Multisport nie chce zawiesić opłat. Każe klientom ćwiczyć w domu do filmików na Facebooku

Komunikacja w czasach epidemii to kwesta absolutnie kluczowa. Część usługodawców stara się przejść przez kryzys z twarzą, zawieszając opłaty abonamentowe i dając bezpłatny dostęp do dodatkowych usług. Multisport zaryzykował i poszedł pod prąd. Kasy nie zwraca, za to na przykład proponuje „ćwiczenia w piżamach dla całej rodziny”. W sobotę 28 marca otrzymaliśmy stanowisko firmy. Prezentujemy je poniżej.

Fot. Marcus Trapp/Pixabay

Gdyby przedsiębiorstwa były rządami państw, firma Benefit Systems (operująca programem Multisport) byłaby Borisem Johnsonem sprzed tygodnia. Tak samo, jak brytyjski premier postanowiła zejść bowiem z utartej i bezpiecznej ścieżki postępowania i zaryzykować.

Podczas gdy większość państw na świecie od dawna zamyka swoich obywateli w domach, „Szalony Boris” przez długi czas obstawał, że najlepszym sposobem na zwalczenie skutków epidemii jest masowe zarażanie się i zyskiwanie zbiorowej odporności. Benefit Systems postanowił natomiast nie oddawać pieniędzy za zawieszone usługi, w zamian oferując dodatkowe funkcje.

Czyli dokładnie na odwrót niż operatorzy siłowni czy basenów, którzy w momencie ogłoszenia decyzji o obligatoryjnym zamknięciu obiektów rekreacyjnych automatycznie zawiesili klientom opłaty za członkostwo.

Jak działa Multisport?

Przypomnijmy, że uczestnictwo w programie Multisport daje użytkownikom rabaty w tysiącach placówek w Polsce. Poza siłowniami czy basenami na liście można znaleźć m.in. korty do squasha i tenisa ziemnego oraz sauny.

To wszystko jest obecnie zamknięte. Za możliwość naliczania rabatu do niedziałających placówek wciąż trzeba jednak płacić. Ile? To już zależy od polityki firmy, która oferuje go w ramach benefitu dla pracowników. Koszt karty Multisport waha się zazwyczaj miedzy 59 a 87 zł miesięcznie. Pracodawca może jednak zapłacić połowę albo 60 proc. tej kwoty, resztę zrzucając na obdarowanego.

Zdecydowanie wyższe wydatki czekają osoby, które zdecydują się na kartę indywidualnie. Benefit Systems daje taką możliwość w drodze „podpięcia się” jako osoba współtowarzyszącą pod posiadacza karty wydanej przez firmę. Tu ceny potrafią jednak sięgać nawet 180 zł miesięcznie.

Strona internetowa Benefit Systems podaje, że z programu sportowego korzysta ok. miliona Polaków.

Bizblog.pl poleca

Komunikat Benefit Systems

Drodzy MultiSportowcy. W tej wyjątkowej sytuacji, wynikającej z rozprzestrzenia się koronawirusa w naszym kraju, w pierwszej kolejności dbamy o Wasze zdrowie i bezpieczeństwo

– podkreśla firma.

Operator programu Multisport pisze, że jest w kontakcie z pracodawcami i to z nimi ustala kwestie związane z programem. „Niezmiennie w kwestiach indywidualnych rozliczeń prosimy Was o kontakt mailowy z Infolinią” – czytamy.

Po co siłownia, skoro jest tapczan?

W tak zwanym międzyczasie Benefit Systems zachęca jednak do wysiłku w warunkach domowych. Spacery po mieszkaniu, wygibasy na kanapie czy jazda na zakupionym na własny koszt rowerku stacjonarnym ma jednak to do siebie, że nie wymaga korzystania z Multisportu. A co za tym idzie, opłacania go co miesiąc. Dlatego właściciel postanowił zrekompensować klientom comiesięczne wydatki w ramach tzw, nowej formuły.

Nadal macie stały dostęp do rozwiązań, z których możecie korzystać online po zalogowaniu się do swojego konta na stronie www.kartamultisport.pl. Są to m.in. ebooki i audiobooki oraz profesjonalne programy żywieniowe, takie jak MultiSport Diet. Mamy dla Was także wyzwania budujące zdrowe nawyki

– pisze w komunikacie Benefit Systems.

Wśród wyzwań, jakie czekają szczęśliwych posiadaczy karty Multisport, możemy znaleźć np. ćwiczenia w piżamach dla całej rodziny. Odpowiedni filmik instruktażowy można znaleźć na fanpage’u MultiSport Polska.

Firma nie zapomina jednak także o mniej rodzinnych konsumentach. Produkcje pokazują również jak ćwiczyć w domu „biceps, triceps oraz barki”.

Poniżej przedstawiamy stanowisko firmy przesłane do redakcji w sobotę 28 marca.

Pierwsze reakcje

Ta odważna decyzja nie spotkała się na razie z pozytywną reakcją klientów.

Płacę aktualnie za dwie karty około 150, nie mogąc z nich w żaden sposób skorzystać – treningów online free jest mnóstwo, niekoniecznie jestem zainteresowana tymi, które Wy proponujecie

– skarży się jedna z internautek.

Odpowiedzi są zestandaryzowane. Administratorzy oficjalnego fanpage’a podkreślają, że wszystko zależy od rodzaju karty i sposobu jej finansowania.

„W przypadku kart typu „pracownik”, na mocy zawartych umów omawiamy działania z Waszymi Pracodawcami i to właśnie Pracodawcy są pierwszym kontaktem, który może przekazać Wam indywidualnie podejmowane decyzje. W przypadku kart typu „osoba towarzysząca” także istnieje wiele ich wariantów i rozliczeń, właśnie, dlatego prosimy Was o bezpośredni kontakt mailowy z infolinią” – czytamy.

Za co my płacimy? Za czytanie Waszych postów i oglądnie filmów? Takich filmów za free jest tysiące na youtube i instagramie!

– denerwuje się kolejny klient.

Trzeba jednak przyznać, że osoby odpowiedzialne za komunikację zachowują w tej sytuacji humor i olbrzymi dystans. Na ironiczne pytanie jednego z internautów, o to w jakich godzinach prowadzone są zajęcia, odpisali, że przez weekend „możesz wracać w dowolnej chwili do naszych treningów”. Bo wszystkie są dostępne w zakładce „Filmy”

Klientom, którzy wykładają ciężkie pieniądze za dostęp online do filmików i ebooków tego dystansu jednak brakuje. I to z każdym dniem będzie dla Benefit Systems coraz poważniejszym problemem.