Ile satelitów zmieści się w rakiecie Falcon? Elon Musk odpowiada

Elon Musk wysłał już w kosmos kilka rzeczy. Rakiety Falcon 9, które również w jednym kawałku sprowadził na Ziemię, czy samochód Tesli. Teraz stanął przed wyzwaniem innego kalibru. Na niskiej orbicie naszej planety już w środę, 15 maja, wylądować ma rój satelitów dostarczających internet – Starlink.

SpaceX poinformował wczoraj, że zakończono statyczny test silników rakiety. Dzisiaj ma ona wynieść 60 starlinków na orbitę….

Liczba użytkowników internetu stale rośnie. Z sieci oplatającej kulę ziemską korzysta już prawie co drugi jej mieszkaniec. Wciąż borykamy się jednak z ogromnym zróżnicowaniem w kwestii odsetka internautów pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się.

Autorzy: Jeff Ogden (W163) and Jim Scarborough (Ke4roh)

W biedniejszych krajach internautą jest tylko co dziesiąty człowiek.

Autor: Jeff Ogden

Liczba pieniędzy w gospodarce danego kraju jest tylko jednym w wielu czynników wyjaśniających to zróżnicowanie. Internet wymaga infrastruktury, a tę trudno buduje się w lasach tropikalnych czy wysokich górach. Niekiedy jej wykonanie jest nieopłacalne, bo gęstość zaludnienia na stepach jest znikoma. Część z tych problemów chce rozwiązać Elon Musk.

Musk będzie dostarczał internet z satelitów.

Ekscentryczny biznesmen pochwalił się zdjęciem roju satelitów, które już we środę mają zostać zdeponowane na niskiej orbicie naszej planety.

Na pierwszym widzimy gęsto upakowane satelity. W luku ładunkowym Falcona mieści się ich 60. Obok – dla pokazania skali przedsięwzięcia Musk wstawił Teslę, która w komorze miała jeszcze mnóstwo miejsca.

Starlink ma docelowo składać się z 12 tys. satelitów, krążących nad naszymi głowami.

Amerykańska FCC wydała pozwolenie na umieszczenie tak wielu elementów na orbicie, pod warunkiem, że połowę z nich uda się wynieść już w ciągu najbliższych sześciu lat.

Środowy start nie będzie jednak pierwszym tego typu dla SpaceX. Amerykanie przeprowadzili wcześniej eksperymenty TinTin A i TinTin B. Zeszłoroczne demonstracje zakończyły się sukcesem, więc inżynierowie firmy wykorzystali dodatkowy czas na ulepszenie konstrukcji. Obecna sześćdziesiątka, ma – zgodnie ze słowami Muska – produkcyjne właściwości, czyli m.in. może samodzielnie korygować swój tor lotu.

Walka miliarderów o kosmos.

Elon Musk chce uczynić z ludzkości gatunek międzyplanetarny. W ciągu kilku najbliższych lat zabierze nas na Marsa i zacznie budować tam bazę do dalszej eksploracji Czerwonej Planety. Tyle wedle zapowiedzi Ironmana z Doliny Krzemowej. Jego konkurenci nie zasypiają jednak gruszek w popiele. Z kosmicznego cienia Muska wychodzi Jeff Bezos.

Najbogatszy człowiek świata pokazał przed kilkoma dniami makietę księżycowego lądownika o nazwie Blue Moon. To najnowsze dziecko jego firmy Blue Origin, które gotowe do startu ma być najpóźniej za pięć lat.

Amerykański rząd finansuje powrót na Księżyc.

Tym ruchem Bezos chce włączyć się do wyścigu po pieniądze amerykańskich podatników. Czołowi politycy Stanów Zjednoczonych zapowiedzieli, że czas na powrót na Księżyc. Sam Trump wyznaczył na tę okazję pięcioletni horyzont czasowy, który idealnie zgrywa się z harmonogramem Blue Origin.

Nie byłby to pierwszy raz, kiedy NASA posłużyłaby się prywatną firmą do wypełnienia celów stawianych przez polityków. Z federalnych funduszy od dawna korzysta SpaceX. Jej Falcony dostarczają bowiem sprzęt na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ich poderwanie z Ziemi jest jednak bardzo kosztowne – trzeba przecież walczyć z grawitacją. Dlatego baza na Księżycu może mieć bardzo dużo sensu. Tam rakiety będą startowały o wiele łatwiej ze względu na mniejszą siłę ciążenia.