Elon Musk odpalił bombę. On tak naprawdę czy ściemnia, by odwrócić uwagę od tego, co dzieje się z Teslą?

Elon Musk oskarżył za pośrednictwem swojego adwokata Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd o ujawnianie informacji o trwającym wobec niego śledztwie. Zdaniem miliardera miałaby być to forma rewanżu za publiczną krytykę SEC.

Zarzuty Elona Muska zostały zawarte w liście, który otrzymała sędzia Alison Nathan. Prawnik Muska, Alex Spiro, pisze w nim, że Komisja mści się na jego kliencie za korzystanie z Pierwszej Poprawki. Czyli tej, która gwarantuje obywatelom USA wolność słowa.

Problem w tym, że Spiro nie przedstawia w piśmie żadnych dowodów. Prawnik Elona nie podaje jakiego rodzaju informacje miały wyciec, ani kto był adresatem wycieku.

Ten przeciek jest symbolem mściwego, niewłaściwego postępowania, które było przyczyną mojego listu. SEC bierze odwet wobec pana Muska i Tesli, nie przestrzegając przy tym zasad prawa – pisze Spiro.

Wygląda to jakby Muskowi puszczały nerwy

Twórca potęgi Tesli po raz drugi na przestrzeni kilku dni atakuje nadzór giełdowy. Wcześniej stwierdził, że agencja go nęka, a w dodatku nie wywiązała się ze swoich obowiązków wobec inwestorów. Akcjonariusze Tesli mieli dostać 40 mln dol., na które składało się po 20 mln dol. wpłacone w ramach grzywny przez Muska i jego spółkę.

Bizblog.pl poleca

Komisja odpowiedziała, że plan redystrybucji tych środków zostanie przekazany do zatwierdzenia do końca marca 2022 r.

Kara była efektem spekulacji, w jakie Elona bawił się w 2018 r. Miliarder twierdził wówczas, że zabezpieczył środki na wykup Tesli z giełdy za 420 dol. za akcję. Transakcje nigdy nie doszła do skutku, a SEC postanowił dać Muskowi nauczkę. Poza grzywną został on zmuszony do ustąpienia ze stanowiska prezesa.

Kontratak ma odwrócić uwagę od kłopotów Tesli

W nowojorskim sądzie leżą już dwie sprawy SEC przeciwko Muskowi, ale agencja nie jest jedynym organem, z którym Tesla ma obecnie na pieńku. Amerykański urząd ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego (NHTSA) wszczął niedawno postępowanie w sprawie problemów z autopilotem. System instalowany w Modelu 3 i Modelu Y przed majem 2021 r. błędnie identyfikował przeszkody i potrafił zafundować kierowcy awaryjne hamowanie z powodu cienia, jakie drzewo rzucało na jezdnię. NHTSA twierdzi, że usterka dotyczyła 416 tys. samochodów.

W tym samym czasie spółka musi odpierać zarzuty dotyczące rasizmu. Jedna z kalifornijskich agencji pozwała Teslę w związku z zarzutami czarnoskórych robotników, którzy zarzucają jej dyskryminację rasową w zakładzie we Fremont.

Jeden z nich, Owen Diaz, ma dostać 137 mln dol. za rasistowskie uwagi, których musiał wysłuchiwać w trakcie pracy.

Wizerunek Tesli był fasadą maskującą poniżające traktowanie pracowników Afroamerykanów – brzmiało jedno z oskarżeń zawartych w pozwie

Tesla nie pogodziła się z wyrokiem i stara się o zmniejszenie kary. Nic w tym dziwnego, bo to prawdopodobnie tylko jedna z grzywien, jaką spółce przyjdzie w najbliższym czasie zapłacić.