy.

Nieprzypadkowa jest też sama cena: 69,420 dolara. Specyficzny zapis ma co najmniej dwa głębsze znaczenia. Oba wiążą się z trzema ostatnimi cyframi.

Przede wszystkim 420 dolarów to cena, za którą Musk chciał odkupić od inwestorów akcje Tesli. A przynajmniej tak twierdził w tweecie napisanym w sierpniu 2018 r. Inwestorzy oszaleli z radości, udziały spółki były warte wówczas zdecydowanie mniej, dlatego kurs błyskawicznie skoczył do góry.

Nie minęły trzy tygodnie, a ekscentryczny miliarder stwierdził, że Tesla pozostaje na parkiecie. Amerykańskiej komisji papierów wartościowych (SEC) i giełd się to nie spodobało. Musk musiał zapłacić 20 mln dol. kary i został zmuszony do rezygnacji z funkcji prezesa. SEC nałożyła też na Elona nakaz konsultacji z prawnikiem tweetów, w których poruszane są wątki, mogące mieć wpływ na wycenę Tesli.   

Przy okazji liczba 420 jest też znakiem rozpoznawczym… palaczy marihuany. 20 kwietnia (04.20) uznawany jest za „dzień marihuany”, czyli używki, za którą na Muska spadła swego czasu fala krytyki. Wszystko działo się po audycji w programie Joe Rogana w trakcie której obaj panowie zapalili skręta.

Szorty w portfolio Tesli

Z tyłu szortów widnieje natomiast napis „S3XY”. Tak Tesla bez wątpienia może uchodzić za najbardziej seksowną markę w historii motoryzacji, ale poszczególne litery i cyfra „3” odnoszą się również do nazw modeli samochodów.

W lipcu Tesla ma opublikować wyniki sprzedaży za drugi kwartał 2020 r. Analitycy przewidują, że spółka po raz pierwszy w swojej historii może odnotować cztery kolejne kwartały z zyskiem. A to oznaczałoby, że kalifornijski producent elektryków w końcu staje się firmą z krwi i kości.