W Moskwie nie patyczkują się z koronawirusem. Wielki Brat pilnuje, by chorzy nie opuszczali mieszkań

Środki bezpieczeństwa mające zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa są coraz bardziej rygorystyczne. Nikt poza Chinami nie poszedł tak daleko jak Rosjanie. Władze Moskwy zakazały osobom wracającym z Chin opuszczanie mieszkań. Jak to egzekwują? Cóż, to jest właśnie najciekawsze.

fot: Kadr/ Al Jazeera

Gdy Moskwa rozpoczynała testy systemu rozpoznawania twarzy, aktywiści alarmowali, że technologia zostanie wykorzystana przeciwko przeciwnikom Władimira Putina. Służbowy mundurowe oczywiście szybko odbiły piłeczkę.

Jeżeli ktoś jest na liście poszukiwanych, to znaczy, że jest przestępcą. Jeżeli nie popełniłeś przestępstwa, nie masz się czego obawiać

– tłumaczył na antenie Al. Jazeery Erik Lobov z moskiewskiej policji.

Moskwa na tropie chorych

Szybko okazało się, że system może mieć dużo szersze zastosowanie. Burmistrz stolicy Rosji Siergiej Sobianin poinformował, że 2,5 tys. mieszkańców miasta otrzymało polecenie, by poddać się kwarantannie. Powód? Niedawno wróciły z Chin, a władze nie chcą ryzykować rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Moskwa korzysta w tym celu z kamer przemysłowych umieszczonych na ulicach. Sobianin opisywał przypadek, w którym kobieta poddana kwarantannie została przyłapana na naruszeniu zasad i wyjściu z grupą przyjaciół na miasto. Tymczasem władze były w stanie wytropić nawet taksówkarza, który wiózł ją z lotniska do miejsca zamieszkania.

Namierzanie obywateli wygląda więc na banalnie proste. Tym bardziej, że służby miały też przeprowadzać naloty na mieszkania potencjalnych nosicieli wirusa, by sprawdzić, czy rzeczywiście ich nie opuszczają.

Bizblog.pl poleca

Kreml zajął w tej sprawie dość salomonowe stanowisko. Rzecznik rządu stwierdził, że nie zna szczegółów programu, ale środki prowadzące do ograniczania ryzyka wybuchu epidemii nie powinny mieć dyskryminującego charakteru.

To, że władza centrala nie zdecydowała się na potępienie praktyk Sobianina nie powinno dziwić w kontekście sylwetki nowego premiera Rosji – Michaiła Miszustina.

53-letni ekonomista stał wcześniej na czele Federalnej Służby Podatkowej i wprowadził elektroniczną kontrolę wszystkich transakcji finansowych w kraju. O jego podejściu do tematu prywatności wiele mówią wspomnienia byłego doradcy Putina, Andrieja Iłłarionowa.

W rozmowie z dziennikiem Fakty i Kommentarii Iłłarionow opowiadał, że jego kolega ma zwyczaj wypytywać swoich gości o to, gdzie się zatrzymali, a także co i kiedy jedli na śniadanie. Po kilku minutach Miszustin włączał ekran w swoim gabinecie i.. pokazywał nagrania z kamer wideo, na których opowiadający mógł się bez trudu odnaleźć.

Rosjanie nie biorą jeńców

Kierunek, w którym idzie Rosja z pewnej perspektywy może budzić podziw. Podczas gdy we Włoszech liczba zarażonych przekroczyła 200 osób, w ojczyźnie Putina dopatrzono się tylko dwóch przypadków. Obu chorych już wyleczono.

A przecież rosyjska gospodarka Chińczykami stoi. Rocznie do Rosji przybywa ok. 2,3 mln mieszkańców tego kraju. Turyści stanowią z tego 60 proc., reszta ubiega się o wizy w celach biznesowych albo mając nadzieje na znalezienie stałej pracy. Znajdują zatrudnienie przede wszystkim w handlu, budownictwie i przy wyrębie lasów na Syberii. Mimo to po wybuchu epidemii rząd Rosji nie wahał się zbyt długo i zawiesił wjazd obywateli Chin na terytorium kraju.

Moskwa ściga ich również na terenie miasta. Z państwowej firmy transportowej Mosgortrans wyciekły e-maile z instrukcjami dla kierowców komunikacji miejskiej. Można w nich przeczytać, że dyspozytorzy, którzy dostali od kierujących autobusami cynk o Azjatach jadących razem z nimi, powinni niezwłocznie informować policję. Oficjalnie przedstawiciele Mosgotrans wszystkiego się wyparli.

Jak regulować AI?

Szerokie wykorzystanie moskiewskiego systemu rozpoznawania twarzy wpisuje się też w szerszą dyskusję na temat potrzeby nałożenia regulacji na sztuczną inteligencję. W Europie nie brakuje głosów, że prawo powinno być jak najbardziej liberalne, by nie ograniczać rozwoju technologii i gonić zapóźnienia względem Chin i USA.

Bruksela skłania się jednak ku bardziej wyważonemu stanowisku. W dokumencie opublikowanym przez EURACTIV Komisja Europejska pisze „o rozwoju technologii przy jednoczesnym poszanowaniu europejskich wartości i zasad”.

Co nie oznacza oczywiście, że europejski Wielki Brat w ogóle nie powstanie. The Intercept pisze o inicjatywie policji z 10 krajów UE, która zakłada budowę wspólnego systemu rozpoznawania twarzy. Wymiana baz danych miałaby następować na podstawie Konwencji z Prüm, dotyczącej walki z terroryzmem i przestępczością transgraniczną.